Trudne sąsiedztwo
Polsko-ukraińskich relacji nie da się zrozumieć bez znajomości historii. Uzyskanie niepodległości przez Polskę w roku 1918 nie wszystkich polskich obywateli satysfakcjonowało. Wielu obywateli niepolskiego pochodzenia miało swoje aspiracje niepodległościowe, stojące w kolizji z interesami państwa polskiego broniącego unitarności i integralności swoich granic. Okres II RP nie był zatem wolny od konfliktów etnicznych.
Jak pisał Adam Heydel w swym eseju z 1921 r (artykuł opublikowany pod pseudonimem Adam Własny) .”Polska etnograficzna nie sąsiaduje z narodem rosyjskim” .”Nie ma jednak powodów, dla których odradzający się na wzór Feniksa ruch niepodległościowy np. Ukraińców nie miałby okazać się trwalszym od rusofilskich tendencji mocarstw zachodnich. W rezultacie stoimy przed niewiadomą, której w żadnym wypadku nie wolno nam ściągać do zagadnienia dogodnej granicy państwowej z Rosją”.
Zatem już w 1921 r. ten działacz obozu narodowego dostrzegł, że polsko-rosyjska granica po pokoju ryskim nie była granicą między narodami polskim i rosyjskim. Zauważył, że mieszkają tam narody, które w przyszłości zechcą sięgnąć po niepodległość. Polaka będzie musiała się do tego przygotować i mieć dla nich jakąś ofertę.
Problemem II RP było niestety to, że wobec rosnących aspiracji narodowych narodów wschodniosłowiańskich Polska nie miała i mieć nie mogła satysfakcjonującej oferty. Wschodnie województwa II RP zamieszkiwane przez Polaków, Ukraińców, Białorusinów i Żydów mogły podlegać polityce asymilacji narodowej lub politycznej.
Nie była to oferta satysfakcjonująca zwłaszcza dla Ukraińców. Państwo polskie mogło zaoferować jakąś pomoc jedynie tym kręgom politycznym, które szukały możliwości utworzenia państw narodowych Białorusi i Ukrainy za granicą ryską kosztem terytorium ZSRR, a nie Polski.
Upadek państwa polskiego pod ciosami totalitarnych potęg III Rzeszy i ZSRR we wrześniu 1939 r zmieniło perspektywę ukraińskich środowisk niepodległościowych i narodowych. Wielu działaczy ukraińskich szukających do tej pory jakiegoś porozumienia z Polską czy to w ramach Ruchu Prometejskiego, czy legalnych inicjatywach politycznych tj. Agrarna Ukraińska Chłopska Partia (właśc. Ukrajinśka Chliborobśka Partija, UChP),Wołyńskie Zjednoczenie Ukraińskie (WUO),, Ruska Organizacja Włościańska (RSO), Ukraińska Odnowa Ludowa (UNO), Ukraińska Partia Socjaldemokratyczna, ,Front Jedności Narodowej (FNJ), Ukraińskie Zjednoczenie Narodowo-Demokratyczne (UNDO-największej ukraińskiej organizacji politycznej) ) straciło wiarę w sens porozumienia z Polakami. Tym bardziej, iż rządy sanacyjne po śmierci J. Piłsudskiego na akcje sabotażu ze strony członków komunistycznych grup dywersyjnych i OUN odpowiedziały logiką odpowiedzialności zbiorowej i rozszerzonymi akcjami policyjno-wojskowymi. Podczas nich dochodziło do aktów przemocy, poniżania ludności ukraińskiej, często niemającej nic wspólnego ze sprawcami aktów kryminalnych.
W szerokich kręgach ukraińskich elit powszechna była idea państwa ukraińskiego co najmniej w granicach etnicznych sięgających daleko poza linię Sanu, choć przed wojną większość działaczy niepodległościowych odrzucało walkę zbrojną jako środek do urzeczywistnienia tego celu.
Legalnie działające w II RP niekomunistyczne organizacje ukraińskie po rozpoczęciu pod koniec lat dwudziestych XX w. przez Kreml represji pod wobec ukraińskich działaczy kulturalno-narodowych, a potem po informacjach o ludobójczych działaniach reżimu stalinowskiego wobec ludności ukraińskiej w ZSRR, straciły ochotę do współpracy z Kremlem.
Próba orientacji na Niemcy nie dała spodziewanego rezultatu jakim byłoby poparcie Berlina dla ukraińskich aspiracji niepodległościowych. Liczne aresztowania wśród ukraińskich elit politycznych dokonywane najpierw przez sowiecki aparat bezpieczeństwa, a potem niemiecki, pomógł przejąć kontrolę nad ruchem niepodległościowo-narodowym przez najbardziej radykalne grupy ukraińskich szowinistów z OUN. Te grupy, używające w latach 30-tych terroru w walce przeciwko II RP, były inicjatorami szczególnie okrutnych masowych czystek etnicznych na Polakach w latach 1943-1944.
Wydawało się, że działania OUN-UPA wykopią tak głęboki rów nienawiści między Polakami i Ukraińcami , że będzie niemożliwy do przejścia przez długie lata.
Zajęcie zachodniej Ukrainy przez Armię Czerwoną i brutalne działania NKWD zarówno przeciwko Polakom, jak i Ukraińcom sprzeciwiającym się władzy Stalina sprawiły, iż już w 3 kwartale 1944 r. zaczęto myśleć w polskich i ukraińskich kręgach politycznych o utworzeniu wspólnego frontu narodów przeciwko Armii Czerwonej, Smiersz i NKWD.
