Oszustwo – rosyjska superbroń

Data

Polecamy

Jerzy Targalski, Skretynienie

Obraz przyszłego społeczeństwa w filmie „Idiokracja” potwierdzają badania norweskie i angielskie pokazujące, że od lat 70. XX wieku iloraz inteligencji spada obecnie w tempie 7 punktów na każde pokolenie, czyli co 30 lat.

4 sposoby przekazywania informacji

Dialogi seriali sprowadzających się do wymiany informacji: „kocham cię” i „ja cię też”. Przekaz do poczciwego ludu, za jaki mają nas postpeerelowskie „elity”.

Mówiąc własnym językiem o ankiecie „Arcanów” na temat kondycji i przyszłości nauki w Polsce

Mimo upływu przeszło 30 lat wolnej Polski, przeprowadzeniu wielu reform domeny akademickiej, jest ona w złym stanie, a nawet coraz gorszym, co budzi uzasadniony niepokój o przyszłość Polski.
Choć o Rosji wiemy już dużo, zachodni mężowie stanu (?) wciąż dają się oszukiwać. Czy, kiedy kagiebowsko – mafijna Rosja odsłoniła swe prawdziwe oblicze, przywódcy wolnego świata otrzeźwieją i zdobędą się na przeciwdziałanie?

Niewątpliwie Rosja jest krajem, który najszerzej wykorzystuje oszustwo do osiągania celów politycznych. Oszukiwanie jest szczególnie przydatne w dyplomacji, zwłaszcza w kontaktach z krajami o dziedzictwie chrześcijańskim, które są w pewnym sensie „niewolnikami prawdy”, co w konfrontacji z Rosją, kierującą się wyłącznie skutecznością, stawia je na gorszej pozycji.

W naszym kręgu cywilizacyjnym obowiązuje zasada dotrzymywania zobowiązań (pacta sunt servanda) i istnieje wciąż przywiązanie do obecnie niepraktycznych „cnót rycerskich”, jak honor, szacunek dla przeciwnika, itp. …Oczywiście, można prowadzić rokowania z Rosjanami, rozmawiać, negocjować, ale trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że oni umów nie będą przestrzegać. My w Polsce wiemy o tym z autopsji. Po przegranej przez Rosję wojnie w myśl postanowień traktatu ryskiego Polska wycofała się ze zdobytego Mińska (miasta pod względem ludnościowym bardziej polskiego od Białegostoku), natomiast Rosjanie nie zapłacili do dziś przyznanych nam reparacji –  30 mln rubli w złocie. Mimo zawartego paktu o nieagresji (miał obowiązywać do 1945 roku) sowieci napadli na nas w 1939 roku, pomagając Niemcom w likwidacji naszego państwa. Po II wojnie światowej zobowiązali się do przeprowadzenia w Polsce wolnych wyborów, które zostały bezczelnie sfałszowane, a wyłoniona wówczas kolaborująca klasa polityczna do dziś jest obecna w polskiej przestrzeni politycznej.

Związek Sowiecki złamał postanowienia traktatu ABM, SALT I i II, Protokołu genewskiego o broni chemicznej, helsińskiego Aktu końcowego, konwencji o broni biologicznej, traktatu o ograniczeniu testów atomowych, traktatu o broni atomowej średniego zasięgu.

Dzisiejsza Rosja kontynuuje sowiecką tradycję łamania uzgodnień i niedotrzymywania zobowiązań, a widać to choćby po ostrzeliwaniu ewakuowanych cywilów w „korytarzach humanitarnych”.

Richard Clarke w książce „Against All Enemies” opisał, jak wyglądały efekty pewnych porozumień pokojowych zawartych z ZSRR. Autor – doradca d/s terroryzmu kilku prezydentów USAbył jednym z pięciu ludzi w Ameryce, którzy widzieli przysłany przez Anglików raport na temat wielkiego sowieckiego programu broni bakteriologicznej, utworzonego już po zawarciu konwencji o jej zakazie. Anglicy dowiedzieli się o sprawie od wysokiej rangi sowieckiego naukowca koordynującego program, zbiegłego do Wielkiej Brytanii:

W 1973 r. ZSRR, USA i inne państwa podpisały traktat stawiający poza prawem broń biologiczną. My zniszczyliśmy nasze zapasy. ZSRR utrzymywał, że zrobił to samo. Kłamali. Nie tylko nie zniszczyli swoich broni biologicznych, ale znacznie rozszerzyli program, pracując nad bronią o przerażających możliwościach.

Ich laboratoria pracowały nad wirusami Marburg i Ebola, które powodowały u ofiar krwawienia ze wszystkich otworów ciała i organów wewnętrznych, aż do śmierci.

