Macron, Scholz, Draghi i Iohannis (Rumunia) w Kijowie. Gdzie jest Polska?

Data

Polecamy

Kto stoi za ostatnimi wydarzeniami w Kosowie?

Za ostatnimi wydarzeniami w Kosowie, poza miejscowymi Serbami, może stać nie tylko Serbia, ale też Rosja. Powstanie nowego ogniska wojny w Europie osłabiłoby politykę sankcji wobec Moskwy. I osłabiłoby pomoc dla walczącej Ukrainy.

Aleja Obrońców Mariupola w Warszawie

W rosyjskiej niewoli wciąż znajduje się ponad 2500 bohaterskich obrońców Mariupola. Najwyższy czas upomnieć się o jeńców i upamiętnić poległych. Zmieńmy nazwę warszawskiej alei, z Armii Ludowej na Aleję Obrońców Mariupola.

Rosyjskie zasoby kadrowe w Europie

Największym bogactwem naturalnym Moskwy, poza ropą i gazem, jest rosyjska agentura ulokowana w strukturach władzy państw demokratycznych. Rosjanie mogą zorganizować pożar w amerykańskim terminalu LNG, strajk lub wymienić premiera.
Czy w Boże Ciało wszyscy Polacy, łącznie z Prezydentem i Premierem, byli na procesji? Chyba tak, skoro zabrakło ich w Kijowie. Dlaczego jednak prezydent Zełeński, nie zapytał: gdzie jest prezydent Duda, mój najlepszy przyjaciel?

Czy w czwartek, w Boże Ciało, wszyscy Polacy łącznie z Premierem i Prezydentem byli na procesji? Chyba tak, bo zabrakło ich na spotkaniu z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełeńskim.

Jeżeli jednak poważnie potraktujemy ten wyraźny brak, to widzimy jedno – ani prezydent Ukrainy, ani przywódcy Niemiec, Francji i Włoch nie traktują nas poważnie. Jako partnera, a nie chłopca na posyłki. Dał się w tej roli wykorzystać prezydent Rumunii, dla większego afrontu dla Polski. Polskę trzeba raz na jakiś czas upokorzyć.

Niemcy, Francuzi czy Włosi – wiadomo, uważają się za lepszych. I to oni, a nie Polacy mają decydować o Europie. Prezydent Rumunii dał się wykorzystać, licząc na rychłe przyłączenie rumuńskiej Mołdawii do swojego państwa. Dzięki poparciu wyżej wymienionych.

Ale dlaczego prezydent Zełeński, najlepszy przyjaciel Polski, państwa z którym granica już nie istnieje wg jego własnych słów, nie zapytał: a gdzie jest prezydent Duda – mój najlepszy przyjaciel?

Snując dziwaczne wizje wspólnego federacyjnego państwa z Ukrainą, zapamiętajmy tę scenkę z konferencji prasowej, na której zabrakło polskiego przywódcy. Tak jak wcześniej, tuż przed wybuchem wojny, brakowało miejsca na konferencjach prasowych prezydenta Zełeńskiego dla nawet jednego polskiego dziennikarza.

Jest oczywiście możliwe takie państwo, o ile zgodzimy się na naszą popisową rolę chłopca na posyłki. Na rolę zarezerwowaną dla nas nie tylko przez Niemcy, Francję i Włochy, ale także przez sfery rządzące Ukrainą. Może to jest wymarzona rola życia dla prezydenta Dudy i premiera Morawieckiego. Mnie nie rajcuje.

Niepodległa od Rosji Ukraina jest w naszym interesie narodowym i jest to fakt bezsporny. Jednak współpraca z Ukrainą – na jej upokarzających warunkach – będzie bardzo trudna albo niemożliwa. To co powinniśmy zrobić, jeżeli miałaby nastąpić, to narzucić nasze zasady.

Myślicie pewnie, że jest to niemożliwe. Nic bardziej mylnego. Szacunek dla bliźniego, wpisany w naszą łacińską cywilizację, w miejsce polityki upokorzenia słabszego, jak to jest nie tylko na wschód od Polski, już kiedyś przyniósł nam sukces. Poniewierani przez swoich bojarów, szlachcice litewscy wymusili unię polsko-litewską, by cieszyć się  polską wolnością.

Nie potrzebujemy wpływu na nasze państwo ukraińskich oligarchów i ich prezydenta (za pieniądze oligarchy Ihora Kołomojskiego, ukrywającego się w Izraelu).

Potrzebujemy przekształcenia Ukrainy w normalne państwo obywatelskie za sprawą zwykłych Ukraińców. Jeżeli się to stanie, to o współpracę nie musimy się martwić. Nastąpi w Polski i Ukrainy interesie.

Bartosz Jasiński

Ostatnie wpisy autora