Pierwsze sondażowe rozmowy z przedstawicielami środowisk ukraińskich przeprowadził zastępca dowódcy Brygady Świętokrzyskiej Władysław Marcinkowski ps. „Jaxa” podczas zaaranżowanej w Pradze w marcu 1945 r. przez Niemców konferencji ruchów antykomunistycznych z Europy Środkowo- Wschodniej. Złudzenia przegrywających wojnę Niemców na stworzenie jakiegoś antybolszewickiego frontu z uczestnictwem Polaków były oderwane od rzeczywistości. Dowództwo Brygady Świętokrzyskiej wykorzystało te złudzenia Niemców dla wyprowadzenia części żołnierzy NSZ z okupowanej Polski i przejścia na stronę Amerykanów.
Po II Wojnie Światowej w pełni wyszło oszustwo Józefa Stalina wobec Aliantów w związku z jego zobowiązaniami do utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Ustanowiony przez komunistów Rząd Tymczasowy Rzeczypospolitej Polskiej miał zostać poszerzony o demokratycznych polityków z kraju i emigracji. Miały zostać przeprowadzone wolne, nieskrępowane wybory na zasadzie powszechnego głosowania (wybory zostały sfałszowane).
Wtedy wśród elit państw alianckich pojawiły się głosy o potrzebie rozpoczęcia działań militarnych wymierzonych w Stalina. Wiele osób dostrzegało zbrodnie bolszewickiego systemu i zagrożenie dla świata Zachodu ze strony komunistycznej ideologii, a także, kierując się dobrze pojętym interesem własnym, chciały pomóc państwom Europy Środkowo-Wschodniej.
Jedną z takich postaci był gen. George Smith Patton Junior, który tak wypowiadał się o Rosjanach: „Problem w zrozumieniu Rosjanina jest taki, że nie bierzemy pod uwagę faktu, że on nie jest Europejczykiem, ale Azjatą i dlatego myśli pokrętnie. My nie możemy zrozumieć Rosjanina bardziej niż Chińczyka czy Japończyka i od kiedy mam z nimi do czynienia nie miałem żadnego szczególnego pożądania zrozumienia ich poza obliczeniami jak dużo ołowiu lub stali trzeba zużyć, aby ich zabić. W dodatku, poza innymi cechami charakterystycznymi dla Azjatów, Rosjanie nie mają szacunku dla ludzkiego życia i są sukinsynami, barbarzyńcami i pijakami”.
„Dzisiaj powinniśmy powiedzieć Rosjanom, że mają iść w cholerę, zamiast ich słuchać, kiedy nam mówią, że mamy się cofnąć. To my powinniśmy im mówić, że jeśli im się nie podoba, niech idą w piz..u, i wydać im wojnę (…) Niestety niektórzy z naszych przywódców są po prostu cholernymi durniami i nie mają pojęcia o historii Rosji”.
Wybrany 12 kwietnia 1945 na prezydenta USA Harry S. Truman wdział politykę swego państwa wobec państw dotkniętych agresją Sowietów ujętą w sformułowanej 12 marca 1947 r. doktrynie :
“Polityka Stanów Zjednoczonych winna zmierzać do udzielenia pomocy tym narodom, które opierają się agresji z zewnątrz, lub próbom opanowania władzy siłą przez własną mniejszość.”
Działacze środowisk patriotycznych, narodowych i niepodległościowych Europy Środkowo Wschodniej nie tracili nadziei na rychłe rozstrzygnięcie narastających sprzeczności między niedawnymi sojusznikami.
Wojna po wojnie czyli przygotowania do rozprawy z Kremlem
Zakończenie działań zbrojnych przeciwko Niemcom nie oznaczało zakończenia wojny dla wielu zniewolonych przez Kreml narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Okupacja niemiecka została zastąpiona okupacją Moskwy. Działania nieregularne przeciw Sowietom i ich lokalnym kolaborantom prowadziły na ziemiach polskich resztki partyzantki AK-WiN, NSZ-NZW, w Krajach Nadbałtyckich tzw. “Leśni Bracia”, na Białorusi Białoruska Armia Wyzwoleńcza, a na Ukrainie UPA.
Polscy politycy emigracyjni po 8 maja 1945 r. brali pod uwagę otworzenie się kolejnego okna możliwości dla Polski w wyniku przewidywanego konfliktu Aliantów z Sowietami. Skuteczność walki polskich oddziałów z ZSRR wymagała porozumienia z Białorusinami i Ukraińcami, z którymi do tej pory Polacy mieli złe doświadczenia.
Tym niemniej według niektórych relacji doszło do rozmów głównodowodzącego oddziałami Białoruskiej Armii Wyzwoleńczej z przedstawicielami WiN. Część byłych białoruskich partyzantów z rozbijanych oddziałów BAW wstępowało do polskiego podziemia antykomunistycznego.
Z Ukraińcami sytuacja była trudniejsza. Po rzezi ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej dla polskiego społeczeństwa, a także dla wielu polskich polityków, możliwość współpracy z ukraińskimi organizacjami niepodległościowymi była trudna do zaakceptowania. Tym niemniej dla wszystkich było jasne, że śmiertelnym zagrożeniem dla polskości, jak i dla etnosu ukraińskiego, byli Sowieci i ich program komunizacji.
Skąpość materiału źródłowego, w związku z koniecznością zachowywania poufności i konspiracji, tylko pozwala domniemywać jakimi pobudkami kierowała się strona polska i ukraińska. Służby sowieckie i polscy komunistyczni kolaboranci ze strachem śledzili wszelkie próby porozumienia polsko-ukraińskiego. Prawdziwe i domniemane przejawy współpracy polskiego podziemia były wykorzystywane przez propagandę komunistyczną jako ilustracja “zdrady polskich interesów” przez polską reakcję.