Rosjanie doskonalili bomby, pociski artyleryjskie i inne środki do przenoszenia i rozsiewania takich czynników chorobotwórczych jak: wąglik, botulinum, ospa i bakterie odporne na antybiotyki. Już mieli zmagazynowane pociski napełnione tymi truciznami. Ponad 100.000 sowietów pracowało nad tym tajnym programem w wielu laboratoriach i fabrykach na terenie całego ZSRR.

Co więcej – bardzo miły i przyjazny wysoki urzędnik radziecki, który z nami negocjował traktaty rozbrojeniowe, doskonale wiedział o tych nielegalnych programach, ale ich istnienie utrzymywał w tajemnicy przed nami.

Nie były to miłe wiadomości dla nas, ale jeszcze bardziej kłopotliwe były dla Sekretarza Stanu Jima Bakera. Baker poinformował Pentagon, Kongres i Prezydenta, że możemy bezpiecznie podpisać kilka większych porozumień rozbrojeniowych z sowietami. Stwierdził, że jest bardzo nieprawdopodobne, by przywódcy sowieccy pozwolili sobie na ryzyko pogwałcenia porozumień. Jeśliby tak zrobili, wywiad amerykański jest w stanie to wykryć za pomocą „narodowych środków technicznych”, pozostających w naszej dyspozycji. Jim Baker musiał teraz zmierzyć się z sytuacją, gdyż sowieci jednak zaryzykowali, a nasze „narodowe środki techniczne” nie zdołały wykryć nielegalnego, wielkiego programu zbrojeniowego.

Gdyby nie wiara w brytyjski wywiad, którą wykazał rosyjski zbiegły naukowiec, nic byśmy nie wiedzieli o niezmiernie groźnym zagrożeniu bakteriologicznym.

Pierwszą reakcją Bakera było trzymanie wiadomości w tajemnicy do czasu, gdy sowieccy przywódcy zgodzą się na zniszczenie swoich broni w obecności amerykańskich obserwatorów.
Niestety, sowieci po konfrontacji wcale nie byli skłonni do kooperacji. Twierdzili, że Amerykanie muszą mieć także taki tajny program i żądali inspekcji naszych fabryk. Dyskusje trwały jakiś czas i w końcu Rosjanie zgodzili się zniszczyć wszystko i umożliwić ograniczoną kontrolę przez naszych obserwatorów. Osobiście nigdy nie czułem się usatysfakcjonowany z tego, co nam sowieci przedstawili. Po pierwsze – nie dostaliśmy kompletnej listy wszystkiego, co wytworzyli (i zniszczyli), po drugie – nie dali nam antidotum na szczepy chorobotwórczych drobnoustrojów, które z pewnością musieli mieć”.

Brytyjski sowietolog Christopher Story twierdził, że Amerykanie dali po milionie dolarów łapówki czołowym politykom rosyjskim – Jelcynowi i Gorbaczowowi, aby zachęcić ich do demokratyzacji Rosji. Z dzisiejszej perspektywy widać, że były to zmarnowane pieniądze. Zatrudnili też Jewgienija Primakowa (na koszt amerykańskiego podatnika!) jako eksperta od zwalczenia terroryzmu. Primakow jako „ojciec założyciel” arabskiego terroryzmu rzeczywiście najlepiej znał temat…
Służby sowieckie/rosyjskie wykazują wielką inwencję w wymyślaniu sposobów wyciągania pieniędzy od naiwnych Amerykanów.

Jedna z agencji prasowych (AP) zamieściła artykuł na temat złego zabezpieczenia rosyjskich instalacji atomowych i obawy, że broń atomowa może dostać się w ręce terrorystów, Amerykanie przez 10 lat płacili za pomoc Rosjanom w poprawie bezpieczeństwa instalacji atomowych i dokładnym pilnowaniu broni atomowej. Wydano 1,8 mld dolarów, ale nie wiadomo, jak pieniądze te zostały użyte, bo w sprawozdaniu na temat bezpieczeństwa rosyjskich zasobów atomowych można przeczytać:

„Mimo kilku lat negocjacji, Rosja w dalszym ciągu odmawia dostępu Amerykańskiemu Departamentowi Energetycznemu do kompleksów zbrojeniowych.”

Choć o Rosji wiemy już naprawdę dużo, zachodni mężowie stanu (?) wciąż dają się oszukiwać.

Czy teraz, kiedy kagiebowsko – mafijna Rosja odsłoniła już swe prawdziwe oblicze, przywódcy wolnego świata otrzeźwieją i zdobędą się na przeciwdziałani

Ostatnie wpisy autora