Epitet orężem współczesnej wojny

Data

Polecamy

Komisja Energetyczna 1989 – 2022 potrzebna od zaraz!

Powołanie Komisji Energetycznej w wersji 2008-2022 ma taki sam sens, jak badanie ciąży od 5. miesiąca. Powinniśmy prześledzić cały proces niszczenia polskiej niezależności energetycznej po 1989. I poznać osoby za to odpowiedzialne

Po wybuchu w Przewodowie – fakty, mity i rzeczywistość

Jeżeli chcemy skutecznie pokonać Rosję, to musimy uzbroić się w cierpliwość. Zbudować szeroką koalicję światową w reakcji na niedopuszczalne zbrodnie rosyjskie.

Marsz Niepodległości A.D. 2022

https://www.youtube.com/watch?v=dlzCOTEumuM
Ukrainiec, poseł do ukraińskiego oświadczył na swoim profilu społecznościowym, że Ukraina dziś jest kołyską faszyzmu w Europie!

Rosyjska gazeta „Izwestija” w opublikowanym 11 lipca 2021 artykule podała: „W Radzie (Najwyższej Ukrainy – przyp. red.) nazwali Ukrainę kołyską faszyzmu w Europie”. Gazeta cytuje słowa Ilji Kiwy, posła partii „Opozycyjna platforma – Za życie”. Jest on powszechnie znany ze swojej ostentacyjnej promoskiewskiej postawy. Ilja Kiwa oświadczył na swoim profilu społecznościowym „Telegram” jako o fakcie dokonanym: „Nie będę się dziwił, jeśli oni (ukraińscy posłowie – przyp. red.) zaczęli już dyskutować na zamkniętych posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy kwestię utworzenia getta dla Żydów i oczyszczenia ziemi ukraińskiej od Rosjan. Ukraina dziś jest kołyską faszyzmu w Europie!” Tak więc Ukrainiec, poseł do ukraińskiego parlamentu, sam tworzy fake newsy, nic więc dziwnego, że Rosja, która od 2014 roku prowadzi wojnę z Ukrainą skrzętnie wykorzystuje co najmniej pożytecznych idiotów po stronie przeciwnika.