Odtwarzając sekwencję pewnych zdarzeń można doszukiwać się planowanego zamysłu politycznego polskiego rządu na wychodźstwie i oficerów Sztabu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Zaraz po 10 maja 1945 r gen. Władysław Anders spotkał się we Włoszech z gen.Pawło Szandrukiem. Rezultatem tego spotkania było uratowanie od przekazania Sowietom żołnierzy Ukraińskiej Armii Narodowej. Interwencja gen. Szanriuka okazała się skuteczna, również dlatego, iż będąc patriotą walczącym o niepodległość Ukrainy, szukał możliwości współpracy z Polską. Kilkadziesiąt tysięcy bitnych, przeszkolonych żołnierzy frontowych byłoby cennym nabytkiem w starciu z Armią Czerwoną.
Przedstawiciel Stronnictwa Narodowego na emigracji Adam Doboszyński zwolennik zbliżenia polsko-ukraińskiego przybył w roku 1946 do Monachium, który był prężnym ośrodkiem ukraińskiej diaspory. Czy doszło do spotkań i rozmów? Nie można wykluczyć. Już po wojnie Adam Doboszyński reprezentował pogląd, że współpraca polsko ukraińska jest konieczna dla przeciwstawienia się imperializmowi Kremla.
“Jako naród kluczowy dla powstania Unii Międzymorza, dumny ze swej starej kultury i świadom swego katolickiego powołania na Wschodzie, powinniśmy się zdobyć na to, by pierwsi wyzwolić się spod majaków tragicznej przeszłości i dźwignąć nasze uczucia narodowe na poziom, godny i jagiellońskich tradycyj, i chrześcijańskiej kultury i zadań naszej epoki. Nie czekając, aż wyzbędą się swojej nienawiści do nas nasi sąsiedzi ukraińscy czy litewscy, aż uleczą swe chore dziś od nienawiści psychiki narodowe, musimy im pierwsi dać przykład i, gdy nadejdzie chwila, ułożyć przyjaźnie z nimi nasze stosunki, by umożliwić budowę wielkiej wspólnoty ludów Międzymorza. Szczególnie wielka odpowiedzialność ciąży tu na narodowcach polskich, którzy powinni z pełną świadomością wyrzec się pokusy grania na niższych strunach nacjonalizmu i wykorzystywania uczuć pomsty i nienawiści, powinni natomiast wytężyć całą moc swych serc i umysłów, by z potencjału uczuć narodowych wykrzesać siłę budującą i atrakcyjną”.
“Ogromna większość Polaków uważa dziś rozbiór imperium sowieckiego za rzecz pożądaną, a możliwości urzeczywistnienia tego rozbioru wydają się coraz realniejsze. Sowiety popełniły poważny błąd, wprowadzając do wszystkich organizacyj międzynarodowych Ukrainę i Białoruś jako państwa samodzielne. Chodziło im o pozyskanie dodatkowych głosów dla Związku Sowieckiego, zwróciło to jednak uwagę Anglosasów na fakt, że Sowiety nie są monolitem, toteż z chwilą rozgromienia Rosji powinno dojść do usamodzielnienia się tych państw i oddania ich niepodległości pod ochronę światowej organizacji narodów. To samo tyczy również państw bałtyckich. Rzecz prosta, narody te będą jednak zbyt słabe, by o własnych siłach utrzymać swą niezależność od Rosji, 39 toteż zadaniem naszym (w dobrze zrozumianym własnym interesie) będzie stworzenie im oparcia w silnie scementowanie Unii Międzymorza, której potęgę gospodarczą dałyby połączone potencjały przemysłowe Czech, Polski i Ukrainy, a liczba i bitność mieszkańców pozwoliłyby zachować pełną niezawisłość i od Rosji, i od Niemiec i uzyskać ważki głos w organizacji świata”.
21 maja 1945 r dochodzi do rozmów (co prawda o charakterze lokalnym) przedstawicieli WiN z UPA. W rozmowach sondażowych uczestniczył także Franciszek Przysiężniak, ps. „Ojciec Jan” z NZW.
Polskie żądania przed rozpoczęciem jakiejkolwiek współpracy sprowadzały się do zobowiązania się strony ukraińskiej do powstrzymania swych oddziałów przed aktami terroru wobec cywilów. Strona polska także zadeklarowała nie atakowanie cywilów ukraińskich.
Obie strony bynajmniej nie rezygnowały ze swych roszczeń terytorialnych, lecz podczas negocjacji w maju 1945 r. postanowiono po prostu odłożyć tę sprawę na później. Najważniejsze było zakończenie wyniszczającego polsko-ukraińskiego konfliktu i zapewnienie bezpieczeństwa własnej ludności.
Dalsze punkty rozejmu obejmowały wytyczenie stref wpływów, współpracę na płaszczyźnie wywiadowczej, propagandowej i w ograniczonym stopniu wojskowej, wymierzonej przeciw Sowietom, oraz władzom i aparatowi represji komunistycznej Polski, a także wspólne zwalczanie pospolitego bandytyzmu.
Co ciekawe do porozumienia ze stroną polską przyczynił się wydatnie wysłannik S. Bandery, Jurij Łopatyński ps. „Szejk”. Stepan Bandera napisał list do Romana Szuchewycza, w którym zalecał poszukiwanie porozumienia z Polakami.
Strona polska wysuwała też żądania potępienia zbrodni na polskiej ludności cywilnej, nie był to jednak warunek sine qua non, z oczywistych względów. Rozmowy prowadziły (zresztą z dwóch stron) osoby wydające rozkazy pacyfikacji. Ustanie napadów na ludność polską, walka z Sowietami to było minimum możliwe do przyjęcia przez stronę polską.
