back to top
More

    Dzięki druhom z Ochotniczej Straży Pożarnej prezydent Andrzej Duda wygrał wybory

    Strona głównaFelieton sobotni Jana A. KowalskiegoDzięki druhom z Ochotniczej Straży Pożarnej prezydent Andrzej Duda wygrał wybory

    Polecamy w dziale

    Proszę o przyznanie mi statusu migranta

    Wnioskuję o dodanie do paktu migracyjnego punktu o możliwości bycia migrantem we własnym państwie. Nie należę do żadnego z wrogich plemion PL. Proszę zatem o uznanie mnie migrantem i 10 000 zł

    Czy dach Sejmu to szczyt głupoty politycznej w Polsce?

    Za chwilę możemy wejść bezpośrednio w wojnę z Rosją, migranci atakują naszą wschodnią i zachodnią granicę, rosyjska agentura robi co chce, a posłowie chodzą po dachu Sejmu, tam przenosząc kabaret.

    Murem za polskim mundurem! Ale nie za III RP.

    Na naszych oczach III RP, system Okrągłego Stołu dogorywa. Państwo polskie uzdrowić może tylko siła polityczna, która nie została zaproszona przez Kiszczaka do Okrągłego Stołu. 09.06 zagłosuję na Konfederację

    Centralny Port Komunikacyjny (CPK) – projekt przedsiębiorcy

    Dla sukcesu CPK potrzeba kilkuset metrów wylanego betonu, hangaru, i obniżki VAT z 23% do 19%. Taki VAT płacą teraz polscy przedsiębiorcy, odprawiając swoje towary w DE i zasilając Niemcy miliardami euro.
    Autor tego pomysłu, sfinansowanego przez MSWiA, powinien zostać uhonorowany etykietą największego spin-doktora kampanii Andrzeja Dudy. Ale obóz Dobrej Zmiany dobrnął do ściany swoich możliwości. Jak na prawdziwego felietonistę przystało, najpierw muszę się pochwalić: wygrałem! Mój cenny głos, głos Jana Kowalskiego, plus głos Jadwigi, Magdaleny, Macieja, Joanny, Piotra i pozostałych 10 mln 440 tysięcy i 648 wyborców zdecydował o niepodważalnym zwycięstwie Andrzeja Dudy przewagą 422 385 głosów. Mój głos, oddany […]

    Autor tego pomysłu, sfinansowanego przez MSWiA, powinien zostać uhonorowany etykietą największego spin-doktora kampanii Andrzeja Dudy. Ale obóz Dobrej Zmiany dobrnął do ściany swoich możliwości.

    Jak na prawdziwego felietonistę przystało, najpierw muszę się pochwalić: wygrałem! Mój cenny głos, głos Jana Kowalskiego, plus głos Jadwigi, Magdaleny, Macieja, Joanny, Piotra i pozostałych 10 mln 440 tysięcy i 648 wyborców zdecydował o niepodważalnym zwycięstwie Andrzeja Dudy przewagą 422 385 głosów.

    Mój głos, oddany na naszego prezydenta, był szczególnie cenny. Kosztował mnie prawie 1000 złotych. Co nie wypada zbyt drogo po policzeniu 1400 km drogi w obie strony, 3 noclegów i wielu posiłków w nadmorskiej miejscowości.

    (Wszystkich uprzedzam: 25% wzrost cen w stosunku do ubiegłego roku). Pod jaki adres mam przesłać rachunek? 

    Ale gdy popatrzymy na statystyki, to obraz stanu rzeczy nas zadziwia. Andrzej Duda przegrał we wszystkich grupach wiekowych do 50 roku życia. Nawet w grupie do 29 lat, w której wygrał przed 5 laty. Przegrał w większości województw. Przegrał w największych, w dużych, średnich i małych miastach. Dlaczego zatem nie przegrał, i to z kretesem? Bo zwyciężył w zaawansowanych wiekowo grupach wyborców. I co najważniejsze, wygrał w gminach do 20 000 osób. Wygrał tam przy bardzo wysokiej frekwencji, sięgającej nierzadko 80% uprawnionych. I to przeważyło. Stąd taka wściekłość na wieś i małe gminy nie tylko ze strony PO, ale też prominentnego do niedawna polityka PSL, chwilowo niedysponowanego zdrowotnie (psychika).

