Alkoholizm europejski to wyraz dekadencji i droga do mnożenia złych decyzji polityków (nawiązanie do kłamstwa ekologicznego CO2), (cz. II)

Data

Polecamy

Refleksje na koniec roku

W dziejach Polski trudne czasy były właściwie zawsze, dlatego rok 2022 (podobnie jak 2020 i 2021) nie stanowi wyraźnego odstępstwa od normy. Nasi przodkowie w trudnych czasach jakoś sobie radzili, więc i my musimy sobie poradzić.

Dziady

Lewactwo porzuciło „klasę robotniczą”, która nie dorosła do szczytnych ideałów komunizmu i znalazło sobie inną, doświadczalną klasę „ciemiężonych” zboczeńców. Wzorem Hindusów okaleczających dzieci, też zaczęło od psychicznego okaleczania dzieci, wprowadzając im lekcje „seksu”.

Alkoholizm europejski to wyraz dekadencji i droga do mnożenia złych decyzji polityków (nawiązanie do kłamstwa ekologicznego CO2), (cz. III)

W obliczu pogłębiającego się alkoholizmu europejskiego politycy i instytucje Unii Europejskiej przez ćwierć wieku, niczym inkwizycja, zajmowali się tematami zastępczymi, takimi, jak forsowanie fałszywej poprawności politycznej, moralnej i naukowej.
Współczesne podatki od alkoholu i podatki od dwutlenku węgla opierają się na kłamstwach. To podstępna manipulacja - taka gra na sumieniu. Alkohol jest zły – więc usprawiedliwieniem jest podatek. CO2 jest (rzekomo) zły – więc usprawiedliwieniem miały być podatki.

ALKOHOLIZM A WŁADZA.

Wielu czytelników oglądało zapewne film Equilibrium z 2002 r. w reżyserii Kurta Wimmera. Pod pretekstem poprawności politycznej, mającej rzekomo służyć pokojowi, pod przymusem podawano całej ludności Prozium – środek tłumiący uczucia. W celu zniewolenia społeczeństwa o wiele lepszy od Prozium jest jednak znany od wieków alkohol, gdyż ten ostatni powoduje uzależnienie i już nie trzeba zmuszać społeczeństwa do przyjmowania kolejnych dawek. Społeczeństwo wskutek działania alkoholu staje się szarą masą.

GENIALNY POMYSŁ – WSPÓLNY MIANOWNIK ALKOHOLIZMU I EKOLOGIZMU

Prohibicja, jaką z dnia na dzień w sposób rewolucyjny w 1919 roku próbowano wprowadzić w Stanach Zjednoczonych, nie powiodła się. Wbrew opiniom, że w ogóle niemożliwy jest zakaz alkoholu, trzeba wyeksponować dwa fakty: że prohibicja funkcjonuje w kilku krajach muzułmańskich, obejmując od wielu pokoleń setki milionów ich mieszkańców, oraz że możliwa jest redukcja ilości spożywanego alkoholu w perspektywie kilku pokoleń.

Redukcja spożycia alkoholu na świecie jest koniecznością i to wbrew interesom silnego lobby biznesu alkoholowego. Pomysł świadectw emisyjnych ETOH, redukowanych corocznie (stopniowe wycofywanie pewnego odsetka) dawał nadzieję na ewolucyjne (a nie rewolucyjne, jak prohibicja w USA) narzędzie dla rozwiązania problemu alkoholizmu na świecie. Warunkiem było wdrożenie jednocześnie w wielu krajach (aby uniknąć błędów prohibicji, w tym przemytu) systemu pozwoleń („świadectw”) na wprowadzanie alkoholu spożywczego na rynek, który to system z roku na rok wycofywałby jakąś niewielką ilość pozwoleń. Byłby to łagodny sposób zmniejszania alkoholizmu na obszarze państw, które byłyby tym systemem objęte. Wycofywanie świadectw prowadziłoby i do powolnego zmniejszania konsumpcji, i jednocześnie do powolnego akceptowalnego wzrostu cen alkoholi spożywczych. Proces byłby rozpisany na kilkadziesiąt lat, może dwa pokolenia, bez wywoływania niepokojów społecznych w krajach takich jak Europa, gdzie uzależnienie od alkoholu jest znaczne. Dałoby to jednak szansę i nadzieję dla przyszłych pokoleń. Idea ta została jednak bezczelnie przeinaczona i wykorzystana przez ludzi pozbawionych wszelkich skrupułów. Dzięki kłamstwu ekologicznemu, obwiniającemu dwutlenek węgla o globalne ocieplenie, zamiast wobec alkoholu, zastosowano w Europie podobny mechanizm w postaci świadectw ETS, dając niebotyczne dochody grupom interesu, głównie gazu ziemnego, narażając energetykę europejską na wiele niebezpieczeństw i prowadząc gospodarkę europejską na manowce. Do wdrażania mechanizmu spekulacyjnego CO2 na terenie Europy, jak się wydaje, zostali wykorzystani bądź to ludzie, którzy nie stronią od alkoholu, bądź tacy, którzy nie potrafili wykazać należytej staranności w sprawdzeniu, czy teoria globalnego ocieplenia od CO2 jest zgodna z prawami fizyki (ktoś mógłby takich nazwać „pożytecznymi idiotami”).