Parę lat później, po udanej ucieczce na Zachód, Stanisław Mikołajczyk wszedł do inicjatywy Antybolszewicka Liga Obrony Narodów, w której działali emigranci ze zniewolonej przez Stalina Europy Środkowo-Wschodniej: Ukrainiec, działacz ukraińskiej diaspory w USA dr. Roman Smook, węgierski generał Ferenc Farkas de Kisbarnak ( późniejszy przewodniczący Bloku Antybolszewickiego Narodów) i Słoweniec Pavel Horwatt.
Niezwykle ważną rolę w kształtowaniu nowego podejścia do polskiej polityki wschodniej miało środowisko paryskiej Kultury, a zwłaszcza tandem Juliusz Mieroszewski (ps. „J. Calveley”, „Londyńczyk – Jerzy Władysław Giedroyc. Udało im się zmobilizować grupę publicystów i polityków emigracyjnych, przedstawicieli różnych narodów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym wielu Ukraińców.
Doktryna sformułowana przez Juliusza Mieroszewskiego głosiła konieczność wsparcia dla dążeń niepodległościowych narodów postsowieckich, żyjących między Polską a Rosją. Polska miałaby odrzucić roszczenia terytorialne, wynikające z uznawania tzw. granicy ryskiej i zaakceptować powojenne zmiany granic. Budowa dobrych stosunków między powstałymi w przyszłości na gruzach ZSRR krajami Europy Środkowo- Wschodniej jest w interesie Polski.
Ciekawe, że najbardziej aktywnie zwalczały tę koncepcję środowiska, które zdążyły już uznać powojenną granicę Polski z ZSRR, jednak w przypadku uzyskania niepodległości przez republiki wchodzące w skład ZSRR tego uznania granicy odmawiały.
W koncepcji Mieroszewskiego/Giedroycia wszystkie nowo powstałe po rozpadzie ZSRR państwa miałyby być traktowane na równi z Rosją, której odmówiło by się specjalnego traktowania. Wbrew krytykom doktryna nie była wroga Rosji jako takiej, ale wymagała zarówno od Polski, jak i Rosji porzucenia walki o dominację nad innymi krajami Europy Wschodniej, tu Litwy, Ukrainy i Białorusi.
“Chcę po prostu zacząć stawiać konkretne zagadnienia, których się wszyscy boją poruszać, jak przykładowo: federacja z Litwą, a co z Wilnem, Ukraina, ale jak to pogodzić z traktatem ryskim? Czy traktat ryski należy do kategorii sakramentów, czy też może spokojnie podyskutujemy nad sensem tej granicy. (…) Wystarczy by być znienawidzonym przez wszystkich rodaków, niestety obawiam się – nie tylko na emigracji. Ale ktoś to musi zrobić”.
Do ukraińskich współpracowników Kultury paryskiej należeli: Bohdan Osadczuk, Borys Łewycki, Iwan Łysiak-Rudnycki i wielu innych. Paryska Kultura wzięła w obronę gen. Pawło Szandruka, bohatera kampanii wrześniowej, mocno atakowanego przez ośrodki komunistycznej dywersji jak i szerokie kręgi polskiej emigracji za kolaborację z Hitlerem.
Komunistyczne ośrodki dywersji nie pozostały bierne i korzystając z konfliktów personalnych, ambicji i rywalizacji w środowiskach emigracji, próbowały tą linię zdyskredytować, przedstawiając jako “antypolską”, szkodliwą, a nawet zdradziecką w kontekście zaakceptowania granicy wschodniej.
W latach 90 tych Giedroyć stał się w publicystyce tzw. publicystów narodowych (będących w rzeczywistości mniej lub bardziej świadomie prowadzonych przez komunistyczne służby Mikołaja Dimko, ps. Moczar) synonimem “anty-patrioty” i “masona”. Tym niemniej jego teksty wpisywały się także w politykę polskiego rządu emigracyjnego, który wydał w latach 70-tych XX w takie oto wspólne oświadczenie z emigracyjnym rządem URL:

Czas Solidarności. Karnawał wolności tylko w Polsce.
Wraz z powstaniem w 1980 r. NSZZ Solidarność pojawiły się nadzieje na współpracę z narodami zniewolonej Europy Środkowo Wschodniej w kontekście wyzwolenia się od kontroli Kremla. Tu należy odnotować Przesłanie Do Narodów Europy Wschodniej przegłosowane przez I Zjazd Solidarności:
„Delegaci zebrani w Gdańsku na I Zjeździe Delegatów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” przesyłają robotnikom Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumunii, Węgier i wszystkich narodów Związku Radzieckiego – pozdrowienia i wyrazy poparcia.
Jako pierwszy, niezależny związek zawodowy w naszej powojennej historii głęboko czujemy wspólnotę naszych losów. Zapewniamy, że wbrew kłamstwom szerzonym w waszych krajach, jesteśmy autentyczną, 10-milionową organizacją pracowników, powołaną w wyniku robotniczych strajków. Naszym celem jest walka o poprawę bytu wszystkich ludzi pracy. Popieramy tych z was, którzy zdecydowali się wejść na trudną drogę walki o wolny ruch związkowy. Wierzymy, że już niedługo wasi i nasi przedstawiciele będą się mogli spotkać celem wymiany związkowych doświadczeń.”
