Wczoraj Minister Energii Elektrycznej Miłosz Motyka ogłosił, że „w ostatnich dniach 2025 r. doszło do nieudanego ataku cybernetycznego na szereg instalacji produkujących energię elektryczną”. Według Ministra wróg (nie powiedział jaki) chciał narazić na szwank bezpieczeństwo energetyczne Polski. Na całe szczęście atak został odparty. Rząd nas obronił. Należy jednak wzmocnić naszą odporność, dlatego planowane są dalsze inwestycje w modernizację naszej infrastruktury.
Czy po zapewnieniach Ministra Motyki możemy spać spokojnie? Nie budzą mnie co prawda wizje braku prądu. Przeraża co innego – skokowy wzrost ceny prądu z powodu wystąpienia w naszym kraju zimy.
Od kilkunastu lat jesteśmy karmieni narracją o globalnym ociepleniu klimatu i konieczności walki z nim. Ma ona polegać na eliminacji wytwarzania prądu ze źródeł kopalnych, jakimi są węgiel kamienny i brunatny. Zastąpić je miało wytwarzanie prądu z źródeł niestabilnych, jakimi są farmy wiatrowe i słoneczne. Te drugie nie zawsze jednak działają przez co znacznie urosły koszty systemu elektroenergetycznego w Polsce. Płacimy za to my wszyscy – konsumenci i przedsiębiorstwa.
Rosnący udział energii wiatrowej i słonecznej w łącznym wolumenie produkcji prądu w Polsce przez wiele lat mało komu przeszkadzał. Tak chciała Unia Europejska, a jej wolę realizowali polscy politycy – zarówno z Koalicji Obywatelskiej, jak i z Prawa i Sprawiedliwości. Cierpiało polskie górnictwo, które przez wiele lat było podstawą polskiej potęgi przemysłowej. Niestety polskie elity polityczne zdecydowały, że węgiel ma iść w odstawkę. Ma być zastąpiony przez azjatyckie farmy słoneczne i niemiecko-duńskie wiatraki.
Na wiele dni przed wystąpieniem ministra Motyki obserwowałem hurtowe ceny prądu na Towarowej Giełdzie Energii. W listopadzie i grudniu oscylowały na poziomie 400-500 zł za MWh. Wraz z pojawieniem się w naszym kraju zimy osiągnęły one poziom 1 000 zł za MWh.
Okazało się, że rosnące zapotrzebowanie na prąd i ciepło nie jest w stanie być zbilansowane przez dodatkową produkcję. Słońce nie zawsze świeci, wiatr nie zawsze mocne wieje, a kolejne elektrownie węglowe są wyłączane. Zima zaatakowała nas skutecznie. Okazaliśmy się bezbronni.
Uświadomiło mi to, że atak na polski system elektroenergetyczny nie rozpoczął się w ostatnich dniach ubiegłego roku. On trwa już od kilkunastu lat. Jest realizowany przez polskich polityków implementujących strategię europejskiego zielonego ładu, który nie uwzględnia naszego interesu. Odparliśmy atak, ale przegraliśmy wojnę.
MTC