PODOBIEŃSTWA KŁAMSTW

Współczesne podatki od alkoholu i podatki od dwutlenku węgla opierają się na kłamstwach. To podstępna manipulacja – taka gra na sumieniu. Alkohol jest zły – więc usprawiedliwieniem jest podatek. CO2 jest (rzekomo) jest zły – więc usprawiedliwieniem miały być narzucone społeczeństwom podatki. Podatki z alkoholu mają (oficjalnie) być przeznaczane na cele zdrowotne (de facto straty zdrowotne społeczeństw są wielokrotnie większe aniżeli przychody z podatku), zaś podatek CO2 – na cele rzekomo- ekologiczne (de facto, przykładowa fotowoltaika znacznie bardziej ogrzewa klimat, aniżeli energetyka oparta o węgiel). Podatki spływające do państwa są łakomym kąskiem dla rządzących. Spekulacyjny podatek od emisji dwutlenku węgla ETS, oparty o kłamstwo ekologiczne CO2-centrycznej teorii globalnego ocieplenia, stanowi lep na muchy dla polityków i rządów chciwych podatków i nie myślących perspektywicznie. Można nawet podejrzewać, że ten podatek w Europie, to skutek dywersji, a nie słabości polityków. Dążenia fiskusa do wzrostu wpływów ze zwiększenia sprzedaży alkoholu wiodą na manowce państwa, które wpadły w tę pułapkę: zyski rządów z podatku od alkoholu po czasie prowadzą do nieporównywalnych strat. Czy dekadencka Europa, która oparła się na nieuczciwych podatkach jest tego przykładem? Czy to prawda, że wśród urzędników, którzy decydowali o wprowadzeniu w Europie handlu świadectwami emisyjnymi CO2 są tacy, których można ocenić w kategoriach wymienionych na początku tego rozdziału? Czy jeden z prominentnych polskich polityków, działający w instytucjach Unii Europejskiej, a powołujący się na (sic!) chrześcijański etos pracy, angażując się w kierunku fałszywej poprawności ekologicznej nie zaprzepaścił wielkiej swojej szansy na dealkoholizację Europy zamiast na jej dekarbonizację?

STATYSTYKI KONSUMPCJI ALKOHOLU NA ŚWIECIE

Istnieje kilka rodzajów statystyk dotyczących konsumpcji alkoholu na świecie. Jedne obejmują średnie spożycie alkoholu w przeliczeniu na każdego obywatela, czyli także np. noworodka, inne ujmują tylko grupy wiekowe, np. od 15. roku życia. Niektóre dodają spożycie alkoholu tzw. nierejestrowane. Jeśli rozważane są kontynenty, to prym wiedzie Europa! Według statystyki WHO, The Global Status Report on Alcohol, 2016, w pierwszej dwudziestce państw pod względem spożycia alkoholu są tylko trzy państwa pozaeuropejskie: Seszele, Nigeria i Gabon. Pomimo że Polska zajmuje w tej statystyce około 20. miejsce ze spożyciem 11,4 l alkoholu rejestrowanego, nie jest to wielką pociechą, gdyż konsumpcja w tych przodujących krajach nie różni się zbyt wiele. Stany Zjednoczone, podobne kulturowo do Europy, gdzie z pewnością ludzi stać byłoby na większe spożycie alkoholu, są dopiero poza 40. lokatą w tym rankingu, a spożycie na jednego mieszkańca powyżej 15 roku życia jest w Polsce o prawie 20% wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. W porównaniu zaś z Chińczykiem, Polak w tej grupie wiekowej spożywa 80% więcej alkoholu (nawiasem mówiąc, można postawić tezę, że sukcesy gospodarcze Chin można powiązać z ich niższym alkoholizmem). Rejestrowane spożycie alkoholu w Polsce jest wyższe niż w Rosji, choć wolumeny zbliżają się do siebie po dodaniu szacowanego spożycia nierejestrowanego (produkcja domowa), prawdopodobnie wyższego w Rosji.

Bezwzględni marketingowcy w niższym spożyciu alkoholu postrzegają „wielki potencjał” jakiegoś rynku dla wzrostu sprzedaży. Czyż nie kojarzy się to z tzw. wojnami opiumowymi, tyle że współcześnie prowadzonymi w białych rękawiczkach? Jakże bezwzględny jest świat zysku za wszelką cenę.

Pomiędzy spożyciem alkoholu w różnych krajach a wiekiem dopuszczalności spożywania alkoholu występuje korzystna zależność, a nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę.

Polska w minionym ćwierćwieczu stała się importerem netto alkoholu. Od dawna wiadomo, że alkohol prowadzi do destrukcji i to bezwarunkowo każdy jego rodzaj (piwo, wino, wódka). Czy alkohol jest elementem współczesnej wojny hybrydowej? To tania, świetna inwestycja w powolne zniszczenie nieprzyjaciela. Eksport alkoholu do państwa planowanego do zniszczenia, zniewolenia, pchnięcia do krwawej wojny, a chociażby osłabienia, może być dotowany, a alkohol – dostarczany za darmo, a nawet za cenę ujemną. Importerowi alkoholu w kraju docelowym można sfinansować kampanię wyborczą, aby taki następnie lobbował za alkoholem w parlamencie.

cdn.

Ostatnie wpisy autora