Powstało w tym czasie wiele pism poruszających problematykę wschodnią na przykład : Głos”, gdzie była prowadzona „Kronika wschodnia”, Wydawnictwo „Krąg”, „Obóz”, „Niepodległość”
Kwestie niepodległości państw powstałych na gruzach ZSRR podejmowała Liberalno-Demokratyczna Partia „Niepodległość”, utworzona jesienią 1984 r. Partia wydała odezwę „ Do braci na Ukrainie, Białorusi i Litwie (propozycja wspólnego stanowiska w sprawie polskiej granicy wschodniej”
Emigracja solidarnościowa wykazywała większą empatię dla aspiracji niepodległościowych narodów Europy Wschodniej niż polska emigracja wojenna, co można było odczuć w tekstach wydawnictw emigracyjnych zakładanych przez emigrację solidarnościową („Kontakt”).
Niestety, w republikach ZSRR w dalszym ciągu panował terror służb, a dysydenci lądowali w więzieniach i zakładach psychiatrycznych. Tym niemniej elitarne środowiska opozycyjne wobec reżimu komunistycznego, wraz z narastaniem kryzysu ekonomicznego w ZSRR, powiększały się. A ich zainteresowanie Polską było czymś naturalnym. Do Polski przenikały osoby z ZSRR zainteresowane nawiązywaniem kontaktów z polskim podziemiem..
W drugiej połowie lat 80-tych pojawiły się inicjatywy wychodzące z kręgów KPN (Leszek Moczulski, Romuald Szeremietiew, Adam Słomka) i Solidarności, Solidarności Walczącej a także innych formacji, mające na celu zainteresowanie wspólną walką o niepodległość innych zniewolonych narodów Europy Środkowo-Wschodniej w warunkach kryzysu ZSRR.
Wydawano periodyki, np. Międzymorze, powstało środowisko Towarzystwa Pomost, łączące nurty narodowo-niepodległościowe Polski, Białorusi i Ukrainy. Jednym z inicjatorów był znany później w polskich środowiskach narodowych Tomasz Szczepański.
Należy też wspomnieć o działaczach podziemnej Solidarności Walczącej – Jadwidze Chmielowskiej, Piotrze Hlebowiczu i innych, którzy już w 1990 r współorganizowali Ośrodek Informacyjny Wschód w Warszawie. Na początku lat 90. ośrodek nawiązał kontakty z byłymi łagiernikami i dysydentami z republik ZSRR, zaangażował się w obronę praw człowieka w krajach byłego ZSRR.
Lata 90 te XX w początek XXI w Wolna Polska Wolna Ukraina. „Każdy sobie rzepkę skrobie?”
W latach 90 tych nowo powstała Ukraina jak i Polska borykały się z kryzysami wewnętrznymi. Współpraca polsko-ukraińska miała miejsce głównie w deklaracjach polityków. Ani w obszarze gospodarczym, ani politycznym nie wydawała się ważna dla ówcześnie rządzących elit. Polska przyjęła kurs na integrację z Zachodem, a Ukraina uprawiała politykę wielowektorową, balansowania między Federacją Rosyjską a Zachodem, licząc na wyciąganie większych korzyści będąc państwem neutralnym. Rozwijał się jednak dialog historyków polskich i ukraińskich, którzy podejmowali próby uzgodnień opisu historii najnowszej. Niestety, był to także czas oddalających się narracji historycznych.
Już w latach 90 tych zaczyna się okres podejmowania przez Kreml prób odzyskania kontroli nad przestrzenią poradziecką. Budowany jest system oligarchiczny mający oplatać niczym pajęczyna nowo powstałe państwa i korumpować ich elity.
Widoczne psucie państwa wywołuje niezadowolenie społeczne na Ukrainie
Każde wystąpienie społeczeństwa ukraińskiego przeciwko Rosji uderzało przy okazji w żywą legendę Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i bohaterskiej Armii Czerwonej. A trzeba wiedzieć, że w czasie wojny Ukraińcy głównie służyli w tej formacji, a nie w UPA czy SS Gallizien.
Wraz z erozją mitu sowieckiego i kryzysami w stosunkach z Rosją umacniał się mit heroicznej walki o niepodległość z sowieckim okupantem, prowadzonej przez “bohaterską” UPA i inne oddziały walczące z Armią Czerwoną. Podczas Rewolucji Godności 2004 r pojawiły się czerwono-czarne sztandary, które bardzo zaniepokoiły wielu Polaków.
„Nie o zemstę ale o pamięć wołają ofiary”. Słowa te powtarzają rodziny ofiar zbrodni ludobójstwa dokonywanych na Wołyniu. Nie chodzi o zemstę. Chodzi o pamięć, o modlitwę, o prawdę. Tylko na prawdzie bowiem można zbudować trwały fundament łączący naród polski i naród ukraiński.
Kiedy wymierają ostatni świadkowie i uczestnicy krwawych wydarzeń na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej paradoksalnie wcale nie jest łatwiej przełamywać impas wynikający z odmiennej pamięci historycznej. Społeczności idealizują swoich już nieżyjących „bohaterów”, tworzą się mity, z którymi trudno walczyć.
Po 1989 r środowiska narodowo-niepodległościowe w większości przebywające na emigracji, tak polskie, jak i ukraińskie, zostały zmarginalizowane przez nowe inicjatywy polityczne tworzone przez ludzi często z komunistycznym rodowodem. Tym niemniej ich głos w obszarze polityki historycznej był w dalszym ciągu znaczący.
Od czasu rozpadu ZSRR środowiska narodowe i nacjonalistyczne w Polsce i na Ukrainie nie były skłonne do korekt w mitach narodowych. Ukraińskie środowiska narodowe i niepodległościowe niechętnie uznawały ludobójczy charakter czystek etnicznych na Polakach organizowanych przez UPA.
