More

    Dwanaście prac Donalda Trumpa. Uratować Europę (7)

    Strona głównaFelieton sobotni Jana A. KowalskiegoDwanaście prac Donalda Trumpa. Uratować Europę (7)

    Polecamy w dziale

    30-tu przeciwko Imperium!

    30-tu Europejczyków przybyło na Grenlandię. Wśród nich Francuzi, Niemcy, Szwedzi i dwóch Norwegów. Na prośbę Danii będą bronić Grenlandii przez amerykańską inwazją. Będą bronić kolonialnego reliktu. Duńskiej własności w Ameryce Północnej.

    USA – najlepsze imperium świata

    Donald Trump położył łapę na bogactwie Wenezueli – przeczytałem ostatnio. Co to znaczy? Amerykanie zainwestują miliardy dolarów i najnowszą technologię w rozwój przemysłu naftowego Wenezueli. Zapłacą za ropę więcej niż Chińczycy. Sami zarobią i pozwolą zarobić Wenezuelczykom. Taki to skandal.

    Wielkość czy upadek? – jeszcze możemy wybrać

    Kiedyś wielkość wiązała się z wyrzeczeniami, trudem, uporem w dążeniu do niej, z poświęceniem. Teraz jesteśmy przekon(yw)ani, że wielkość zależy od naszej afirmacji: chcemy cię! Orędzie noworoczne prezydenta Nawrockiego jest tego namacalnym dowodem.

    Przyjąć Jezusa

    Przyjąć teraz Jezusa – Jego wykładnię Dekalogu, zawartą w Ewangelii – jest równie ciężko, jak było mieszkańcom starożytnego Izraela. Nasz egoizm, nasze ego podpowiada, że Jego nauka jest nieżyciowa, że się zestarzała. Ale przecież ona była nieżyciowa już dwa tysiące lat temu.
    Amerykanie już raz porzucili Europę. W roku 1620. W niezgodzie na upadek obyczajów i chrześcijaństwa w Europie wsiedli na statek Mayflower. Dotarli do Ameryki i zbudowali ją na Prawdach Wiary w życiu społecznym i państwowym. Potem ją ratowali, w I i II WŚ. Teraz znowu musimy ich prosić o pomoc.

    Nie lada to zadanie dla Donalda Truma. Reakcja elity europejskiej najpierw na wystąpienie w Monachium Vance’a, a potem na próbę wygaszenia rosyjsko-ukraińskiej wojny, jest tego dowodem. Dowodem też na to, że Europa kolejny raz próbuje popełnić samobójstwo. Odcinając wspólne z Ameryką chrześcijańskie korzenie – na rzecz masońskiego nowego świata – rzuca się w przepaść nihilizmu i szaleństwa. 

    Przyszli Amerykanie już raz porzucili Europę. W roku 1620. W niezgodzie na upadek obyczajów i chrześcijaństwa w Europie wsiedli na statek Mayflower i odpłynęli w poszukiwaniu nowego życia. Tak dotarli do Ameryki. Zbudowali ją w oparciu o zastosowanie Prawd Wiary w życiu codziennym, społecznym, a wreszcie państwowym. A potem musieli własne, obywatelskie państwo obronić przed chcącą ich zniewolić na nowo Anglią. Tak powstało dzisiejsze mocarstwo – amerykańskie Imperium Wolności. 

    Prawdy wynikające z naszej Wiary zostały potem zapisane w Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Przeczytajcie ją. W odróżnieniu od naszej nie jest długa, a zawiera wszystko. Przypomnijmy jeszcze raz amerykańskie credo: wolność (słowa, poglądów i działania), równość, demokracja, prawa człowieka, rządy prawa, indywidualizm, własność prywatna. 

    Niestety, wraz z przechodzeniem Partii Demokratycznej na pozycje masońsko-bolszewickie (europejskie), rozumienie tych pojęć stało się kompletnie sprzeczne z rozumieniem ich twórców, amerykańskich Ojców-Założycieli. 

    O to, o powrót do źródeł wielkości USA toczy się teraz walka Donalda Trumpa i jego prezydenckiej ekipy. Ten powrót, jeżeli się uda (jestem całym sercem za), pozwoli nie tylko na uratowanie Ameryki, ale też na uratowanie naszego świata – biednej i zagubionej Europy (i Polski), która nie potrafi już tworzyć, ale niszczyć. W interesie wąskiej kliki szaleńców.

    Tylko taka, Wielka Ameryka może uratować Europę przed nią samą. Bo chociaż Amerykanie opuścili w roku 1620 Europę, to potem parę razy ją ratowali. Najpierw w I Wojnie Światowej – gdy Niemcy chcieli zjednoczyć Europę – a potem w II Wojnie Światowej – gdy znowu Niemcy, a potem Rosjanie chcieli tego samego. 

