Felcsut to węgierska miejscowość zamieszkana przez nieco ponad 1500 osób. To tutaj w małym domku w ubogiej rolniczej rodzinie wychowywał się Victor Orban. Dziś dom rodzinny Victora Orbana jest po renowacji. On i jego rodzina mieszkają już w zupełnie innych warunkach.
Dosłownie kilka kroków od domu rodzinnego Orbana znajduje się luksusowy hotel jego przyjaciela z czasów szkolnych. Lőrinc Mészàros kiedyś zakładał instalacje gazowe, obecnie jest najbogatszym Węgrem z majątkiem szacowanym na miliardy euro.
Miliarder posiada nie tylko hotele, ale też firmy budowlane, rolnicze i medialne. Jego majątek to prawie 2% PKB Węgier. Jak sam stwierdził w jednym z wywiadów za jego sukces odpowiadają trzy rzeczy: Bóg, szczęście i Victor Orban.
Takich beneficjentów 16-letnich rządów Victora Orbana jest znacznie więcej. Są to ludzie mniej lub bardziej związani z partią Orbana Fideszem (po węgiersku: „zaufanie”), ale przede wszystkim osoby pozostające w osobistych relacjach z Victorem. Mąż jego najstarszej córki Racheli, István Tiborcz znajduje się na liście 100 najbogatszych Węgrów; ostatnio przebywa razem z żoną w USA, gdzie wyjechał niedługo przed wyborami.
Kawałek dalej we wsi wznosi się gigantyczny, nowoczesny stadion piłkarski. Mógłby pomieścić 4 tysiące widzów, co przewyższa ponad dwukrotnie liczbę mieszkańców. Orban jednak jest zapalonym piłkarzem i kibicem.
W tej samej wsi znajduje się również gigantyczny pałac nazywany też węgierskim Wersalem, który oficjalnie należy do jego ojca jako, że według oświadczenia majątkowego sam Victor Orban ma zaledwie kilkadziesiąt tysięcy forintów oszczędności na koncie i nie posiada domu ani mieszkania.
Dziennikarze śledczy robiący zdjęcia posiadłości z lotu ptaka ujawnili, że na terenie „Wersalu” znajdują się m.in. pola golfowe (choć sam Orban nie jest golfistą), baseny, liczne garaże samochodowe a także…zoo w którym można znaleźć egzotyczne zwierzęta takie jak zebry.
W systemie Orbana to osobiste relacje decydowały o wynikach przetargów, kontraktach państwowych i piastowanych stanowiskach publicznych.
Victor Orban na wzór swojego ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjàrtó, który był inicjatorem zbliżenia węgiersko-rosyjskiego, zdawał relacje z tajnych spotkań unijnych polityków i urzędników, Putinowi.
Nie zawsze tak było. Jako młody chłopak, Victor Orban na placu w Budapeszcie w 1989 roku wzniósł okrzyk: Ruscy do domu, który podchwycił tłum. Przed ostatnimi wyborami hasło to słychać było ponownie. To przeciwnicy Victora Orbana wznosili na jego wiecach to hasło.
Jak do tego doszło?
Victor Orban pogłębił uzależnienie energetyczne Węgier od Rosji podpisując umowę z Gazpromem i odrzucając konkurencyjne oferty ze strony zachodnich partnerów. Zaczął naśladować putinowskie metody koncentracji władzy i kapitału w wąskim gronie związanych z nim oligarchów.
Zaczął zwalczać wolne sądy, media i wszelkie oddolne inicjatywy i stowarzyszenia nazywając je podobnie jak Putin „obcą agenturą”, chociaż swoją karierę rozpoczynał jako stypendysta jednej z takich organizacji, finansowanej przez Georga Sorosa.
Orban, który już raz stracił władzę, próbował po zwycięstwie w roku 2010 na wszystkie sposoby temu zapobiec. W całości obsadził wszystkie ważniejsze instytucje, takie jak sąd konstytucyjny i węgierski odpowiednik NIK-u swoimi zaufanymi ludźmi. Zmienił ordynację wyborczą w taki sposób aby maksymalnie wspierać partię rządzącą (m.in. poprzez mieszaną ordynację, częściowo jednomandatową i przydzielenie nieproporcjonalnie wysokiej liczby głosów regionom, które były żelaznym elektoratem Fideszu ze stratą dla regionów opozycyjnych). Doprowadził również do całkowitego monopolu medialnego, przez który praktycznie wszystkie tradycyjne media znalazły się w rękach obozu Orbana.
Nie przewidział jednak siły mediów społecznościowych, które wyniosły do władzy dawnego sojusznika, Petera Magyara. To on po głośnej na Węgrzech aferze pedofilskiej – związanego z Fideszem dyrektora ośrodka dla niepełnosprawnych dzieci, który przez lata wykorzystywał je seksualnie, a sprawa była tuszowana i ówczesna prezydent z ramienia Fideszu prewencyjnie go ułaskawiła – wystąpił z partii na znak protestu. Zaczął też ujawniać patologie systemu stworzonego przez Victora Orbana.
Dziś Peter Magyar osiągnął historyczne zwycięstwo – zdobył większość konstytucyjną przy rekordowej 80 % frekwencji i masowym poparciu zwłaszcza najmłodszych wyborców, nie pamiętających czasów poprzedzających epokę Orbana.
Pomogła mu fatalna sytuacja ekonomiczna kraju, który od czasu pandemii nie jest w stanie wyjść z kryzysu i zmaga się ze stagnacją, rekordową inflacją, bardzo niskim poziomem płac realnych i to zarówno płacy minimalnej jak i średniej krajowej. Przekłada się to na najniższy w UE wskaźnik konsumpcji. Dochodzi do tego olbrzymia korupcja, całkowite uzależnienie energetyczne od Rosji i najwyższy w całej UE podatek VAT (27%).
Magyar ma teraz szansę zreformować Węgry, rozliczyć winnych nadużyć i przywrócić Węgrom normalność poprzez wolność i szacunek (bo to właśnie oznacza nazwa jego partii Tisza). Szacunek do zwykłego człowieka i rządów prawa. Wbrew propagandzie Victora Orbana, Magyar nie jest lewicowcem, lecz konserwatystą reprezentującym nurt legalistyczny i prozachodni.
Ma też szansę na odblokowanie zamrożonych finansów z budżetu unijnego, których węgierska gospodarka rozpaczliwie potrzebuje. Ich zamrożenie było zatem silnym ciosem w węgierską ekonomię, która po latach rządów socjalistów, a następnie Orbana, nie jest samowystarczalna. Zmiana rządu w Budapeszcie to także dobra wiadomość dla walczącej z Rosją Ukrainy, bo oznacza odblokowanie opiewającej na dziesiątki miliardów pomocy UE dla Kijowa.
Czy Magyarowi, który wielu przypomina nieco „młodego Orbana”, uda się zmienić zmienić Węgry na lepsze, jeszcze zobaczymy.
Patryk Patey