Ze względu na niedostatek materiałów o charakterze procesowym w wielu przypadkach trudno o jednoznaczne ustalenie zbrodniarzy z imienia i nazwiska.
Strona polska rzadko przyznawała, iż działania odwetowe i prewencyjne polskiego podziemia niepodległościowego kierowały się logiką odpowiedzialności zbiorowej i mały nieraz drastycznie brutalny charakter.
Tym niemniej pojawiały się próby ustalenia wspólnego katalogu wartości i przełamania impasu, co wobec wzmożonej aktywności Kremla jest ważne dla rozwijania trwałej współpracy polsko-ukraińskiej.
Próby przełamania impasu na przykładzie działań środowisk UNA-UNSO i Ruchu Azowskiego. 2014-2022. Wspólne interesy polityczne czy wspólnota wartości?
W 2014 r. na Ukrainie wybuchają protesty na Majdanie mające na celu odsunięcie wyjątkowo skorumpowanych rządów prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. On i jego współpracownicy w tym prokuratorzy, sędziowie, wysocy oficerowie służb, policji i wojska uczestniczyli w bezprzykładnym psuciu państwa i zorganizowanej kradzieży majątku państwowego. Dochodziło do prób zastraszania lub przekupywania polityków opozycji. Zapewne celem była instalacja dyktatury podobnej do tej, która funkcjonowała na Białorusi, obniżenie wśród Ukraińców zaufania do własnego państwa, by sami zapragnęli wejść w struktury FR. Pod pozorem walki z dyskryminacją języka rosyjskiego próbowano faktycznie zwiększyć zasięg języka i kultury rosyjskiej i tak obejmującej bez mała cały kraj.
Mogło to się skończyć jak na Białorusi, zupełną dominacją rosyjskiego i zupełnym zmarginalizowanym języka ukraińskiego w warunkach już niepodległego państwa ukraińskiego.
Protesty na Majdanie w Kijowie i innych miastach Ukrainy miały gwałtowny przebieg i zakończyły się zostały ucieczką W. Janukowycza do Rosji. Kreml zareagował działaniami służb i mało skrywaną interwencją militarną, która doprowadziła do utraty Krymu i części najbardziej uprzemysłowionej i bogatej w surowce wschodniej Ukrainy. Rozpoczęła się przewlekła, obliczona na wyniszczenie gospodarki ukraińskiej i zmęczenie społeczeństwa wielopoziomowa agresja nazywana wojną hybrydową.
“Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę” – słowa prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego wypowiedziane 12 sierpnia 2008 roku na wiecu w Tbilisi, stolicy Gruzji wybrzmiały proroczo.
Wielu patriotów na Ukrainie, ale też w Polsce, poważnie zaniepokoiło się wzrostem agresywnej aktywności Kremla. Zaczęto szukać porozumienia i współpracy zwłaszcza w tych obszarach, w których do tej pory dialog był trudny. Problem różnych historycznych interpretacji okresu II Wojny Światowej był wykorzystywany przez rosyjskie ośrodki dywersji psychologicznej celem podnoszenia poziomu negatywnych emocji w społeczeństwie polskim i ukraińskim, by dla polityków rozwijanie współpracy między sąsiednimi krajami stało się kosztem, a nie zyskiem.
Część polskich środowisk narodowych dostrzegło bezpośrednie zagrożenie dla Polski ze strony coraz bardziej aktywnego rosyjskiego ekspansjonizmu i rewizjonizmu. Potrzeba działań pozytywnych, obniżających poziom negatywnych emocji stała się oczywista, tym bardziej, że polityki państwowe nie bardzo sobie radziły z problemem.
W tym czasie uaktywnili się w dużej skali przeciwnicy “pomajdanowej” Ukrainy tylko z lekka ukrywanymi prorosyjskimi sympatiami. Jednym z obszarów, który miał trwale podzielić Polaków i Ukraińców to historia. Uczestniczyli w tym miej lub bardziej świadomie także „ukraińscy patrioci”, którzy więcej uwagi poświęcali rzekomym zagrożeniom ze strony Polski, niż rzeczywistym ze strony Rosji. W swoich hagiograficznych wystąpieniach idealizujących OUN, UPA, dodatkowo dawali argumenty przeciwnikom Ukrainy w Polsce.
Nie wiadomo na ile to były działania służb rosyjskich w Polsce i na Ukrainie, a na ile aktywność “pożytecznych idiotów” i “wzmożonych patriotów”. Być może i jedno, i drugie. W literaturze takie działania z wzajemną interakcją środowisk sobie przeciwnych nazywane są nożycami Golicyna.
Erupcja negatywnych emocji, mimo rysującej się wspólnoty interesów, mogła doprowadzić do mniejszego wsparcia ze strony polskiej dla obrony ukraińskiej niepodległości, co w konsekwencji prowadziłoby w długim horyzoncie czasowym do wzrostu zagrożeń także dla polskiej państwowości.
Środowisko Polityki Narodowej na wieść o krwawych wydarzeniach w Kijowie opublikowało oświadczenie :
„Bracia Ukraińcy!
Polacy, a wśród nich wielu polskich nacjonalistów, z uwagą i sympatią przyglądają się Waszej walce o wolność. Niektórzy z nas wspierają Was czynem, uczestnicząc w protestach, zarówno na kijowskim Majdanie jak i podczas akcji solidarnościowych w polskich miastach. Podziwiamy Wasze bohaterstwo, modlimy się za ofiary i widzimy inspirację w Waszych działaniach.”
Polityka Narodowa jest opiniotwórczym polskim pismem narodowym. Na naszych łamach wiele piszemy o Ukrainie, staramy się poznać ukraińskie podejście do spraw łączących nasze narody. Jednym z wiodących tematów w naszym piśmie jest koncepcja Międzymorza (Intermarium) – silnego sojuszu wolnych narodów europejskich, stanowiącego alternatywę wobec imperialnej Rosji i gnijącej Unii Europejskiej. Wasz sprawiedliwy gniew i bunt widzimy jako krok ku wolnej Ukrainie – niezbędnemu filarowi takiej koalicji”.
Aby idea środkowoeuropejskiej współpracy mogła być zrealizowana, musimy rozliczyć się z historią, często trudną dla obu narodów. Dla Polaków szczególnie bolesną raną jest ludobójstwo na Wołyniu. Podczas naszych manifestacji wznosimy hasło „Cześć i chwała bohaterom!”. Pamięć o ofiarach tamtych zdarzeń jest dla nas kwestią zasad, prawdy i honoru. Musicie wiedzieć, że ani polityka II RP, ani akcje odwetowe polskiego podziemia wobec ukraińskiej ludności nie usprawiedliwiają wymordowania naszych rodaków. W tej sprawie nie zamierzamy się cofać ani o krok.
Nie jest to jednak stanowisko w żaden sposób wymierzone we współczesnych Ukraińców. Przyjmujemy do wiadomości, że Ukraińska Powstańcza Armia, której czarno-czerwone sztandary powiewają na Majdanem, nie jest przez Was czczona za zbrodnie na Wołyniu, ale za daninę krwi jaką złożyła w walce z okupantem sowieckim i niemieckim. Niemniej jednak, zawsze będziemy przyglądali się kultowi UPA z uwagą i niepokojem. Apelujemy do Was o gotowość do rzeczowej i szczerej debaty na ten temat. Wierzymy, że poznanie i przyjęcie prawdy ułatwi zbliżenie między naszymi narodami. Apelujemy również o dojrzały, odrzucający szowinizm nacjonalizm którego cementem nie jest jedynie „biologia, etnografia, lingwistyka”, ale również „idea i porządek cywilizacyjny”.
Ważne jednak, by w sprawach historycznych nie dopuścić do dominacji tragicznych epizodów z przeszłości. Nie brak przecież wydarzeń czy postaci łączących Ukraińców i Polaków. Dbajmy o to, by pamięć o nich była żywa w świadomości naszych narodów…”. „Polska i Ukraina stoją dziś przed podobnymi, poważnymi wyzwaniami. Wspólnie, musimy oprzeć się rosyjskiemu imperializmowi. Zainteresowanie Rosji, poturbowanej po rozpadzie ZSRR, zachodnimi rubieżami dawnego sowieckiego imperium nie słabnie. Dziś jest to szczególnie wyraźne na Ukrainie. W razie całkowitego przejęcia sterów władzy przez Rosję na Ukrainie, nasz kraj będzie otoczony wojskami neoimperialnej Rosji już ze strony trzech granic.”
„Niech Bóg błogosławi Ukrainie i Polsce!”
Redakcja „Polityki Narodowej”
Jakby w odpowiedzi na ten apel w tym czasie część działaczy UNA -UNSO (w tym legendarny więzień sowieckich łagrów syn Romana Szuchewycza, Jurii Szuchewycz) a także liderzy Konferencji Ukraińskich Nacjonalistów, zmobilizowani przez polsko-ukraińskiego aktywistę Anatola Szoludko, docenili inicjatywę Instytutu im. Romana Rybarskiego, oraz dawnych działaczy Solidarności Walczącej Jadwigi Chmielowskiej Piotra Hlebowicza oraz dawnego lidera NSZZ Solidarność Mieczysława Gila, KPN w osobie Adama Słomki, Mariusza Cysewskiego, Zygmunta Miernika i podpisali wspólne oświadczenie porządkujące katalog wspólnych wartości.
Oświadczenie spotkało się z niechętną reakcją wrogów współpracy polsko-ukraińskiej, prawdopodobnie agenturalnych grup po obu stronach granicy.

Zdjęcie 2.
W 2014 r. Część polskich środowisk narodowych i nacjonalistycznych nawiązało kontakty z Ruchem Azowskim. Oskarżani o odwołania do ideologii neonazistowskiej Azowcy okazali się anty-szowinistami. Duża część członków ruchu azowskiego to młodzież ze wschodnich i południowych regionów Ukrainy, często rosyjskojęzyczna. Galicyjski integralny nacjonalizm nie był przez nich rozumiany literalnie. Interesując się problematyką polsko-ukraińskich trudnych relacji postanowili pokazać nową lepszą twarz ukraińskiego patriotyzmu. I tak w 2016 r. aktywiści Azowa porządkowali groby polskich ofiar rzezi Wołynia.
W tym czasie grupa polskich narodowców i nacjonalistów odwiedziła Piskorowice, miejsce akcji odwetowej polskiego podziemia, w której zginęło wiele ukraińskich cywili także dzieci. Złożono kwiaty i odmówiono modlitwę.

Zdjęcie z archiwum autora.
Wkrótce działacze Ruchu Azowskiego wystosowali apel do Rady Miasta Lwowa o odsłonięcie kamiennych Lwów na cmentarzu Orląt Lwowskich – zasłoniętych, bo jakoby były symbolem polskich dążeń rewindykacyjnych wobec Lwowa. Azowcy dostrzegli absurdalność takich argumentów. Przedstawiciel Azowa Vlad Kovalczuk przyjechał do Warszawy i złożył kwiaty pod pomnikiem Ofiar Rzezi Wołynia.