    Po II Wojnie Światowej Amerykanie na szczęście pozostali w Europie. Tylko dlatego Sowieci nie opanowali całych Niemiec, a także Francji, Grecji i Włoch. Nie miejmy do Amerykanów pretensji o pozostawienie nas na pastwę Sowietów, skoro pod władzę Kremla dostał się kawał Niemiec. Nie wszystkie piękne marzenia są do zrealizowania w polityce. I podziękujmy za obalenie  systemu komunistycznego w roku 1989. Bez Amerykanów by się to nie stało. 

    Odzyskanie niepodległości w roku 1918 bez poparcia USA również byłoby bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Polska wiele zawdzięcza Ameryce. Nie zmarnujmy tego w sytuacji obecnej, rzucając się na europejskie mrzonki o jednym europejskim imperium. Bo zapytajmy: czyje to będzie imperium? Od  wybuchu wojny na Ukrainie Niemcy zapewniają, że ich, bo im się znowu należy. Ale teraz budzi się z letargu Francja i gwarantuje, że swoimi 200 głowicami nuklearnymi wystraszy Rosję (5000 głowic) i USA (4500 głowic). Zatem to chyba jej należy się przywództwo. Czy zgodzą się na to Niemcy, Włosi i Hiszpanie? I czy za zajęcie Ukrainy i Polski do Wisły, polecą na Moskwę francuskie rakiety? 

    Na tym polega problem z Europą – nie da się jej zjednoczyć w interesie wszystkich. Zbyt duże są z jednej strony różnice mentalnościowe zamieszkujących ją narodów, a z drugiej zbyt duże ambicje pretendentów do wzięcia pozostałych za mordę. Jedyne zjednoczenie, jakie może się teraz dokonać, to zjednoczenie elitarne pod wodzą arystokracji/masonerii – wtedy za mordę zostaną wzięci wszyscy mieszkańcy Europy, zwykli obywatele. Z tym procesem, z próbą powołania zamordystycznego superpaństwa, mamy właśnie do czynienia. 

    Tej elitarnej Europie potrzebne są  dodatkowe podatki na własne utrzymanie, wspólne wojsko i policja mogące tłumić niepokoje wewnętrzne. Czy jednak w dzisiejszym świecie, który już dawno Europie odjechał, takie państwo może zaistnieć i przetrwać? Oczywiście, że jest to niemożliwe. Jeżeli zaistnieje, zostanie rozbite lub podbite przez Rosję lub Chiny. Te ostatnie już współczują Europie tak nieludzkiego potraktowania przez Trumpa i Vance’a. Chiny nigdy by tak nie postąpiły😉

    Co nam zatem zostaje? Jedynie sojusz wojskowy (i każdy) ze Stanami Zjednoczonymi daje nam gwarancję bezpieczeństwa przed nową bolszewią (europejską lub chińską) i Rosją. Jeżeli nawet zachód Europy odrzuci ten pomysł, to Polska powinna go przyjąć i stać się forpocztą amerykańskiej siły militarnej, gospodarczej i moralnej w naszej części kontynentu. Nie staniemy się nią nie tylko wysługując się Niemcom lub Francuzom, nie wspominając o Anglikach. Nie staniemy się nią także, budując na kredyt własne wojsko, bo kiedyś zabraknie nam na żołd dla żołnierzy (o tym innym razem).

    Pamiętających o amerykańskiej „zdradzie w Jałcie”, o której tak chętnie mów(ili/ą) sowieccy komuniści i rosyjska agentura, pragnę uświadomić, że obecna amerykańska propozycja pokoju z Rosją oznacza odsunięcie od nas zagrożenia ze Wschodu o długość całej Ukrainy. Licząc nawet jej ziemie utracone na rzecz Rosji, to jakieś 1000 kilometrów.

    Chcących niepodzielnej terytorialnie Ukrainy w granicach USRR, pragnę uświadomić, że po II WŚ nawet dubeltowy udział w obozie zwycięzców (I i II Armia WP) nie uchronił Polski przed całkowitą utratą niepodległości na 50 lat. 

    Ukraińcom proponuje Donald Trump teraz dużo dużo więcej, niezależność od Moskwy i amerykańskie zaangażowanie w jej odbudowę. Jeżeli Ukraińcy i Europejczycy chcą jeszcze więcej, niech wszyscy (Ukraińcy i Europejczycy) chwycą za broń i jadą na Ukrainę walczyć. Teraz, a nie gdy Rosjanie i  Amerykanie zagwarantują im bezpieczne wakacje opłacone z naszych kieszeni. 

    Jan Azja Kowalski

    Jan A. Kowalski
    Jan A. Kowalski
    Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

    Ostatnie wpisy autora

    Nowa Konstytucja