Dobrze, że Mateusz Morawiecki wreszcie opuścił Prawo i Sprawiedliwość. Szkoda, że dopiero teraz. Najpóźniej w grudniu 2023 powinien zostać rozliczony za porażkę w wyborach i pozbawiony wszelkich funkcji w partii, wewnętrznych i zewnętrznych.
Wtedy jednak pomocną dłoń wyciągnęła Koalicja 13 XII. Siłowe wejście do TVP i inne bezprawne działania nowego rządu zamroziły w PiS rozliczenia za klęskę i wskazanie winnego. A byłby nim bez wątpienia Mateusz Morawiecki.
Wizja Polski, jaką starał się realizować, oburzyła wielu zwykłych Polaków, prawie 2 miliony dorosłych Polaków. To oni, słusznie, przerzucili swoje poparcie na obie Konfederacje.
17 paź 2023 w wyborach parlamentarnych oddano 21 596 674 ważnych głosów – o 3 125 964 więcej niż w wyborach w 2019 roku. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 7 640 854 głosy (35,38%), a w wyborach w 2019 roku 8 051 935 głosów (43,59%). Gdyby udało się PiS zachować procentowe poparcie z wcześniejszych wyborów – przy wszystkich rzekomych sukcesach, jakimi chwali się teraz Morawiecki – to na partię powinno zagłosować prawie 9,5 mln wyborców. Szczęście, że zagłosowali później na prezydenta Nawrockiego.
Nigdy nie byłem zwolennikiem Mateusza Morawieckiego – dziecka Schwaba z Davos, udającego patriotę. Nigdy też tego nie ukrywałem.
Krytykowaliśmy jego poczynania na naszym portalu od samego początku, ponieważ zawsze szkodziły Polsce. W jego wizji nasza ojczyzna miała być rajem dla globalnych korporacji, posłuszna Komisji Europejskiej i WHO (pandemia, pamiętamy!) i globalistom z New World Order.
Pisał o tym wiele razy również MTC, pytając przekornie o stanowisko M. Morawieckiego w sprawie Zielonego Ładu, jeszcze w czasie trwania jego rządu. Zresztą to wtedy najbardziej go krytykowaliśmy.
Niezależne media powinny bardziej koncentrować się na krytyce rządu niż na działaniach opozycji. Dlatego też na długi czas daliśmy spokój byłemu premierowi, koncentrując się na krytyce obecnego rządu.
Przy okazji jego medialnej szopki, Bartosz Jasiński przypomniał tydzień temu wszystkie jego „sukcesy”. Zapowiedział też nową partię Morawieckiego.
Co zabawne, jeszcze wczoraj rano w Radio Wnet lider Konfederacji Krzysztof Bosak, na 4 godziny przed oficjalnym oświadczeniem Kaczyńskiego(!), prognozował zupełnie coś innego. Żałosną mamy klasę polityczną.
Dzieli nas jeszcze kilka tygodni lub nawet kilka miesięcy wzajemnych przepychanek, oskarżeń i prób rozpraszania swojego kapitału. To jest wojna na wyniszczenie.
Dlaczego, wydawałoby się ni z gruszki ni z pietruszki, mieszam do tego Krzysztofa Bosaka? Z prostego powodu.
Ktoś kto od podstawówki nie robił nic innego niż polityka i jest przekonany, że się na niej zna, nie ma prawa nie dostrzec rzeczy, która już się dokonała. Jeżeli takich oczywistości nie dostrzega, to znaczy, że nie nadaje się do polityki, że taki z niego polityk jak z pewnej części kozy instrument muzyczny.
Na dodatek (odsłuchajcie, jeżeli chcecie) Krzysztof Bosak nie ma najmniejszego zamiaru zmieniać systemu politycznego w Polsce. Tego fatalnego sposobu zarządzania państwem. Wybrzmiało to w konfrontacji z kolejnym gościem Łukasza Jankowskiego, prezydenckim ministrem Boguckim. Zatem, nie spodziewajmy się naprawy Polski od tłustych kotów tego systemu udających antysystemowców.
Jan Azja Kowalski
PS. Tylko, żeby nie było, nie jestem zwolennikiem PiS Kaczyńskiego co najmniej od roku 2002, od 24 lat. Świadomie lub nie partia ta szkodzi Polsce; podobnie jak partie pozostałe, włączając w to obie Konfederacje – wy *********!😉



