Do wszystkich „realistów” – wojna Rosji z Ukrainą to także nasza wojna!

Data

Polecamy

Wzrost o 700% – hiperinflacja regulacji prawnych

Przedsiębiorca lub obywatel, który chciałby na bieżąco śledzić wszystkie zmiany w prawie, w 2022 r. musiałby każdego dnia na samo czytanie aktów prawnych poświęcić 2 godziny i 10 minut (2 minuty na 1 s.) - jak żyć Panie Premierze?

Przykrywka?

Atak na św. Jana Pawła II wygląda zbyt absurdalnie, żeby uznać to za czystą głupotę. Ludzie chorzy z nienawiści są tu raczej narzędziem, niż rzeczywistymi sprawcami awantury.

Wybory coraz bliżej

W Tageszeitung ukazał się artykuł nazywający polskie władze mordercami, a nas społeczeństwem morderców. Takie oskarżenie w ustach niemieckiego dziennikarza ma swoją wymowę. W końcu Niemcy na mordowaniu się znają.
Ukraina pokazuje nam, że Rosja silna to przeszłość z czasów Piotra I, Katarzyny II i ZSRS. Rosyjska strategia polega na zdobywaniu obcych terytoriów i używaniu ich do dalszej ekspansji. Należy teraz tę bandycką strategię zniszczyć

Rozważania naszych  dzisiejszych „realistów” są mało realistyczne. Przywołują oni naszą tragiczną historię, jako przestrogę, ale nie analizują tych sytuacji, w których odnosiliśmy sukcesy. Przywołują „realiści” takie argumenty:

1. Rosja jest wielka i silna, zatem wszelki opór jest bezcelowy.

 Ukraina pokazuje nam dziś, że Rosja nie jest tym samym państwem, którym była za cara Piotra I czy carycy Katarzyny II. Nie ma tej siły, którą miał ZSRR. To państwo co prawda o 2.5 razy  większym PKB od Polski i z populacją  3.5 razy liczniejszą, ale Rzeczpospolita potrafiła stawiać skuteczny opór i wygrywać w czasach, kiedy ten stosunek sił był jeszcze bardziej niekorzystny. 

Nie byliśmy wtedy jednak pozbawieni woli walki. Byliśmy gotowi na poświęcenie życia w obronie naszej ojczyzny. Nie zaniedbywaliśmy szkolenia armii i dbaliśmy tak o kadry dowódcze, jak i o dostęp do skutecznej techniki wojennej. Mieliśmy zdolność do tworzenia  sojuszy. Udawanie, że pacyfizm nas ochroni, że wojna nas nie dotyczy, tylko rozzuchwala potencjalnego agresora.

2. Niezaangażowanie, nieprowokowanie Rosji jest przepisem na bezpieczeństwo Polski. Jeżeli nie będziemy pomagać Ukrainie w rozbiciu milionowej armii rosyjskiej i pozwolimy Rosji na zajęcie terytorium Ukrainy, to Rosja to doceni. 

Nie, nie tylko nie doceni, ale spostrzeże okazję dla dalszych aneksji. Dlaczego? Znając trochę historię Rosji należy wiedzieć, że Rosja napada i zdobywa wtedy, gdy może. Pretekst zawsze znajdzie lub go stworzy działaniami agenturalnymi. Rosja nie napada i nie zdobywa tylko wtedy, gdy nie ma na to sił i środków.

 Strategia rosyjskiej ekspansji polega na izolowaniu potencjalnej ofiary i doprowadzeniu jej do stanu bezradności. Za pomocą środków miękkich, jak w przypadku Białorusi, lub zbrojnie jak w przypadku Czeczenii, Gruzji i Mołdawii. Po przejęciu jej aktywów, także ludzkich, używa się ich potem w ekspansji na kolejne terytoria.

Jedyną skuteczną obroną przed Rosją jest solidarna obrona napadniętego państwa przez mniejszych i większych sąsiadów, i nie sąsiadów. Rosja tylko wtedy, kiedy traci wiarę w zwycięstwo, odstępuje i siada do stołu negocjacyjnego. 

Stąd wniosek – im Rosja jest słabsza ekonomicznie, mniejsza obszarowo i populacyjnie, tym jej sąsiedzi są bardziej bezpieczni. 

Każda agresja Rosji musi jednoczyć i aktywizować do działania wszystkie miłujące pokój państwa, a efektem musi być koszt i trwała strata dla Kremla. Tylko tak można nauczyć obecnych i przyszłych carów Rosji szacunku dla wolności i niezawisłości małych i średnich państw leżących w „bliskiej zagranicy” Rosji.

Mariusz Patey 

Mariusz Patey
Mariusz Patey
Absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Publicysta specjalizujący się problematyce ekonomii Międzymorza, bezpieczeństwa energetycznego. Były doradca wojewody lubuskiego, były członek rad nadzorczych spółek prawa handlowego związanych z transportem, rozwiązaniami IT dla transportu.

Ostatnie wpisy autora