Dalej „Izwestija” donosi: „18 maja głowa państwa (prez. Żeleński – przyp. red.) zaprezentowała Radzie Najwyższej projekt ustawy, która określa prawa rdzennych narodów na terenie kraju. Według ustaw rdzenny naród Ukrainy jest autochtoniczną społecznością etniczną sformowaną na terenie kraju, która jest nośnikiem oryginalnego języka i kultury. 8 lipca przewodniczący Rady Najwyższej Dmitrij Razumkow podpisał ustawę o rdzennych narodach Ukrainy. Współprzewodniczący partii „Platforma opozycyjna – Za życie” Juri Bojko nazwał tę decyzję moralnym policzkiem dla Rosjan i innych narodów kraju, którzy traktują ją jako swoją ojczyznę. 9 czerwca prezydent Rosji Włodzimierz Putin próbę Kijowa podzielenia mieszkańców Ukrainy na rdzenne narody i nierdzenne określił jako porównywalną z ideami nazistowskich Niemiec”. W tekście nie ma właściwie omówienia ustawy dyskutowanej w parlamencie Ukrainy. Nie ma wzmianki o ważnym jej postanowieniu, którego w ciągu ostatnich 30. lat domagali się Tatarzy Krymscy: o uznaniu tego narodu rdzennym na terenie Krymu – części Ukrainy. To głównie (razem z odmówieniem „rdzenności Rosjan” w Ukrainie) rozwścieczyło polityków moskiewskich. Chanat Krymski stracił niepodległość tuż po I rozbiorze Rzeczpospolitej. Po kolejnej przegranej przez Imperium Osmańskie w 1774 r. wojnie z Imperium Rosyjskim Chanat Krymski formalnie uniezależnił się od Turcji, ale stał się rosyjskim protektoratem. W 1778 Rosja wywołała masową emigrację ludności chrześcijańskiej z Krymu na terytoria stepowe dawnej Rzeczpospolitej. Rosja wymusiła na Chanacie Krymskim układ, zgodnie z którym miał się on stać państwem wyłącznie tatarskim i muzułmańskim. Cała kupiecka i rzemieślnicza rzesza ludności Krymu zmuszona została przez Rosjan do opuszczenia swych domów i warsztatów pracy. Miało to rujnujący wpływ na gospodarkę Krymu. Ludzie się buntowali i doszło do wspieranego przez Turcję powstania przeciwko uległemu Rosji chanowi. Rosja jednak wymusiła na rządzie osmańskim potwierdzenie układu pokojowego w Küczük Kajnardży. Rosja teraz usiłuje wmówić światu, że ziemie, o które walczy na Ukrainie, to Noworosja – terytoria rdzenne moskiewskiej Rusi. Tymczasem nazwa Noworosja wprowadzona została w XVIII wieku w Imperium Rosyjskim i określała zdobyte w wojnach z Turcją ziemie dawnych Dzikich Pól, położonych pomiędzy Dniestrem a Morzami Czarnym i Azowskim. Były to terytoria dawnej Rzeczpospolitej, czyli Rusi – dzisiejszej Ukrainy. Moskwa twierdzi też, że to Stalin podarował Krym Ukrainie. Tymczasem w październiku 1917 r. Tatarzy powołali niepodległe państwo – Krymską Republikę Ludową. Nastały burzliwe czasy. Niestety, Niemcy odegrali fatalną rolę na Krymie, bo nie pozwalali na tworzenie wojska tatarskiego, więc po ich wycofaniu się w październiku 1918 r. nie miał kto bronić Republiki. Niedługo potem Krym zajęła Armia Ochotnicza. Pod koniec października, po ustąpieniu premiera Sulkiewicza, utworzono rząd Solomona Kryma, mający poparcie dowódcy Armii Ochotniczej – Antona Denikina. W tym okresie legalna władza Republiki Krymskiej za pośrednictwem ministra spraw zagranicznych Dżafara Sejdameta, będącego wtedy w Lozannie, zażądała od Ligi Narodów udzielenia Polsce protektoratu nad Krymem. Polska wyraziła zgodę. Rząd KRL działał do kwietnia 1919 roku, kiedy to wojska sowieckie zajęły półwysep, proklamując Socjalistyczną Radziecką Republikę Krymską, której komisarzem został brat tow. Lenina – Dmitrij Uljanow. Był to koniec Krymskiej Republiki Ludowej. W maju wprawdzie Denikin wyparł Armię Czerwoną, ale już w kwietniu 1920 r. wyjechał za granicę, a jego następca Wrangel traktował Krym jak terytorium podbite. W listopadzie 1920 r. Armia Czerwona ponownie zajęła Krym. Oddziały Czerezwyczajki – poprzedniczki NKWD – pod dowództwem Beli Kuna w ciągu pół roku zabiły ok. 70 tysięcy mieszkańców. To bestialstwo sprawiło, że narastał opór. W górach działały liczne oddziały partyzanckie. Dopiero w październiku 1921 r. Moskwa utworzyła Krymską Autonomiczną Socjalistyczną Republikę Radziecką i uznała ją za integralną część Rosji Sowieckiej. Kolejne ludobójstwo Rosjan na Tatrach to masowa ich deportacja w maju 1944 r. Zginęła wtedy połowa narodu tatarskiego. Ci, którzy przeżyli, zostali osiedleni w republikach azjatyckich bez prawa powrotu na Krym, gdzie zostawili dobytek wielu pokoleń. Kilkadziesiąt lat walczył Mustafa Dżamilew, przywódca narodu tatarskiego, o powrót Tatarów na ziemie przodków. Wiele lat spędził w sowieckich łagrach. Teraz nie może się połączyć z rodziną i wrócić na Krym, który od 2014 r. okupują Rosjanie, sprawcy holokaustu narodu tatarskiego.

Zamiast obiektywnej informacji (podanej chociażby częściowo), gazeta podaje informacyjny fake news o rzekomej faszyzacji Ukrainy. Moskale nie mogą zrozumieć, że Ukraińcy uznają Tatarów za rdzenny naród Krymu!

Ale to nic nowego – to jest dawna tradycja propagandy rosyjskiej, skierowanej przede wszystkim do własnego społeczeństwa, które od lat jest poddawane praniu mózgów. Według tej „koncepcji”, rdzennymi w całej przestrzeni postsowieckiej są Rosjanie. Jeśli Ukraińcy albo Białorusini oświadczą, że to oni są narodem rdzennym od tysiącleci we własnym kraju, Moskwa traktuje to jako zamach na naród rosyjski i akt agresji, a także jako potwierdzenie, że Ukraińcy lub Białorusini są faszystami. Propaganda rosyjska musi trzymać swoje społeczeństwo w stanie „gotowości bojowej”, żeby czuło się pokrzywdzone po upadku Związku Sowieckiego – „największej katastrofy geopolitycznej XX wieku” – jak wprost to określił Włodzimierz Putin. Taki rodzaj fake newsa pozwala utrwalić wśród Rosjan dramat  utraconej władzy nad podbitymi kiedyś narodami. Chodzi też o taki wpływ na międzynarodową opinię publiczną, aby Ukraina była osamotniona. Wszak Ukraińcy to „faszyści”, jak zresztą każdy niewygodny dla Rosji. Nam Polakom też próbuje się dokleić ten epitet. Wydawałoby się, że podstawy wiedzy historycznej pozwolą politykom na podejmowanie rozsądnych decyzji, niestety, doświadczenie ostrzega, że przywódcy wielu krajów żyją mitami. Dezinformacja rosyjska i chińska jest bardzo niebezpieczna. Jest to istotny oręż w wojnie hybrydowej.

Valery Bujvoł

Ostatnie wpisy autora