„Do not resuscitate (nie reanimować)” – tak wytatuuję sobie na prawej piersi

Data

Polecamy

Czy polski węgiel bardziej niszczy Ziemię niż kolumbijski lub gaz … i w czyim interesie?

Przyjmując kolejne europejskie "pakiety" pomocowe zgadzamy się na likwidację polskiej niezależności gospodarczej i politycznej oraz na systemową demoralizację naszej młodzieży przez lgbt+. Jakie zatem będą przyszłe Rzeczpospolite?

Dla Chińczyków wszystko jest wojną! – gen. Robert Spalding: Wojna bez zasad

Po incydencie w Przewodowie ruszyła lawina emocji. A emocje nie służą myśleniu. Osadźmy ten odprysk wojny w szerszym, światowym kontekście - żeby zrozumieć. Pomoże nam w tym dwóch chińskich pułkowników i jeden amerykański generał.

Polska nam się udała – jak zapewnia Mateusz Morawiecki – czy może jednak nie do końca?

Bez drastycznej zmiany polityki i myślenia o niej, przegramy Polskę do końca. Tym bardziej, że świadomie zniszczono w Polsce szkołę, rodzinę i Kościół, i patriotyzm. Dzisiejsza jego wersja jest już niestrawna nawet dla mnie, 60-latka.
Miałbym odkładać wieczną radość dla trwania w niebycie przez nie wiadomo jak długo? Myślę, że to byłaby niezła męka dla mojej uwięzionej w żywym trupie duszy. Dlatego nie zrobię tego sobie i jej. Żadnej uporczywej terapii! – oznajmiłem moim dzieciom zaraz po przekroczeniu pięćdziesiątki. Po co miałbym przedłużać własne życie ziemskie w stanie pełnej lub częściowej wegetacji, jeśli wspaniałe życie wieczne czeka na mnie po przekroczeniu progu śmierci? Jednak […]

Miałbym odkładać wieczną radość dla trwania w niebycie przez nie wiadomo jak długo? Myślę, że to byłaby niezła męka dla mojej uwięzionej w żywym trupie duszy. Dlatego nie zrobię tego sobie i jej.

Żadnej uporczywej terapii! – oznajmiłem moim dzieciom zaraz po przekroczeniu pięćdziesiątki. Po co miałbym przedłużać własne życie ziemskie w stanie pełnej lub częściowej wegetacji, jeśli wspaniałe życie wieczne czeka na mnie po przekroczeniu progu śmierci? Jednak miałem nadzieję na uniknięcie tatuażu. Bo każdy tatuaż jedynie oszpeca ludzkie ciało. Ale teraz, po angielskim doświadczeniu z już śp. Panem Sławomirem, wydaje się to być nieuniknione. Na wszelki wypadek. Jestem jeszcze dość młody (jak na wdowca) i kto wie, co mi może przyjść do głowy. Już czuję się zniesmaczony tym przyszłym konfliktem pomiędzy przyszłą wdową a dziećmi z pierwszego małżeństwa i wnukami, nie licząc żyjącego jeszcze rodzeństwa i dzieci z drugiego małżeństwa.

Zatem wszem i wobec oświadczam: mam prawo do naturalnej śmierci. I taką naturalną śmiercią chcę umrzeć. Tak jak umarli moi dziadkowie i rodzice.

Miałbym męczyć się w swoim ciele przez kolejne kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, podtrzymywany przy „życiu” przez sztuczną aparaturę tylko po to, żeby spełnić czyjś uporczywy kaprys? To dopiero byłoby absurdalne i niemieszczące się w rozległych granicach mojego poczucia humoru.

Nie mieści się to również w moim rozumieniu Wiary. Miałbym odkładać wieczną radość dla trwania w niebycie przez nie wiadomo jak długo? Myślę, że to byłaby niezła męka dla mojej uwięzionej w żywym trupie duszy. Dlatego nie zrobię tego sobie i jej. Mam za to prośbę do moich dzieci (lub wdowy) o chrześcijański pogrzeb. I jeszcze jedno, żadnych płaczek na cmentarzu i opowieści, jakobym był święty już za życia. Amen. Zresztą moją mowę pogrzebową, jedyną na jaką się zgadzam, napisałem parę lat temu w tekście pod tym samym tytułem. No to przypomnę:

Panie Boże, przyjmij do swojego królestwa duszę zmarłego oto nieszczęśnika. Wiele się wycierpiał na tym łez padole z powodu głupoty własnej i niegodziwości innych. Wybacz mu, Panie, rozliczne grzechy, a zwłaszcza te, których z powodu zakłamanego sumienia nawet nie zauważał. Wybacz też nam, że z powodu własnej ułomności i lenistwa nie potrafiliśmy mu pomóc lepiej przeżyć życie, zgodnie z Twoimi przykazaniami. Przyjmij nasze prośby i modlitwę, i pozwól kiedyś spotkać się nam w Twoim Królestwie. Jezu, ufamy Tobie.

To sekularyzacja naszych sumień, o czym pisałem w cyklu: „Chaos w naszych chrześcijańskich głowach”, doprowadziła do tej deformacji naszego myślenia. Że życie ludzkie (doczesne) jest najważniejsze i należy go bronić za wszelką cenę. Za cenę utraty naszej wiary i życia wiecznego również.

Jezus Chrystus wychowywał nas do życia wiecznego. I dał tego przykład, poświęcając własne życie. Jego wzór ponieśli do wszystkich narodów Jego uczniowie. Zanim jeszcze nasz Pan dał nam przykład, ofiarowując własne życie doczesne dla naszego życia wiecznego, poznajemy w Ewangelii starca Symeona.

Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa” (Ł 2,26-29).

Starzec Symeon nie bał się śmierci, on na nią wyczekiwał. Miał pewnie jakieś osiemdziesiąt lat. I to z niego bierzcie przykład dzisiejsi osiemdziesięcio- i dziewięćdziesięciolatkowie. Zamiast bajać, że macie dalej żyć dla wnuków.

Jan A. Kowalsk

PS Mam ciotkę, która skończyła właśnie 101 lat i ani myśli umierać. Ale jej akurat się nie dziwię, przy tym zdrowiu i taaakiej emeryturze… J

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora