Chrześcijańskie i antychrześcijańskie pomieszanie z poplątaniem

Data

Polecamy

Wszyscy potrafią grać w piłkę nożną, tylko nie my!

Wyszliśmy z grupy po żałosnej grze. Bo Argentyńczycy postanowili nie strzelać nam więcej bramek. Jako kibic i patriota oświadczam: drużyna narodowa w piłce nożnej ośmiesza Polskę. Boimy się walczyć! Kto za to odpowiada? Bagno PZPN

Czy polski węgiel bardziej niszczy Ziemię niż kolumbijski lub gaz … i w czyim interesie?

Przyjmując kolejne europejskie "pakiety" pomocowe zgadzamy się na likwidację polskiej niezależności gospodarczej i politycznej oraz na systemową demoralizację naszej młodzieży przez lgbt+. Jakie zatem będą przyszłe Rzeczpospolite?

Dla Chińczyków wszystko jest wojną! – gen. Robert Spalding: Wojna bez zasad

Po incydencie w Przewodowie ruszyła lawina emocji. A emocje nie służą myśleniu. Osadźmy ten odprysk wojny w szerszym, światowym kontekście - żeby zrozumieć. Pomoże nam w tym dwóch chińskich pułkowników i jeden amerykański generał.
Połowa pokolenia naszych dzieci ma problem z sobą. Żeby go rozwiązać chodzi do terapeuty. Część rozbudza w sobie chrześcijańską duchowość, to z chrześcijaństwem ma ona niewiele wspólnego. Oparta jest nie na Bogu, ale na własnym JA

Dwa tygodnie temu zapytałem Marcina Rolę o to, za co zaprzedał platformę Banbye szatanowi. Nie dostałem odpowiedzi, bo któżby się liczył ze zdaniem zwykłego Kowalskiego. I z jego dziwnymi pytaniami.

Dostałem za to od jednego fana filmik z „Różalem”, satanistą obecnym na Banbye. Po to, żebym się zawstydził i … wiecie co. Żebym nie siał zamętu i nie wprowadzał durnego podziału na wierzących i niewierzących, na dobrych i złych według tej przestarzałej kategorii. Ale zastosował nowoczesną definicję dobra i zła. Otóż dobry jest ten, kto udziela się w akcjach charytatywnych, daje kasę na Jurka Owsiaka, przytula kota i psa (koniecznie ze schroniska). A w co wierzy?, w Boga, Szatana czy karmę, albo kompletnie w Nic, to jego prywatna sprawa.

To właśnie jest pomieszanie z poplątaniem. W swoim durnym ludzkim rozumku wykoncypowaliśmy, że to my decydujemy o świecie i wszechświecie. Tworzymy kosmos i własnego prywatnego Boga, którym sami zarządzamy. I możemy na niego nakrzyczeć.

Nie zostaliśmy stworzeni, ale tworzymy.  Z magmy, z lawy, z błota, z wielkiego wybuchu, z pantfelka, z brudu. Minęło ponad 50 lat od zaistnienia w sferze społecznej tej koncepcji. A teraz święci swój tryumf na zachód od naszej granicy i tylko patrzeć jak zaleje polską ziemię.

Możemy już wszystko. Wszystko jest względne i zależne od naszego humoru, nastroju i ogólnego samopoczucia. Tak właśnie wkroczyliśmy w epokę szaleństwa. Nie liczy się już nic, co przekraczałoby naszą wyobraźnię i wrażliwość. Wrażliwość na siebie samego. W Polsce ta epoka egoizmu, pod nazwą samorealizacji, nastąpiła pokolenie później. Komunizm i walka z nim skutecznie zahamowała roztrząsanie i leczenie własnych problemów i kompleksów. Po prostu nie mieliśmy czasu.

Starość, starość, starość? Może dlatego piszę te słowa. Jednak mając dzieci w wieku 30+, i poznając ludzi w ich wieku, trudno nie zauważyć ogólnego zjawiska – upadku naszej cywilizacji. Cywilizacji opartej na codziennej wierze w osobowego Boga. Prostej wierze nakazującej życie każdego dnia według jej zasad, a nie według usprawiedliwień, że tak się nie da, że dzisiejsze czasy są inne. Że Ty, ojciec, jesteś niedzisiejszy, chyba ze Średniowiecza.

Szacuję, że 50% pokolenia 30+ ma problem z sobą. Żeby go rozwiązać regularnie odbywa seanse terapeutyczne.

A chociaż część z nich rozbudza w sobie chrześcijańską duchowość, to z chrześcijaństwem ma ona niewiele wspólnego. Oparta jest nie na Bogu, ale na własnym JA. Na samorealizacji.  Na tym wszystkim do czego odrzucenia wzywał Jezus Chrystus, jeżeli ktoś chce iść za nim.

Jeżeli chcemy cokolwiek zmienić w dzisiejszym świecie, w którym znowu króluje szatan, musimy odrzucić (po)nowoczesne bzdury. Bzdury podsunięte właśnie przez tego przebiegłego wroga człowieka.

Z główną, że stworzenie może samodzielnie funkcjonować bez swojego Stwórcy.  I drugą, że dla pełnego i prawdziwego życia powinniśmy zaakceptować zło, a nawet zaprosić je do siebie. Inaczej niczego wielkiego nie zbudujemy. A przecież w dzisiejszym świecie, pełnym medialnego ekshibicjonizmu, nie możemy poprzestać na rzeczach małych.

Bo załóżmy, że to właśnie do Ciebie (albo do mnie) przychodzi Szatan i mówi:

Na świecie nie będzie wojen, głodu i prześladowań, tylko oddaj mi pokłon. Wreszcie będziesz mógł się w pełni realizować, bez durnych, przestarzałych ograniczeń. Sam będziesz bogiem, tylko oddaj mi pokłon. Zbudujesz największy portal w Polsce, tylko oddaj mi pokłon.

Jak odpowiesz?

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora