Jak pisać, żeby dostać nobla? Co jest przepustką do literackiego panteonu?

Data

Polecamy

150 posłów w Sejmie – dlaczego tak dużo?

63% Polaków chce ograniczenia liczby posłów do najwyżej 150. Jednak czy potrzebujemy aż tylu w warunkach klubowej dyscypliny? A może zmieńmy zasadę liczenia i powróćmy do koncepcji z I Rzeczpospolitej. Sejm będzie liczył 78 osób.

Finlandia jest gotowa na wojnę z Rosją. A Polska?

Tak twierdzi wódz fińskiej armii, gen. Timo Kivinen. Znając historię wojny rosyjsko-fińskiej 1939/40, powinniśmy mu uwierzyć. Finowie dysponują 280 000 armią i posiadają 1,5 mln sztuk osobistej broni palnej. A czym my dysponujemy?

Towarzystwo jednego mordu – przedostatniego

Jak się pewnie domyślacie, chodzi o towarzystwo mordu ukraińskiego. Wołyń nie był ostatni, ale to on jest eksponowany jako najważniejszy. Zwłaszcza teraz, gdy Rosjanie mordują Ukraińców. Zatem przypomnijmy kilka innych mordów...
Wylansowanych z niczego za ministerialne dotacje (brawo, ministrze kultury!) specjalistów od plucia na Polskę i Polaków jest u nas całe mrowie, należy się więc spodziewać kolejnych światowych nagród. Należy pisać tak, jak Olga Tokarczuk – od 10 października nasz literacki powód do światowej dumy. Dumni są i prezydent, i premier, i nawet minister Gliński. Ten ostatni przyznał kiedyś, że ilekroć zaczął czytać książkę Olgi Tokarczuk, to nie potrafił skończyć. Ale teraz obiecał, […]

Wylansowanych z niczego za ministerialne dotacje (brawo, ministrze kultury!) specjalistów od plucia na Polskę i Polaków jest u nas całe mrowie, należy się więc spodziewać kolejnych światowych nagród.

Należy pisać tak, jak Olga Tokarczuk – od 10 października nasz literacki powód do światowej dumy. Dumni są i prezydent, i premier, i nawet minister Gliński. Ten ostatni przyznał kiedyś, że ilekroć zaczął czytać książkę Olgi Tokarczuk, to nie potrafił skończyć. Ale teraz obiecał, że skończy. Współczuję.

Kiedyś przez pół godziny męczyłem się w księgarni nad jej „Biegunami”, po czym odłożyłem książkę na półkę. Naprawdę nie dałem rady, chociaż był dopiero początek lat 90. i nie byłem jeszcze starym dziadem.

Nie dałem rady, bo ta książka nie była pisana dla mnie, przeciętnego Jana Kowalskiego. Była pisana dla czytelnika o wysublimowanym guście literackim, który tym bardziej zachwyca się dziełem, im mniej je rozumie. Ale nie każdym dziełem, tylko takim, które wskażą mu guru literatury. Z najdonioślejszym z nich, jakim jest Komitet Noblowski.

Oczywiście, że się nie znam na literaturze. Nie znam się również na pieczeniu chleba, na wytwarzaniu koniaku, na… (wpiszcie cokolwiek). Prawie na niczym się nie znam. Ale chociaż nie jestem znawcą, to jeden chleb mi smakuje i mówię o nim, że jest smaczny, a o drugim, że jest do niczego. To samo dotyczy alkoholu i czegokolwiek. Zauważyłem też, że człowiek do wielu rzeczy gorszych może się przekonać, bo „cena czyni cuda”. Ale jeżeli poczęstujemy go tym droższym i lepszym, to zwykle potrafi docenić jakość i smak. Tym bardziej powinno to działać w dziedzinie literatury, gdzie cena dzieła zależy jedynie od ilości stron.

Pierwszą książką, jaką przeczytałem, była „Ania z Zielonego Wzgórza”, bo mam straszą siostrę  A przecież nie byłem dziewczynką i nie mając 10 lat, chyba nie znałem się na literaturze. Wiem, jej autorka nie dostała nobla. Ale potem zdarzyło mi się przeczytać paru noblistów. Sienkiewicza, Reymonta, nawet trochę Miłosza. I nie tylko polskich. Przeczytałem dzieła Marqueza, Llosy, Singera – i to z przyjemnością. Ale to było kiedyś. Bo ostatnim noblistą, przez którego dwie książki przebrnąłem, był Orhan Pamuk. Czytałem je już trochę z ciekawości i zadziwienia „za co?”. Dowiedziałem się: w dużej mierze za właściwą postawę twórcy, postępowego Turka-Europejczyka, przeciwnika ksenofobicznej, islamskiej Turcji.

Natomiast – pewnie nie uwierzycie – ostatnim właśnie czytanym noblistą, którego książki – „Kraina wódki” – na pewno nie skończę (utknąłem na stronie 214, a całość liczy 480), jest Mo Yan, chiński pisarz nagrodzony w roku 2012. Zacytuję z okładki: „Poruszająca historia, niezwykłe postaci, lokalny koloryt i absurdalny humor oraz sugestywny obraz chińskiego społeczeństwa – zdegenerowanego, pozbawionego wartości – decydują o sile powieści i jej popularności na całym świecie”. A tak zachęca nas sam autor: „Prawda o Chinach nie jest elegancka”. Aha, no i jak to w „nowoczesnej powieści”, nie ma w niej żadnej treści, i żadnej prawdy o Chinach oprócz morza słów bawiącego się fantastycznie z sobą samym (i Komitetem Noblowskim) autora.

Czy możemy się zatem dziwić, że polska literatura, która po roku 1990 znajduje się w fazie głębokiego upadku, wydała właśnie noblistkę?

Prawda o Polsce nie jest elegancka – tak mogłaby się przecież odezwać również „nasza” noblistka. I myślę, że to jest pierwszy warunek otrzymania nagrody Nobla w dziedzinie literatury w naszych czasach, niezależnie od kraju zamieszkania. A że wylansowanych z niczego przez znawców literatury za ministerialne dotacje (brawo, ministrze kultury!) specjalistów od plucia na Polskę i Polaków jest u nas całe mrowie, należy się spodziewać kolejnych światowych nagród.

Dzięki temu prestiż Polski – ojczyzny ksenofobów, faszystów i żydożerców – obejmie cały świat.

Jan A. Kowalski

P.S. Książkę Mo Yana kupiłem 7 lat po noblu, za połowę ceny nominalnej, a i tak przepłaciłem. Niewykluczone, że jakąś powieść Olgi Tokarczuk również za parę lat kupię. W moim drewnianym domu, tradycyjnie ogrzewanym, na pewno się nie zmarnuje 

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora