Skąd się biorą przyjaciele Rosji?

Strona głównaOpinieSkąd się biorą przyjaciele Rosji?

Polecamy w dziale

System ochrony zdrowia do naprawy

"Odwiedzić 5 lekarzy naraz grozi śmiercią", głosi powiedzenie sprzed 2 tys. lat. Problem polskiej służby zdrowia jest nie brak lekarzy, ale ich nieprawidłowe wykorzystanie, co wynika z wadliwego systemu. Ten system podporządkowany jest interesom polityków, Big Farmy i niektórych lekarzy.

Czy da się zatrzymać pustynnienie Polski? Jeśli tak, to jak?

Czy Polska naprawdę zmierza w stronę pustynnienia? W tej rozmowie hydrolog i prezes Fundacji Wolne Rzeki, Piotr Bednarek, wyjaśnia, dlaczego problem niedoboru wody staje się jednym z największych wyzwań dla naszego kraju. Rozmowa dotyczy przyczyn pogłębiającej się suszy, skutków regulacji rzek oraz działań, które mogą zwiększyć retencję i ograniczyć postępujące pustynnienie Polski.

Pa – to – log – ja. Kto pozwolił lekarzom tyle … pracować?

Pomyślmy o własnym zdrowiu i życiu. Etat zwykłego Polaka to 168 g/m-c. Naczelna Izba Lekarska teraz, po aferze Dawida Kacprzyka, proponuje ograniczyć czas pracy lekarzy do 312 godzin/m-c! Nie chcę być leczony przez przepracowanego lekarza, bo jego błąd to zagrożenie dla mojego zdrowia lub śmierć

Politycy rządowi nie mają czasu chorować!

Chorować mamy czas my, zwykli obywatele. I opozycja, przecież nie rządzi. Politycy rządowi politykują, myślą o Polsce i kombinują jak sprawiedliwie rozdać swoim pieniądze pożyczane na konto nas wszystkich. Gdzie mają znaleźć jeszcze czas na długie chorowanie?
Rosjanie kierują się tu wskazaniami chińskiego teoretyka wojny, Sun Tzu, metodami naukowymi moskiewskiej uczelni MGiMO i działaniami praktycznymi. Jeżeli nasz przyjaciel jest zagrożony przez konkurenta, wystarczy konkurenta otruć.

Są tylko dwa kraje europejskie, w których przyjaźń z Rosją wynika z przesłanek historycznych: Bułgaria, wyzwolona przez Rosję z kilkuwiekowej niewoli tureckiej (zresztą przy znacznym udziale  poborowych z Królestwa Polskiego), oraz Serbia, w obronie której Rosja zdecydowała się na udział w Wielkiej Wojnie 1914 roku.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu atrakcyjność ideologii komunizmu, umiejętnie wykorzystana do szerzenia imperializmu rosyjskiego, przysparzała ZSRR wielu zwolenników na świecie. Dziś, po bankructwie tej zbrodniczej ideologii, współcześni Sowieci pozyskują miłośników bardziej prozaicznie – oferując korzyści majątkowe lub prestiżowe.

W Niemczech finansowanie łapówek i rozliczanie sum przeznaczanych na korumpowanie polskich urzędników państwowych wymagało sporej pomysłowości.  Za to najmniejszych problemów z pozyskaniem i księgowaniem ogromnych sum na utrzymywanie „przyjaciół Rosji” na całym świecie nie mieli Rosjanie.

Kierowali się oni wskazaniami chińskiego starożytnego teoretyka wojny, Sun Tzu: Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany, zwróci się stukrotnie.

Etap zdobywania informacji współcześni Sowieci mają już za sobą. Teraz koncentrują się na plasowaniu „swoich” ludzi w strukturach administracji państwowej zaatakowanych państw, w międzynarodowych organizacjach, federacjach sportowych itp. Najlepiej na decyzyjnych stanowiskach.

Anatolij Golicyn pisze, że do opanowania państwa wielkości Finlandii wystarczy 800 osób.

Ich skuteczność wynika z faktu, że działają oni w sieci, w sposób zorganizowany. Stosują  metody naukowe wypracowane w Instytucie Skutecznej Polityki słynnej uczelni dyplomatyczno – szpiegowskiej MGiMO.

Do osiągnięcia swoich celów Rosjanie nie wahają się używać „mokrej roboty”. Golicyn przytacza sprawozdanie Żenichowa, byłego rezydenta KGB w Finlandii. Przedstawił on historię prowadzonego przez siebie agenta, który pełnił wysokie stanowisko państwowe i w pewnym okresie w kampanii wyborczej był zagrożony przez konkurenta, antykomunistycznego socjaldemokratę. Wkrótce więc ten konkurent został otruty przez zaufanego agenta KGB.

Dzięki powiązaniu metod naukowych z gangsterskimi Rosjanie mają ogromną siłę sprawczą w doborze kadr przywódczych. Zarówno w poszczególnych państwach Unii Europejskiej, jak i w całej unijnej administracji. W życiorysach wielu czołowych polityków UE „ruski ślad” dosłownie bije po oczach. Ilu agentów (czy tylko lobbystów) rosyjskich może być wśród tysięcy unijnych urzędników? Zatrudniona w administracji UE córka Dymitra Pieskowa – bliskiego współpracownika Putina – jest tutaj skrajnym przypadkiem, ale z pewnością nie jedynym. Od szeregowych urzędników oczywiście ważniejsi są ludzie na czołowych stanowiskach zaprzyjaźnieni z rosyjskimi politykami.

Tak się złożyło, że właśnie oni należą do największych krytyków polskiego rządu i są fanatycznie zdeterminowani w walce o „praworządność” w Polsce.

 

Ostatnie wpisy autora

Nowa Konstytucja