50 000 radnych. Najwięcej w świecie na jednego mieszkańca. Po co nam oni!?

Data

Polecamy

Wszyscy potrafią grać w piłkę nożną, tylko nie my!

Wyszliśmy z grupy po żałosnej grze. Bo Argentyńczycy postanowili nie strzelać nam więcej bramek. Jako kibic i patriota oświadczam: drużyna narodowa w piłce nożnej ośmiesza Polskę. Boimy się walczyć! Kto za to odpowiada? Bagno PZPN

Czy polski węgiel bardziej niszczy Ziemię niż kolumbijski lub gaz … i w czyim interesie?

Przyjmując kolejne europejskie "pakiety" pomocowe zgadzamy się na likwidację polskiej niezależności gospodarczej i politycznej oraz na systemową demoralizację naszej młodzieży przez lgbt+. Jakie zatem będą przyszłe Rzeczpospolite?

Dla Chińczyków wszystko jest wojną! – gen. Robert Spalding: Wojna bez zasad

Po incydencie w Przewodowie ruszyła lawina emocji. A emocje nie służą myśleniu. Osadźmy ten odprysk wojny w szerszym, światowym kontekście - żeby zrozumieć. Pomoże nam w tym dwóch chińskich pułkowników i jeden amerykański generał.
Stara maksyma włoskiej mafii głosi, że każdy z jej członków musi mieć możliwość umoczyć dziób. Bo tylko w ten sposób zyskuje się wiernych i oddanych współpracowników. Co innego kolejność dziobania. Zanim odpowiem na to podstawowe i na czasie pytanie, na chwilę odniosę się do tekstu z poprzedniej soboty. Oj dostało mi się, dostało. Najbardziej od Anny Gliwińskiej-Trziszki, która zwymyślała mnie od „wielkiego znawcy KK, partii i ludzkiej duszy” i poinstruowała, po co chodzimy […]

Stara maksyma włoskiej mafii głosi, że każdy z jej członków musi mieć możliwość umoczyć dziób. Bo tylko w ten sposób zyskuje się wiernych i oddanych współpracowników. Co innego kolejność dziobania.

Zanim odpowiem na to podstawowe i na czasie pytanie, na chwilę odniosę się do tekstu z poprzedniej soboty. Oj dostało mi się, dostało. Najbardziej od Anny Gliwińskiej-Trziszki, która zwymyślała mnie od „wielkiego znawcy KK, partii i ludzkiej duszy” i poinstruowała, po co chodzimy w góry. Pani Anno, dziękuję. Jednak insynuacja, że Fela to nie żadna lekarka z krwi i kości, ale fantom przywołany przeze mnie na użytek tekstu, to już gruba przesada. Droga Pani, niejedna kobieta mogłaby pozazdrościć Feli cielesności. Ponieważ jednak temat lekarski jest poważny, to obiecuję, że za tydzień napiszę jeszcze jeden tekst dla branży lekarskiej. I to taki, po którym polubią mnie wszyscy lekarze, rezydenci… i Fela też 

Teraz jednak zajmijmy się radnymi.

Los Angeles, 4 mln mieszkańców, ma 15 radnych.
Nowy York, 8,5 mln mieszkańców – 51 radnych.

Ale to Stany Zjednoczone, państwo bez arystokracji i biurokracji. Spójrzmy zatem na Europę.

Madryt, 3,2 mln mieszkańców – 55 radnych.
Berlin, 3,5 mln mieszkańców – 100 radnych.
Warszawa, 1,5 ml osób – 469 radnych.

Mamy w przeliczeniu na jednego mieszkańca najwięcej radnych na świecie. I jest to taki rekord, jak w statystykach biedy lub przestępczości. Raczej nie powinniśmy się chwalić czołową pozycją.

