7. Zasada pomocniczości

Data

Polecamy

1. Komu ma służyć

Nowa konstytucja musi projektować państwo w jakim chcemy żyć. Zdolne do obrony przed zagrożeniem zewnętrznym, z rozwiniętą gospodarką i efektywnym zarządzaniem. Państwo najpełniej eksponujące interes narodu i wolność obywateli.

2. Wolność i Odpowiedzialność

Wolność i Odpowiedzialność – tak musi się nazywać jej duch. A to wyklucza biurokrację z roli czynnika organizującego zarządzanie państwem. To zaborcy wprowadzili w Polsce biurokrację, żeby podporządkować i wykorzystać nasz naród.

3. Preambuła i chrześcijańskie wartości

Preambuła aktualnej konstytucji: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Nie ma wartości wspólnych wszystkim ludziom na świecie. Uniwersalnych, a nawet uniwersalistycznych. Jedyne, na co możemy się powołać, to wartości chrześcijańskie.
Zasada pomocniczości to trzeci filar V Rzeczpospolitej. Wymusza efektywne gospodarowanie wspólnym dobrem. I związana jest ściśle ze zbieraniem wszelkich podatków przez gminy. Swoich pieniędzy nie marnujemy na rzeczy niepotrzebne.

Zasada POMOCNICZOŚCI to trzeci filar naszego nowego państwa – V Rzeczypospolitej.

Zasadą tą, podobnie jak całą Nauką Społeczną Kościoła, wycierają sobie gęby wszyscy wrogowie wolności.

Zasada pomocniczości wpisana jest również w obecnie obowiązującą konstytucję. Jednak za ogólnikami  nie stoi żaden konkret. Złośliwi twierdzą, że jedyny czyn, który poszedł za słowem, to biurokracja powiatowa, dwieście tysięcy nikomu niepotrzebnych urzędników. I rozkwit fasadowych fundacji społecznych, żyjących z dotacji zaprzyjaźnionych ministrów, NGO-sów.

Tymczasem zasada pomocniczości, subsydiarności – jak zwą ją bardziej oczytani, stanowi jedynie tyle, że wszystko, co może być wykonane przez człowieka bez żadnej pomocy, przez niego powinno być wykonane. Wszystko, co przekracza jego możliwości, powinno być wykonane w jego najbliższym otoczeniu, czyli z pomocą rodziny, sąsiadów itd.

Zasada pomocniczości wymusza zatem oddolny sposób zarządzania całym społeczeństwem, narodem i państwem. Gwarantuje radykalnie obniżenie kosztów. A nie wprost eliminuje selekcję negatywną „mierny, ale wierny”, dominującą w społeczności zbiurokratyzowanej, z którą mamy do czynienia obecnie.

Szczególnie tak zwane samorządy – chluba III RP – z prawdziwą samorządnością nie mają nic wspólnego, a są wylęgarnią biurokracji obciążającej swoimi kosztami nas wszystkich. Dzieje się tak, ponieważ urzędy gmin nie gospodarują pieniędzmi przez siebie zebranymi, ale dotacjami z Centrali. Dlatego wójt, w swoim mniemaniu, wydaje nie pieniądze własne, ale państwowe lub unijne czyli niczyje. A skoro są niczyje, to dlaczego nie przyjąć na etat kolejnego pracownika lub wybudować coś niepotrzebnego?

Zasada pomocniczości zapobiega marnotrawieniu naszych pieniędzy. Powoduje to, że najmniejszym nakładem środków osiągamy największą korzyść.

Ostatnie wpisy autora