Wielkość czy upadek? – jeszcze możemy wybrać

Strona głównaFelieton sobotni Jana A. KowalskiegoWielkość czy upadek? – jeszcze możemy wybrać

Polecamy w dziale

Czy Polska przetrwa do roku 2030? Artyści i demokracja (2)

Mierni artyści zawsze popierają i będą popierać system, który ich uniezależnia od głosów/pieniędzy zwykłych ludzi. I zapewnia dostatnie życie. Tylko władza odgórna, feudalna – w wersji królewskiej lub socjalistycznej – może im to zapewnić. Dlatego mierni artyści nie są zwolennikami demokracji

Czy Polska przetrwa do roku 2030? Z UE i z Ameryką? (1)

Niczego nie zyskamy „wewnętrznie” – słowo klucz – jeżeli „będziemy służyć dwóm panom” – zdegenerowanej UE, chcącej z Europejczyków zrobić niewolników i Ameryce chcącej odzyskać swoją wolność obywatelską i wielkość państwową. To nie są systemy kompatybilne.

Jan Adriański chce wykończyć Republikę!

Kim jest stojący za prowokacją wobec Republiki Jan Adriański? W klasycznym kryminale sprawa byłaby oczywista. Detektyw prowadzący śledztwo, kierując się zasadą „kto zyskał”, powiedziałby na koniec: to pan, panie Sakiewicz, jest Janem Adriańskim! W życiu nie musi być tak samo;)

Geriatria rządzi, reszta niech się wali!

Nie jest nam potrzebny żaden reset, nie jest nam potrzebna żadna nowa konstytucja. To ludzie powinni się zmienić - oznajmił prof. Piotrowski zaproszony przez Prezydenta do Rady Konstytucyjnej. Już to kiedyś słyszałem - komunizm to najlepszy ustrój, tylko ludzie do niego nie dorośli.
Kiedyś wielkość wiązała się z wyrzeczeniami, trudem, uporem w dążeniu do niej, z poświęceniem. Teraz jesteśmy przekon(yw)ani, że wielkość zależy od naszej afirmacji: chcemy cię! Orędzie noworoczne prezydenta Nawrockiego jest tego namacalnym dowodem.

Wybór wydaje się oczywisty, 99% z nas wybierze wielkość. Jednak jaki procent Polaków jeszcze rozumie z czym to się wiąże?  Po 35 latach rządów socjalistów i postkomunistów nad naszym biednym narodem zależność przyczyna-skutek została zapomniana. 

Kiedyś wielkość wiązała się z wyrzeczeniami, trudem, uporem w dążeniu do niej, z poświęceniem. Teraz jesteśmy przekon(yw)ani, że wielkość zależy od naszej afirmacji: chcemy cię! Orędzie noworoczne prezydenta Nawrockiego jest tego namacalnym dowodem. Karol Nawrocki ogłosił, że 20. gospodarka świata nie może tolerować biedy we własnym państwie, że muszą się znaleźć pieniądze na to, na to i na tamto. Brawo!

Czy ktoś mógłby doinformować naszego Prezydenta w powyższym temacie? Zwłaszcza, że też lubię Sergiusza Piaseckiego😉

Fikcja nie jest w stanie pokonać prawdziwego stanu rzeczy, chociaż może go zafałszować. Od samego powtarzania: chcę być wysokim, nie urosnę. Zakłamana statystyka nie uczyni nas potęgą. Gdybyśmy byli tak silni, jak to pokazuje ogólna statystyka bez analizy szczegółowych danych, już bylibyśmy liderem regionalnym, a nie jesteśmy. Pokazałem to w w/w felietonie. 

Zatem pierwsze zadanie w naszym dążeniu do wielkości to odkłamanie rzeczywistości. Wystarczy wziąć kartkę A-4 i napisać w punktach plusy i minusy, zamiast powtarzać brednie. Te brednie służą tylko temu, żeby nas oszukać. To dlatego Niemcy zainwestowali u nas nie tylko w montownie dla swojej gospodarki, ale też w media (gdzie ta słynna repolonizacja PiS, 8 lat to było za mało?). 

Najpierw minusy: 

1) brak niezależności finansowej/politycznej/gospodarczej;

2) brak czynników rozwojowych – absurdalnie wysokie koszty pracy (dla Polaków);

3) rozdęta 1,5 milionowa administracja podporządkowana dyrektywom Unii Europejskiej i jej interesom;

4) obecny rząd hamujący wszelkie strukturalne inicjatywy rozwojowe, które zagrażają interesom Niemiec (w tym jednym punkcie zgadzam się z Prezydentem). I utrzymujący politykę socjalną poprzedników. Te dwie kumulacje zakończą się katastrofą.

Plusy: 

1) pracowitość Polaków (coraz mniejsza po latach rozdawnictwa socjalistów z PiS);

2) przedsiębiorczość;

3) potrzeba wolności, jeszcze ją mamy.

Do uruchomienia plusów, żeby pracowały na naszą wielkość, bezpieczeństwo i sprawiedliwość społeczną, potrzeba niewiele (na papierze). Wystarczy wyeliminować w/w minusy.  

Powinniśmy zacząć od pkt. 4. – odsunąć od władzy obecny rząd. Jednak nie na rzecz powrotu PiS, który nas w obecne tarapaty wpakował. Powrót do władzy Donalda Tuska wynikł wprost z 8 lat PiS. Teraz potrzebujemy nie powtórki z rozrywki, ale nowego ruchu politycznego, który przedstawi nową koncepcję zarządzania naszymi zasobami – trzema wyżej wymienionymi plusami – nowy ustrój Polski.

Jeżeli taki ruch zwycięży – obecnie bez katalizatora/przywódcy w osobie Prezydenta nie ma na to żadnych szans – to rzeczą najprostszą będzie wyeliminowanie minusów nr 2 i 3. Punkt 2. nie wymaga żadnych zmian konstytucyjnych. Dokonywał się od poziomu 20% do 48% zwykłymi rozporządzeniami Ministra Pracy.

Wyeliminowanie punktu 3. z kolekcji minusów, powrót do liczby urzędników – 110/140 tysięcy jak za PRL, do 1991) przed zmianą ustroju państwa – pokryje wszelkie straty budżetowe w obecnym jego kształcie, spowodowane obniżeniem składki ZUS. Będzie neutralna, jak się uczenie wypowiadają eksperci. Kiedyś to policzyłem.

Żadna ze zmian, które opisałem, nie wymaga zmian sojuszów, porzucenia Europy lub Ameryki, albo związania się z Chinami. Nie wymaga nawet zmiany konstytucji. Jednak żeby te zmiany przetrwały dłużej niż jedna, dwie kadencje kolejnego rządu, musimy dokonać zmiany systemu zarządzania państwem. Musimy pójść drogą USA. Drogą indywidualnej wolności, ochroną indywidualnej przedsiębiorczości i oddolnego zarządzania lokalną wspólnotą przez wybranych przez nas ludzi. 

Nie ma lepszego sposobu, w naszych warunkach innego sposobu, na zbudowanie potęgi Rzeczpospolitej. Jednak nie myślmy o minusach jakby były plusami. Nawet ich tak w żartach nie nazywajmy, bo w takim wypadku nie musimy niczego robić i niczego wybierać. Upadek przyjdzie sam.

Jan Azja Kowalski

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora

Nowa Konstytucja