    To rywalizacja o wozy strażackie zdecydowała o tym znakomitym zwycięstwie. Z filozoficznym zaciekawieniem przyjrzałem się zjawisku już w trakcie pierwszej tury, podczas której gminy do 20 000 mieszkańców, o największej frekwencji wyborczej, wygrały dla siebie 16 wozów strażackich. Jak się okazało, to był jedynie eksperyment na żywej tkance. Chyba udany dla obozu rządowego i Andrzeja Dudy, bo przed II turą wzmocniony o kolejne 49 nowiutkich wozów. Po 1 dla najlepszej gminy z 49 byłych województw. To zdecydowało o nadzwyczajnej mobilizacji ochotniczych strażaków. Jeździli po wsiach i wyłapywali strudzonych maruderów, uczestników filozoficznych pogawędek, zacnych obywateli bez własnego transportu. W imię dobrze pojętego interesu własnego strażacy przyczynili się do zdecydowanego wzrostu frekwencji na własnym gminnym terenie. I do zwycięstwa Andrzeja Dudy.

    Autor tego pomysłu, sfinansowanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, powinien zostać uhonorowany etykietą największego spin-doktora kampanii Andrzeja Dudy.

    Nie sposób jednak nie zauważyć, że zwycięski obóz Dobrej Zmiany dobrnął do ściany swoich możliwości. I każde kolejne wybory to pokażą w postaci kolejnych porażek. Te wszystkie 500+, które (jak już od paru lat obliczam) są tak naprawdę 500- dla pracowników i dla pracodawców, straciły swój powab. Straciły dla ludzi, którzy wiedzę o życiu i świecie czerpią już nie tylko z TVP Info, ale z własnych doświadczeń. Nie jesteśmy Koreą Północną. Globus z mapą Polski, przeniesiony z kabaretu Roberta Górskiego do studia TVP, jest obecnie reliktem. W jego moc wierzy już tylko Jacek Kurski i Danuta Holecka. A i to zapewne jedynie w godzinach urzędowania.

    Polacy jeżdżą za granicę za chlebem, zakładają tam firmy. Widzą i wiedzą, że rządowa narracja o przyjaznym systemie podatkowym, niskich kosztach pracy, udogodnieniach i wsparciu dla przedsiębiorców, jakie oferuje nasze państwo, jest fikcją.

    Fikcją z TVP Info. A króluje u nas biurokracja i wyzysk fiskalny, udaremniający założenie i rozwój małego przedsiębiorstwa. Kłody pod nogi, wymyślone kiedyś dla powstrzymania procesu powstawania nowych firm w interesie uwłaszczonych komunistów.

    Młodzi ludzie (do 50-ki  ) nie chcą rozdawnictwa pieniędzy. Chcą mieć możliwość uczciwego dorabiania się. Bez darmowych 500+ dla siebie, które kosztuje ich co najmniej 1000 złotych z własnej kieszeni. A ląduje po równo w kieszeniach leni, darmozjadów i biurokratycznego aparatu obsługującego szczytne socjalne programy. To nie jest spór między Polską solidarną a liberalną, między Polską tradycyjną a Polską lgbt+. To jest spór między Polską gospodarną a patologią socjalną, Polską dobrze zarządzaną a marnotrawną. Pomiędzy wolnością a niewolą.

    Mam nadzieję, że do następnych wyborów wyzwolimy się z fałszywych podziałów, którymi nas zwodzą obie wielkie partie we własnym, a nie naszym, ogólnopolskim i ogólnonarodowym interesie.

    Jan A. Kowalski

    Jan A. Kowalski
    Jan A. Kowalski
    Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

    Ostatnie wpisy autora

    Nowa Konstytucja