Opisywałem już kiedyś, jak powstawał powiat krakowski. Po prostu uwłaszczająca się na majątku państwa komunistyczna nomenklatura musiała jakiś ochłap władzy ludowi rzucić. Specyficznemu ludowi, składającemu się głównie z byłych opozycjonistów ostatniej chwili. Z lat ’88/’89. Z lat, w których już żadne większe represje za działania przeciwko komunie nie groziły. W grupie kilku osób z mojego roku (historii UJ) chodziliśmy na demonstracje od roku 1982. Ale aż do roku 1988 nie udało mi się na nich spotkać czołowego dziś działacza samorządowego Małopolski z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. To dopiero Komitety Obywatelskie przy Lechu Wałęsie, ten rzekomo społeczny twór wykreowany przez bezpiekę dla odsunięcia od wpływu na państwo rzeczywistych przeciwników systemu, pobudziły aktywność mojego kolegi z roku i jemu podobnych. To takich bojowników o wolną Polskę ma do dyspozycji prezes Kaczyński. Jak kiedyś, gdy już nic za to nie groziło, najgłośniej skandowali antykomunistyczne hasła i śpiewali patriotyczne pieśni, tak teraz równie ochoczo skandują: Jarosław, Jarosław, dodając często… Polskę zbaw!

A oni? A oni chcą tylko rządzić dla rzekomego dobra nas wszystkich. W rzeczywistości stabilizują jedynie patologiczny i niewydolny ekonomicznie system. System świetnie się sprawdzający w podtrzymywaniu postkomunistycznego systemu władzy (=panowania) nad Polską. W interesie nielicznych, a przeciwko zdecydowanej większości polskiego społeczeństwa.

Smutne w tym wszystkim jest to, że Obóz Dobrej Zmiany wydaje się być usatysfakcjonowany takim stanem rzeczy. Nie podejrzewam nikogo o niecne intencje. Jednak brak refleksji nad wadliwą strukturą i brak jakiejkolwiek przemyślanej propozycji zmiany tego stanu rzeczy przeraża. Świadczy bowiem o uwiądzie polskiej myśli społecznej i politycznej. O ograniczeniu intelektualnym polskiej klasy politycznej, co przekłada się, niestety, na rzeczywistą kondycję polskiego państwa i narodu.

Ci wszyscy radni utrudniają jedynie zarządzanie gminą, a w przypadku radnych powiatowych wręcz przeszkadzają w jej sprawnym funkcjonowaniu. Zużywają ok. 2 miliardów złotych rocznie na same diety. I szerzą korupcję polityczno-biznesową w całym państwie. Ale przede wszystkim zapewniają dalsze trwanie i rozwój biurokratycznej patologii, jaka oplotła nasz piękny kraj.

Ideologia komunistyczna powołana w drodze terroru do życia społecznego przez Lenina i Stalina zbankrutowała. A nowe elity polskiego państwa, o których genezie parę razy już pisałem, nie wypracowały jak na razie nowej koncepcji państwa. Przejęły jedynie stare struktury i wzmocniły je dodatkową biurokracją rządową i samorządową.

W takich warunkach państwo obywatelskie nie mogło i nie może zaistnieć. W warunkach Rosji postsowieckiej mamy do czynienia z jawnymi rządami mafii. W warunkach Polski postkomunistycznej mamy do czynienia z niejawnymi rządami typu mafijnego.

To stara maksyma włoskiej mafii głosi, że każdy z jej członków powinien mieć możliwość umoczyć dziób. Bo tylko w ten sposób zyskuje się wiernych i oddanych współpracowników. Co innego, rzecz jasna, kolejność dziobania. Tak wielka ilość ludzi umoczonych w dziobanie stabilizuje strukturę i nie pozwala jej zmurszeć. To dlatego system opłacalny dla nielicznych – pal licho większość – może tak długo trwać.

Nie odpowiem na tytułowe pytanie: po co naszemu biednemu państwu 50 000 radnych? Sami sobie na to pytanie musicie odpowiedzieć. Jeżeli zechcecie, rzecz jasna. Bo przecież musi to na Rusi, a w Polsce, jak kto chce.

Jan A. Kowalski

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora