back to top
More

    Polska to nie jest miejsce dla innowacji (2)

    Strona głównaGospodarkaPolska to nie jest miejsce dla innowacji (2)

    Polecamy w dziale

    Marże deweloperów nie są jeszcze tak wysokie jak handlarzy bronią!

    Marże nie są tak wysokie jak handlarzy bronią i narkotykami, a branża nie potrzebuje rządowego wsparcia - twierdzi czołowy deweloper J. Szanajca. Dlaczego zatem kolejny rząd tak chce pomagać?

    Rząd Donalda Tuska szybko wdraża zielony ład

    Pomimo protestów, rząd nie zamierza wycofywać się z wdrażania zielonego ładu. Budżet znajduje się w złym stanie. Nie ma pieniędzy na CPK. Nie ma na atom. Znajdą się na zielony ład.

    Energetyczna wojna Niemiec z Polską

    Gdy my będziemy likwidować energetykę, zamykając np. Turów, Niemcy będą ją rozwijać, żeby móc eksportować więcej prądu. Również do Polski, bo z powodu polityki UE musimy ograniczyć jego produkcję.

    Uśmiechnięte podwyżki cen prądu i gazu

    Benzyna nie będzie po 5,19. PDT nie ma takiej władzy nad rynkiem, jaką obiecywał;) Jednak dlaczego rosną ceny gazu i energii el., skoro ich ceny na rynku hurtowym spadły do poziomu z 2021?
    Czas korzystania z renty zacofania powoli dobiega końca. Jeżeli chcemy stworzyć konkurencyjną gospodarkę opartą na nowych technologiach, to musimy uruchomić państwowe celowe fundusze inwestujące w rozwój innowacyjnych pomysłów.

    Zanim zajmiemy się tym, jak wyjść z polskiej innowacyjnej niemocy, ponarzekajmy jeszcze trochę.

    Jednostki administracji państwowej, zarządzające funduszami (głównie europejskimi) na innowacje, nie ułatwiają zadania. Proces wdrożenia innowacyjnych rozwiązań grzęźnie w bagnie biurokracji w wyniku narzucenia sztywnych reguł na poziomie wnioskowania, finansowania i rozliczania badań. Tymczasem branża, jak żadna inna, potrzebuje elastyczności na co dzień i ambitnej  wieloletniej wizji.

    Rozwój innowacji technologicznych wiąże się często z dużymi nakładami finansowymi przy zwiększonym ryzyku. Przy ograniczonych nakładach finansowych języczkiem u wagi staje się efektywne zarządzanie i szeroko pojęta kooperacja.

    Polska posada surowce, które są wydobywane i w postaci nieprzetworzonej sprzedawane. Przykładem jest KGHM. Produkuje miedź i metale szlachetne, ale mamy w Polsce bardzo mało firm produkujących zaawansowane, przetworzone produkty z miedzi.

    Mamy wciąż duże pokłady węgla. Węgiel jest zbyt drogi, by go jedynie spalać. To przecież surowiec wykorzystywany w wielu branżach. W Polsce, pomimo dużych tradycji górniczych, mamy mało firm rozwijających zaawansowane technologie przetwarzania węgla.

    Brak kapitału, niedojrzałość polskiego rynku, a w konsekwencji zwiększone ryzyko dla inwestycji w innowacyjne rozwiązania to tylko część prawdy. Głównym problem jest brak odpowiednio przygotowanych instytucji finansowych, państwowych i prywatnych, dla wspierania innowacji. Powstanie produktu myśli nie można zaplanować. Nie można w pełni kontrolować czasu i miejsca gdzie powstanie. Dlatego najszybciej rozwijają się państwa, które potrafią, kiedy już się pojawi, skutecznie go wdrożyć i eksploatować w gospodarce.

    Posiadamy wielki niewykorzystany potencjał intelektualny. Tysiące inżynierów, informatyków, naukowców i projektantów. I z roku na rok drożejącą pracę, co wyeliminuje w niedalekiej przyszłości dotychczasową rentę zacofania.

    Zatem co powinniśmy zrobić,  żeby przebić polski szklany sufit niemożności i zbudować gospodarkę opartą na wiedzy?

