Nie poprę wniosku o Pokojową Nagrodę Nobla dla Donalda Trumpa, bo na nią nie zasługuje – powiedział (były[?]) komunista Włodzimierz Czarzasty. I to był dopiero wstęp do dalszej mowy o wartościach i tym, że Donald Trump je niszczy.
W odpowiedzi ambasador USA w Polsce, Tom Rose, napisał na X:
Ze skutkiem natychmiastowym ambasador i misja Stanów Zjednoczonych w Polsce nie będą utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym w związku z jego ostatnimi wypowiedziami.
Nie sposób nie zgodzić się ze stanowiskiem Toma Rose.
W obrzydliwej przemowie, wręcz połajance, były (?) komunista, który swoją pozycję w Polsce zawdzięcza czołgom Armii Czerwonej, zbrodniarzom wobec ludzkości, Stalinowi i Włodzimierzowi Leninowi (to chyba na jego cześć rodzice nadali mu imię), obraża prezydenta państwa, któremu częściowe wyzwolenie z komunistycznego zniewolenia zawdzięczamy.
Jakaż to siła moralna stoi za bolszewikiem nieuznającym żadnym norm etycznych? Autorytet generała tajnych służb komunistycznych, Czesława Kiszczaka i poparcie od wczesnej młodości dla komunistycznego reżimu mają być jej podstawą?
Odpowiedź samego Czarzastego, członka PZPR w latach 80-tych, poznaliśmy wiele lat temu (na bajdurzenie Frasyniuka, żeśmy komunę po-ko-na-li):
Drogi Władysławie Frasyniuku! Żeście komunistów pokonali? No nie. Wyście się z nami, k…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca 1989r. do-ga-da-li!”.
Odpowiedzieć powinni też „nasi” opozycjoniści z czasów PRL (nie agenci), którzy współpracę z komunistycznymi draniami podjęli … dla dobra sprawy, dla dobra Polski, dla własnych stanowisk i kasy.
Wreszcie, sami odpowiedzmy na te pytania. Ja tylko zasugeruję:
Precz z komuną!
Bartosz Jasiński



