Skąd się biorą przyjaciele Rosji?

Data

Polecamy

Dziewiąty ogląd mądrości według Stanisława ze Skarbimierza – od strony mądrości koniecznej politykowi

Przedstawia się przełożenie antyczno-chrześcijańskiej koncepcji mądrości na praktykę polityczną i na formację duchową, w rozwinięciu Stanisława ze Skarbimierza – uczonego i królewskiego doradcę z przełomu XIV i XV w.

Ludzie Kremla

Długa jest lista pośledniejszego sortu „autorytetów” ubiegających się o tytuł zasłużonego zdrajcy Polski.

TVP czy TVN

Tu mistrzem jest Tusk, ale on, jako oddany sprawie folksdojcz, nie ma wyboru. Takie dostał zadanie od rusko-pruskiej koalicji, żeby obalić polski rząd i zrobić wszystko, żeby Polska nie była Polską. A jeszcze lepiej, gdyby jej w ogóle nie było.
Rosjanie kierują się tu wskazaniami chińskiego teoretyka wojny, Sun Tzu, metodami naukowymi moskiewskiej uczelni MGiMO i działaniami praktycznymi. Jeżeli nasz przyjaciel jest zagrożony przez konkurenta, wystarczy konkurenta otruć.

Są tylko dwa kraje europejskie, w których przyjaźń z Rosją wynika z przesłanek historycznych: Bułgaria, wyzwolona przez Rosję z kilkuwiekowej niewoli tureckiej (zresztą przy znacznym udziale  poborowych z Królestwa Polskiego), oraz Serbia, w obronie której Rosja zdecydowała się na udział w Wielkiej Wojnie 1914 roku.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu atrakcyjność ideologii komunizmu, umiejętnie wykorzystana do szerzenia imperializmu rosyjskiego, przysparzała ZSRR wielu zwolenników na świecie. Dziś, po bankructwie tej zbrodniczej ideologii, współcześni Sowieci pozyskują miłośników bardziej prozaicznie – oferując korzyści majątkowe lub prestiżowe.

W Niemczech finansowanie łapówek i rozliczanie sum przeznaczanych na korumpowanie polskich urzędników państwowych wymagało sporej pomysłowości.  Za to najmniejszych problemów z pozyskaniem i księgowaniem ogromnych sum na utrzymywanie „przyjaciół Rosji” na całym świecie nie mieli Rosjanie.

Kierowali się oni wskazaniami chińskiego starożytnego teoretyka wojny, Sun Tzu: Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany, zwróci się stukrotnie.

Etap zdobywania informacji współcześni Sowieci mają już za sobą. Teraz koncentrują się na plasowaniu „swoich” ludzi w strukturach administracji państwowej zaatakowanych państw, w międzynarodowych organizacjach, federacjach sportowych itp. Najlepiej na decyzyjnych stanowiskach.

Anatolij Golicyn pisze, że do opanowania państwa wielkości Finlandii wystarczy 800 osób.

Ich skuteczność wynika z faktu, że działają oni w sieci, w sposób zorganizowany. Stosują  metody naukowe wypracowane w Instytucie Skutecznej Polityki słynnej uczelni dyplomatyczno – szpiegowskiej MGiMO.

Do osiągnięcia swoich celów Rosjanie nie wahają się używać „mokrej roboty”. Golicyn przytacza sprawozdanie Żenichowa, byłego rezydenta KGB w Finlandii. Przedstawił on historię prowadzonego przez siebie agenta, który pełnił wysokie stanowisko państwowe i w pewnym okresie w kampanii wyborczej był zagrożony przez konkurenta, antykomunistycznego socjaldemokratę. Wkrótce więc ten konkurent został otruty przez zaufanego agenta KGB.

Dzięki powiązaniu metod naukowych z gangsterskimi Rosjanie mają ogromną siłę sprawczą w doborze kadr przywódczych. Zarówno w poszczególnych państwach Unii Europejskiej, jak i w całej unijnej administracji. W życiorysach wielu czołowych polityków UE „ruski ślad” dosłownie bije po oczach. Ilu agentów (czy tylko lobbystów) rosyjskich może być wśród tysięcy unijnych urzędników? Zatrudniona w administracji UE córka Dymitra Pieskowa – bliskiego współpracownika Putina – jest tutaj skrajnym przypadkiem, ale z pewnością nie jedynym. Od szeregowych urzędników oczywiście ważniejsi są ludzie na czołowych stanowiskach zaprzyjaźnieni z rosyjskimi politykami.

Tak się złożyło, że właśnie oni należą do największych krytyków polskiego rządu i są fanatycznie zdeterminowani w walce o „praworządność” w Polsce.

 

Ostatnie wpisy autora