    Przede wszystkim postawić na rozwój instytucji finansowych, potrafiących odnaleźć obiecujące  projekty. To one powinny pomóc w ich komercjalizacji. Takie instytucje, w odróżnieniu od różnych inicjatyw grantowych, powinny być rozliczane ze wzrostu wartości swoich aktywów. Ich sukces finansowy wymaga łączenia wiedzy z różnych obszarów: finansów, nauki, rynku.

    Również Polacy funkcjonujący w bezpiecznych niszach muszą z nich wyjść i nauczyć się współpracować. Przy uczelniach już zaczęły powstawać fundusze wychwytujące  pomysły pracowników i studentów, mające potencjał komercjalizacji. Problemem jest wysokość kapitałów, a także znalezienie finansowania dla kolejnej fazy życia projektów, która potrzebuje  stabilnego finansowania i znacznie wyższych budżetów. Fundusze, poza nielicznymi,  niestety nie osiągają założonej stopy zwrotu. Problemem jest niedostateczna specjalizacja i brak znajomości często wyspecjalizowanych niszowych rynków, w które celują polskie start-upy.

    Utrzymanie dużego udziału państwa w niektórych branżach gospodarki może paradoksalnie wesprzeć tworzenie się środowiska przyjaznego innowacjom.

    Na przykład Ministerstwo Obrony Narodowej poprzez fundusz zaawansowanych technologii wojskowych mogłoby finansować rozwiązania wspierające polską obronność i jednocześnie na nich zarabiać. Byłoby akceleratorem dla tworzenia prywatnych przedsiębiorstw dla obronności. Obecność w funduszu wojskowych gwarantowałaby implementację produktów poprawiających konkurencyjność polskiej armii.

    Bardziej dojrzałe rozwiązania wymagające znaczących nakładów w średnim horyzoncie czasu mogłyby być przejmowane przez fundusz typu mezzanine powiązany z  Polską Grupą Zbrojeniową.

    Fundusz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wspierałby rozwiązania dla bezpieczeństwa wewnętrznego  państwa.

    Fundusz PKP mógłby finansować prace poprawiające jakość usług polskich spółek kolejowych. Specjaliści ze spółek, znający specyfikę kolejową, na pewno lepiej sprawdziliby się w ocenie  potencjału wpływających propozycji niż specjaliści bankowi.

    Fundusz KGHM, inwestując w pomysły wykorzystania oferowanych przez spółkę produktów, przyczyniałby się do wydłużania łańcuchów wartości w Polsce  w oparciu o miedź.

    Fundusz Polskiej Grupy Węglowej  inwestując w różne pomysły zastosowań węgla, uchroniłby miejsca pracy w górnictwie, bo dałby impuls dla rozwoju sektora przetwórstwa węgla  niezwiązanego z energetyką.

    Pamiętajmy, że najprostsza droga do eksportu polskich produktów myśli, to akceptacja własnego rynku i polskich rozwiązań przez polskich użytkowników, prywatnych i instytucjonalnych.

    Również w miastach mogłyby powstawać fundusze  dla projektów miejskich. Włączeni w ich prace specjaliści z miasta, inżynierowie architekci i urbaniści, lepiej oceniliby czy dane rozwiązanie jest przydatne dla tkanki miejskiej. I tak hipotetyczny Fundusz Warszawski, wyspecjalizowany w finansowaniu różnych rozwiązań dla miasta, zadbałby by finansowane przez niego projekty były wdrażane przez urząd miasta. Każdy sukces przyczyniłby się do tworzenia kolejnych inicjatyw.

    Już sobie wyobrażam, że taki fundusz wsparłby produkcję poduszkowców wodnych dla przewozu ludzi Wisłą. Odblokowując tym samym trasy dojazdowe z Góry Kalwarii czy Łomianek.

    Zacznijmy wreszcie twórczo myśleć i na tym zarabiać.

    Mariusz Pate

    Polecamy:

    Polska to nie jest miejsce dla innowacji (1)

    Mariusz Patey
    Mariusz Patey
    Absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Publicysta specjalizujący się problematyce ekonomii Międzymorza, bezpieczeństwa energetycznego. Były doradca wojewody lubuskiego, były członek rad nadzorczych spółek prawa handlowego związanych z transportem, rozwiązaniami IT dla transportu.

    Ostatnie wpisy autora

    Nowa Konstytucja