3. Preambuła i chrześcijańskie wartości

Data

Polecamy

1. Komu ma służyć

Nowa konstytucja musi projektować państwo w jakim chcemy żyć. Zdolne do obrony przed zagrożeniem zewnętrznym, z rozwiniętą gospodarką i efektywnym zarządzaniem. Państwo najpełniej eksponujące interes narodu i wolność obywateli.

2. Wolność i Odpowiedzialność

Wolność i Odpowiedzialność – tak musi się nazywać jej duch. A to wyklucza biurokrację z roli czynnika organizującego zarządzanie państwem. To zaborcy wprowadzili w Polsce biurokrację, żeby podporządkować i wykorzystać nasz naród.

4. Suwerenem jest ten kto zbiera podatki

Jeżeli podatki zbierane są w gminie i przekazywane w określonych procentowo częściach na potrzeby województwa i państwa, właścicielem państwa są jego obywatele. Jeżeli podatki zbierane są odgórnie, to suwerenem jest partia władzy.
Preambuła aktualnej konstytucji: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Nie ma wartości wspólnych wszystkim ludziom na świecie. Uniwersalnych, a nawet uniwersalistycznych. Jedyne, na co możemy się powołać, to wartości chrześcijańskie.

Preambuła obowiązującej konstytucji z 1997 roku jest najdłuższą preambułą świata. I w zamyśle swoim miała pogodzić i zaspokoić wszystkich. Wierzących w Boga i wierzących w Człowieka oraz niewierzących w jedno i drugie. W efekcie jest wewnętrznie sprzeczna. Nie ma bowiem wartości uniwersalistycznych, do których w połowie odwołuje się preambuła. Nie ma ich na świecie.

Nasz świat cywilizacji łacińskiej to specyficzna mieszanka starożytnej Grecji, starożytnego Rzymu i chrześcijaństwa. Bez chrześcijaństwa po Grecji i Rzymie pozostałyby tylko ruiny. To wiara w jedynego Boga, z przykazaniem miłości, zesłanym w osobie Jezusa Chrystusa. To Duch Boży przekształcił nasz świat w najlepszy możliwy na ziemi.

Wielkim błędem, jaki popełniamy, myśląc o świecie, jest właśnie uniwersalizm. Myślimy, że generalnie ludziom chodzi o to samo, a wszystkie religie głoszą jedno. A przecież nawet lekkie liźnięcie tematu wystarczy, żeby przekonać się o absurdalności takiej tezy.

Miłość do drugiego człowieka, również do wroga, jak nas nauczał Jezus Chrystus. I równość każdego wobec Boga, i wolna wola, która stała się podstawą wolności osobistej. Gdzie tego szukać w islamie, buddyzmie lub hinduizmie?

Pan Jezus, pytany o swoje królestwo, odpowiadał: królestwo moje nie jest z tego świata. Mahomet zbudował swoje ziemskie królestwo, mordując i grabiąc. Miał 11 żon, z najukochańszą Aiszą, którą kupił (sorry: poślubił), gdy miała 5 lat, a skonsumował związek, gdy miała 9. I dał prawo każdemu swojemu wyznawcy do posiadania czterech i używania(!) ich według swojego uznania.

Jak go porównać do Jezusa, który uratował jawnogrzesznicę przed ukamieniowaniem, karą do dziś stosowaną w islamie? Jezusa, który kazał Piotrowi schować miecz – z Mahometem wojującym mieczem?

Żaden z apostołów nie walczył mieczem i każdy, z wyjątkiem świętego Jana Ewangelisty, umarł za wiarę śmiercią męczeńską. I ta niewinna krew, przekształcając sumienia prześladowców, zbudowała naszą cywilizację. Tak zostaje się męczennikiem w naszej religii.

W islamie męczennikiem zostaje się, zabijając jak najwięcej niewyznających Mahometa jako proroka Allaha. Świat islamu zbudowany został mieczem i zabijaniem niewinnych. I od razu po śmierci Mahometa podzielił się na zwolenników jego różnych potomków. Genezą różnych odłamów islamu jest spór jego spadkobierców o panowanie nad światem, nad ziemskim światem.

Sam Jezus zapowiedział przyjście fałszywego proroka, który zwiedzie wielu. Półtora miliarda mahometan na świecie, to chyba jest wystarczająco wielu. Zwiedzionych i oszukanych wizją raju z hurysami, sposobem, jak się tam dostać, jak szerzyć wiarę i w końcu jak żyć. I, co trzeba podkreślić, utrzymywanych w błędzie siłą ustawową, wojska i policji państw islamskich

Jakie miałyby być wspólne wartości uniwersalistyczne dla nas, chrześcijan  mahometan lub hinduistów z wyższych kast, którzy nie podadzą ręki parsi, żeby nie stać się nieczystym?

Pamiętajmy jednak, że Królestwo Boże nie jest z tego świata. Jezus Chrystus nie został królem Izraela i nie miał na to najmniejszej ochoty. Dlatego – do czego nas zachęcał – nie mieszajmy porządków. Jest w naszym narodzie mnóstwo chrześcijan, niby chrześcijan, zdeklarowanych niewierzących, a nawet trochę mahometan (Tatarzy). Wszyscy oni mają daną przez Boga wolną wolę, każdy może błądzić w sprawach wiary. Każdy do samej śmierci, a nawet w jej godzinie, może się nawrócić.

Odwołanie się wprost do Boga nie może być figurą stylistyczną, bo wtedy będzie to bluźnierstwo, występek przeciwko II Przykazaniu. A w takim razie lepiej, żeby preambuły w ogóle nie było.

Ostatnie wpisy autora