Zdjęcie z archiwum autora

Zdjęcie z archiwum autora
Korpus Narodowy, polityczne ramię Ruchu Azowskiego, zorganizował 3 konferencje poświęcone idei Intermarium, w których uczestniczyli przedstawiciele z Polski. Swoje referaty wygłaszali Mariusz Patey z Instytutu im. Romana Rybarskiego i Jerzy Targalski wykładowca SEW i ASW. Polskę odwiedzali przedstawiciele rady programowej Ruchu Azowskiego, w tym Oleksandr Maslak, który uczestniczył w Warszawie w konferencji „Strategia współpracy państw Międzymorza w warunkach wojny hybrydowej”, w której brał także udział Mariusz Patey z Instytutu im. Romana Rybarskiego. W międzyczasie, w 2017 r. pojawiali się w Warszawie działacze UNA-UNSO, tacy jak legendarny Igor Mazur uczestnik walk o niepodległość narodów Europy Wschodniej. Uczestniczyli w zorganizowanej przez Rafała Ciołka z Instytutu im. Romana Rybarskiego konferencji poświęconej polsko-ukraińskiej współpracy, która odbyła się w gmachu Politechniki Warszawskiej. Następnie złożyli kwiaty pod pomnikiem polskich ofiar Rzezi Wołyńskiej .

Zdjęcie
Przedstawiciele polskich środowisk narodowych i delegacji ukraińskiej odwiedzili cmentarz żołnierzy URL na warszawskiej Woli, oddając hołd poległym w walce z bolszewikami w 1920 r. o niepodległą Ukrainę, ale też niepodległą Polskę.
Jeszcze przed Majdanem w 2012 r., podczas dyskusji co zrobić ze zdemontowanym, a zakłamującym historię “Pomnikiem Braterstwa Broni ACz i WP w Warszawie”, pojawiała się inicjatywa postawienia w jego miejsce pomnika Braterstwa Broni 1920 r., zainicjowana przez ówczesnego dyrektora Instytutu im. Romana Rybarskiego.
W kwietniu 2021 r. przedstawiciele Ruchu Azowskiego złożyli kwiaty pod Ambasadą Polską oddając hołd ofiarom katastrofy w Smoleńsku i pomordowanym polskim oficerom w Katyniu, wśród których byli też Ukraińcy.

Zdjęcie z archiwum autora

Zdjęcie z archiwum autora
Wraz z otwartą napaścią Rosji na Ukrainę w dniu 24 lutego 2022 r. polscy patrioci nie zawiedli. Wielu z nich walczy i ginie za wolną Ukrainę, ale i za bezpieczną Polskę. Jednym z takich skromnych bohaterów był Tomasz Walentek. Mało kto znał jego poglądy, a był polskim narodowcem.
Inicjatywy współpracy trudno się przebijają w morzu różnych negatywnych informacji, podawanych chyba tylko po to, aby podnieść poziom negatywnych emocji między sąsiednimi narodami. Badania socjologiczne jasno wskazują, że Polska i Polacy cieszą się od czasu wydarzeń na Majdanie rosnącą sympatią na Ukrainie. Paradoksalnie ta sympatia jest nawet większa na zachodzie Ukrainy, gdzie oddziaływanie Ruskiego Miru jest mniejsze.
Istnieją silne ośrodki zagraniczne, dla których bliska współpraca Polski i Ukrainy stanowiłaby zagrożenie dla ich polityki ekspansji i rozszerzania wpływów w Europie Wschodniej i Środkowej.
Uruchomienie niewykorzystywanych potencjałów współpracy między Polską a Ukrainą dałoby naszym narodom polepszenie sytuacji materialnej, większe bezpieczeństwo i silniejszą pozycję negocjacyjną z naszymi europejskimi sojusznikami i partnerami.
Można do relacji polsko ukraińskiej podchodzić koncentrując się tylko na wspólnym interesie politycznym, gospodarczym, ale można spróbować zrobić krok do przodu i ustalić wspólny katalog wartości, który dla dużej części naszych społeczeństw jest wyjątkowo zbliżony.
Niestety, tragiczna historia nadal rzuca cień na współczesne stosunki między naszymi narodami. Ich rozwiązanie leży w interesie obu państw. Trwałe porozumienie może nastąpić tylko w prawdzie. Prawda nawet trudna da mam jednak siłę, której nie straszne będą wrogie manipulacje Kremla.
Mariusz Patey
Bibliografia
3. Justyna Dudek (Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie) Delegatura Sił Zbrojnych oraz I Zarząd Główny WiN wobec porozumienia z OUN–UPA na Lubelszczyźnie
4. A. Doboszyński, Dwie płaszczyzny nacjonalizmu, [w:] Studia polityczne, Monachium 1947, s. 96-103.
5. Doboszyński Adam, „W pół drogi” 1947 r.
6. Kamil Borkowski — Pogodzić nacjonalizmy – wizja relacji polsko-ukraińskich na przykładzie Wielkiego Narodu Adama Doboszyńskiego. Data wydania: 2010.
7. http://mbc.malopolska.pl/Content/95757/echo_krakowa_1949_045.pdf
8. http://www.polukr.net/blog/2018/09/archiwa-kgb-antybolszewicki-blok-narodow/
9. chrome://external-file/Giedroyc_a_Ukraina_do_internetu.pdf
10. https://slounik.org/32043.html
11. https://modern-friend.livejournal.com/141474.html
12.https://web.archive.org/web/20100602130210/http://bdg.press.net.by/dsp/2003/03/2003_03_05.14/14_22_1.shtml
13. https://www.tygodnikpowszechny.pl/konflikt-i-porozumienie-22315
14. Stan i perspektywy rozwoju stosunków polsko-ukraińskich. mfa.gov.ua



