More

    Fatalny start kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy… z winy nadambitnego ministra

    Strona głównaFelieton sobotni Jana A. KowalskiegoFatalny start kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy… z winy nadambitnego ministra

    Polecamy w dziale

    Już przegraliśmy wojnę z: Niemcami

    Państwo polskie, żeby przeżyć kolejny rok, musi pożyczyć połowę swoich dochodów (1/3 budżetu). W tym samym czasie firmy zagraniczne zarobią w Polsce kolejne 120 mld zł. III RP - zaprojektowana przez gen. Kiszczaka dla ochrony interesów (post)komuny - upada na naszych oczach. Szkoda, że tak późno.

    Już przegraliśmy wojnę z: Rosją (1)

    Systemowe pozbawienie państwa polskiego sprawczości – nie jesteśmy ani odgórnie, ani oddolnie zarządzani – wyniknęło częściowo z zemsty Rosjan/komunistów na polskim narodzie – nie chcecie nas, to pożałujecie! Żałujemy, ja żałuję, że nie żyjemy w sprawnym państwie, ale potworku przez nich stworzonym

    G20? – czemu nie G10

    Czemu zawdzięczamy tak wysoką pozycję w światowym rankingu? Nie rzeczywistej pozycji, ale statystyce. A ta, jak wiemy, jest najwyższym stopniem kłamstwa. Odkłammy zatem trochę powierzchowne dane, którymi karmi nas system, przemilczając niekorzystne dla siebie szczegóły.

    Prawie wygraliśmy z Holandią

    Wreszcie polska drużyna zaczęła grać w piłkę, zamiast udawać i liczyć na szczęście. Ta zmiana zaczęła się od czasu, gdy trenerem został Jan Urban. Nie ma on do dyspozycji lepszych piłkarzy niż jego poprzednik. Zaproponował tylko inną organizację gry. Podobnej zmiany potrzebujemy w zarządzaniu Polską
    W I turze powinno się głosować na swojego wymarzonego kandydata (5 lat temu wybierałem Kukiza [21%]). Natomiast w II na tego, którego mniej z dwóch nie lubimy. Chyba, że przejdzie nasz ulubieniec. Miałem o tym napisać tydzień temu, ale dałem się ponieść śmieciowym emocjom. Chyba zrozumiałym, gdy niewywożone z winy urzędników śmieci zasypują moją zadbaną do niedawna firmę. Zostawmy jednak śmieci (komu mam dać w łapę, żeby je legalnie wywieźć?) i zajmijmy się szlachetną […]

    W I turze powinno się głosować na swojego wymarzonego kandydata (5 lat temu wybierałem Kukiza [21%]). Natomiast w II na tego, którego mniej z dwóch nie lubimy. Chyba, że przejdzie nasz ulubieniec.

    Miałem o tym napisać tydzień temu, ale dałem się ponieść śmieciowym emocjom. Chyba zrozumiałym, gdy niewywożone z winy urzędników śmieci zasypują moją zadbaną do niedawna firmę. Zostawmy jednak śmieci (komu mam dać w łapę, żeby je legalnie wywieźć?) i zajmijmy się szlachetną i poważną polityką. Taką Wasz poważny komentator polityczny powinien się w końcu zajmować 

    To nasz minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, postanowił osobiście włożyć kij w szprychy kampanijnego Dudabusu. Za takie przecież należy uznać nasłanie agentów CBA na prezesa NIK, Mariana Banasia. Bezprawne nasłanie, dodajmy. Po to, żeby się odegrać za udowodnioną przez NIK niegospodarność w Ministerstwie Sprawiedliwości? Opisałem to w felietonie parę tygodni wstecz –wydane 369 000 zamiast 65 000 złotych. A może po to, żeby kolejny raz przypomnieć o swojej roli i pozycji w coraz mniej zjednoczonym obozie Prawicy?

    Trzeba przyznać, że udało się Zbigniewowi Ziobrze znowu pokazać w mediach i wprawić w osłupienie zwolenników naprawy polskiego państwa. Zwłaszcza tych zwolenników, którzy często wbrew wielu, wielu zastrzeżeniom, w ostateczności głosują na Prawo i Sprawiedliwość.

