„Starzy biali Kanadyjczycy to my i nie musimy przepraszać za to, że jesteśmy białymi ludźmi” powiedział przywódca ruchu Alberta Prosperity Project, Mitch Sylvestre, którego ludzie spotkali się niedawno z członkami administracji Donalda Trumpa.
Zarzucają rządowi centralnemu złą sytuację gospodarczą w Kanadzie – znaczny wzrost cen i obciążeń podatkowych, zieloną politykę i zalewanie kraju imigrantami.
Chcą referendum niepodległościowego i odłączenia od Kanady. Według premiera Kolumbii Brytyjskiej są zdrajcami. Według rządzącej Albertą konserwatystki Danielle Smith, która lawiruje między separatystami a kanadyjskimi patriotami, mają wiele racji.
„Nie zamierzam demonizować ani marginalizować miliona moich obywateli, którzy mają uzasadnione skargi” – mówiła ostatnio na konferencji.
Dla Trumpa stanowią narzędzie do rozbicia Kanady od środka i wywierania nacisków na nieprzychylny mu rząd, który w ostatnim czasie coraz mocniej orbituje w kierunku Europy. Potwierdził to w swoim wystąpieniu na szczycie w Davos premier tego kraju, który jednocześnie wyraźnie podkreślił odrębność Kanady od Stanów Zjednoczonych.
„Kanada i Stany Zjednoczone zbudowały niezwykłe partnerstwo w gospodarce, bezpieczeństwie i kulturze. Ale Kanada nie żyje dzięki Stanom Zjednoczonym. Kanada rozwija się, bo jesteśmy Kanadyjczykami” – mówił Mark Carney.
„Kanada dostaje od nas wiele rzeczy gratis. Powinni być wdzięczni, ale nie są. (…) Kanada żyje dzięki Stanom Zjednoczonym. Pamiętaj o tym, Mark, kiedy następnym razem będziesz wygłaszać swoje oświadczenia” – odpowiedział Donald Trump.
Kanada jest krajem wielokulturowym a prowincje takie jak Alberta czy Quebec mają stosunkowo silne ruchy separatystyczne. Jednak ich poparcie nie przekracza dwudziestu kilku procent.
Istotne jest także to, że Alberta posiada duże złoża ropy i gazu ziemnego, które w 90% trafiają na rynek amerykański. Z tego względu niepodległa Alberta byłaby atrakcyjnym partnerem gospodarczym dla Amerykanów, jednak jest to mało realny scenariusz. Należy się raczej spodziewać nasilających się podziałów w Kanadzie i zaostrzania sporu politycznego, który być może doprowadzi do zmian w parlamencie i rządzie w niedalekiej przyszłości.
Donald Trump powinien pamiętać, że swoją agresywną retoryką i groźbami odebrał zwycięstwo konserwatystom i przedłużył rządy liberałów. Wraz z pogarszającą się sytuacją wewnętrzną w Kanadzie otwiera się jednak okno możliwości.
Patryk Patey



