Mamy kolejny europejski sukces Donalda Tuska – zatwierdzoną przez KE pożyczkę na polską obronność. Teoretycznie pieniądze te wykorzystamy na rozwój polskich projektów i firm – tak zapewnia Donald Tusk, któremu nie tak dawno wystarczało lotnisko w Berlinie zamiast CPK. Czy coś się zmieniło w myśleniu Premiera?
„Jest decyzja. Komisja Europejska zatwierdziła polski plan SAFE – prawie 44 mld euro na obronność. Tak wyglądają prawdziwe sojusze” – skomentował na platformie X Donald Tusk. Jak zatem wyglądają sojusze nieprawdziwe?😉
W powyższej wypowiedzi tkwi klucz do zrozumienia europejskiego projektu SAFE. Ma on wspierać potencjał obronny Europy w obliczu zagrożenia ze strony Rosji i budować jej niezależność od Stanów Zjednoczonych. Chodzi tu o zdolności militarne i zakup uzbrojenia, co się ze sobą wiąże. Projekt ma być skoordynowany z Tarczą Wschód – niemieckim pomysłem na budowę swojego Imperium Europa, o czym pisałem przed rokiem.
SAFE dopuszcza możliwość zakupów komponentów w państwach spoza UE tylko w wysokości 35%, ponieważ kluczowym założeniem programu jest zmniejszenie uzależnienia od USA. To jest projekt pozbycia się USA z Europy.
Na powyższy pomysł już zareagował Sekretarz Generalny NATO, Mark Rutte, oświadczając:
Jeśli ktoś uważa, że Europa lub Unia Europejska mogą się obronić bez Stanów Zjednoczonych, to niech dalej marzy. To po prostu nie zadziała.
To samo skonstatowałem przed tygodniem, dziwiąc się postępującemu szaleństwu europejskich elit.
Jeżeli pomysł będzie konsekwentnie wdrażany, oby nie, to jako Polska znajdziemy się w bardzo dużym niebezpieczeństwie. Dużo większym niż Hiszpania, Portugalia i Belgia, na które nikt na razie nie zamierza napadać.
Kto zatem skorzysta?
Po pierwsze, Niemcy, Francja i trochę Szwecja, wzmacniając i zarazem finansując swój przemysł zbrojeniowy ze wspólnych europejskich funduszy. Również z przyznanej Polsce pożyczki, bo dziwnym trafem umowa zakupowa jest zdaniem polskiego rządu tajna, chociaż oficjalnie ogłosili ją Rumuni.
Po drugie, Niemcy, ponieważ produkuje się kolejny wspólny europejski dług i zalążek wspólnej europejskiej armii – podstawę dla odwiecznego niemieckiego marzenia o zjednoczeniu Europy.
Po trzecie, lokalne sitwy krajowe w państwach członkowskich Unii Europejskiej. To dlatego wszystkie się na to godzą, często wbrew interesowi własnych państw i narodów. Tu nie chodzi tylko o to, kto będzie spłacał pożyczane teraz pieniądze i czego wierzyciel zażąda w przypadku problemów ze spłatą.
Projekt, w przypadku powodzenia, wypycha automatycznie Amerykę z Europy. W takim wypadku wróciłaby rywalizacja/wojna europejskich mocarstw o ustanowienie własnych stref wpływów na kontynencie. Te mocarstwa to Francja, Niemcy i Rosja – wszystkie antyamerykańskie.
Co to oznacza dla naszej części Europy? Tylko tyle, że znajdzie się w strefie rywalizacji pomiędzy Niemcami i Rosją. Niemcy będą chcieli wrócić do swojej koncepcji Mitteleuropy, a Rosjanie zapragną powrócić do objęcia swym władaniem państw dawnego bloku komunistycznego.
Ponieważ jednak żadne z nich nie jest w stanie pokonać drugie, dla Polski może to oznaczać kolejny rozbiór na linii Wisły, a dla Rumunii utrwalenie podziału na Rumunię i Mołdawię. Pozostałe państwa znajdą się zapewne w całości w jednej strefie dominacji, chociaż nie wiem czy jest to dla nich wielkie pocieszenie.
Bartosz Jasiński