    I mają zamiar w najbliższych wyborach zagłosować na Andrzeja Dudę. Choćby i w II turze, jak autor tych słów. Czy zagrywka niegdysiejszego Delfina, dowodząca jego braku odpowiedzialności za państwo, nie jest przypadkiem obliczona na zniechęcenie umiarkowanych zwolenników obozu Dobrej Zmiany? Jeżeli tak, to należy Zbigniewowi Ziobrze pogratulować. Jego szanse na objęcie przywództwa całego Obozu po porażce wyborczej najpierw prezydenckiej, a potem parlamentarnej, zdecydowanie rosną.

    Czy jednak cały obóz Dobrej Zmiany z jego aktualnym przywódcą, Jarosławem Kaczyńskim, również przyklaśnie ambicjom Ministra? Mam nadzieję, że nie. Bo chociaż jestem przeciwnikiem socjalistycznego i biurokratycznego państwa, jakie nam w tej chwili funduje Prawo i Sprawiedliwość, to nie jestem zwolennikiem żerowiska lub chaosu. A jedno lub oba te zjawiska nastąpiłyby zaraz po przegranej Andrzeja Dudy. Bo nie ma w tej chwili poważnej kontroferty programowej i strukturalnej w stosunku do obozu Dobrej Zmiany. Bo potrzebne są jeszcze cztery lata, żeby Polakom znudził się socjalizm i biurokracja fundowane nam przez obóz rządzący.

    Ta druga kadencja pełnej władzy rządowo-prezydenckiej jest również potrzebna po to, żeby zanikł postkomunistyczny establishment III RP. Żeby zanikła sieć powiązań, niezasilana już z budżetu państwa. To ten właśnie establishment, z jego partyjną przybudówką pn. Platforma Obywatelska, blokuje powstanie patriotycznej, prawicowej i wolnorynkowej partii. Na której powstanie od wielu lat czekam i na którą natychmiast zagłosuję, zamiast na lewicowy PiS.

    Zostawmy jednak partie na boku. 10 maja będziemy wybierać nie partie, a prezydenta. Dla samej zasady spójnego rządzenia państwem zagłosuję na Andrzeja Dudę, ale dopiero w II turze. A w I? Jeszcze nie wiem, na kogo oddam swój głos, bo żaden z kandydatów mnie nie przekonuje. W I turze powinno się głosować na swojego wymarzonego kandydata (5 lat temu wybierałem Kukiza [21%]). Natomiast w II na tego, którego mniej z dwóch nie lubimy. Chyba, że przejdzie Wasz ulubieniec, czego wszystkim życzę.

    Natomiast nie róbmy sobie nawzajem wody z mózgu i nie głośmy, że jak Duda nie dostanie 50% + 1 głos w I turze, to przegra w II, bo wyborcy pozostaną w domach.

    Takie twierdzenie przeczy zdrowemu rozsądkowi i statystyce wyborczej. Przypomnę tylko, że w poprzednich wyborach prezydenckich Andrzej Duda zdobył w I turze 34,5% głosów przy 49% frekwencji, a w II 51,5% przy frekwencji 55,5%.

    Zatem nawet występująca w naszym Radiu WNET Małgorzata Gosiewska, wyznająca teorię I tury dla Andrzeja Dudy, nie przestraszy mnie i nie zagłosuję 10 maja wbrew swoim przekonaniom. Najwyżej w ogóle nie zagłosuję. Natomiast druga tura to zupełnie inna bajka, Szanowna Pani Poseł. W drugiej turze, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. I tego się trzymajmy.

    Jan A. Kowalski

    PS Dla przypomnienia Ministrowi Sprawiedliwości: czy prokuratura generalna już zbadała, kto nam, Polakom, ukradł te 300 tysięcy złotych w Kaliszu?

    Jan A. Kowalski
    Jan A. Kowalski
    Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

    Ostatnie wpisy autora

    Nowa Konstytucja