More

    Czy wybuchnie III wojna światowa? 

    Strona głównaOpinieCzy wybuchnie III wojna światowa? 

    Polecamy w dziale

    Widziane na Ukrainie. Może trzeba napisać do Putina? (17)

    Spotkałem je we Lwowie. Trzy kobiety. Trzy pokolenia. Matka, córka i wnuczka. Z Donbasu. Luba ma ponad czterdzieści lat. Nastia — dwadzieścia parę. Nastieńka niedawno skończyła trzy. Psycholożka prosiła, żebym nie pytał o wojnę. To niepotrzebne. One już są bezpieczne. To Nastia zaczęła.

    Kiedy Grenlandia się zazieleni?

    Tylko w wyniku utraty niepodległości przez Norwegię (1814) przy Danii pozostały Grenlandia, Wyspy Owcze i niepodległa od roku 1944 Islandia. Grenlandię chcieli kupić Amerykanie już w 1867 (jak Alaskę). Teraz nie powinni targować się z Danią, ale zainwestować w Grenlandczyków, w ich niepodległość.

    Grenlandia – zrozumieć Trumpa

    Grenlandia to wyspa na Zachodniej Półkuli i terytorium zależne odległej o 3500 km Danii. Gdy spojrzymy na mapę z odwzorowaniem walcowym  Merkatora, Grenlandia wydaje się być wielka jak Afryka, co jednak jest złudzeniem. W rzeczywistości Grenlandia (2 mln km2) jest od Afryki 15 razy mniejsza.

    Czytać, czy pisać?

    Sienkiewicz pisał dla pokrzepienia serc, podobnie jak jemu współcześni, nasi, wielcy poeci.
    Państwa demokratyczne mogą zapewnić pokój tylko wtedy, gdy satrapie się rozpadną na tak małe państwa, by nie mogły nikogo skutecznie zaatakować. W pierwszej kolejności dotyczy to Rosji, która niepowstrzymana nadal będzie prowadzić politykę podboju

    Rosja atakuje swoich słabszych sąsiadów nie od dziś, to polityka sięgająca czasów Iwana Srogiego. Zawsze wygląda to podobnie. Najpierw Kreml próbuje porazić organizm polityczny państwa-ofiary: nasyca agenturą elity rządzące, wspiera różne korupcyjne układy. Z drugiej strony propaguje to, co rosyjskie – zwyczaje, język itp. W rezultacie powstaje przekonanie, że przynależność do rosyjskiej kultury nobilituje, a propagowanie własnej kultury i języka to postawa nacjonalistyczna lub faszystowska. Dla Kremla stanowi to dostateczny pretekst, by interweniować. 

    Stwarza się sytuację nie do zniesienia, tak by społeczeństwo samo miało dość swojego państwa, by straciło nadzieję na lepszą przyszłość. Jeśli wszystko idzie dobrze, kraj przechodzi w ręce Kremla bez jednego wystrzału. Tak na przykład stało się z Białorusią. Podobną strategię Rosja realizuje w Gruzji po upadku prezydenta Saakaszwilego. Gdy jednak przeciąga się realizacja pokojowego scenariusza podboju, Moskwa może zaatakować. Nie działa na oślep. Próbuje wyizolować ofiarę, tak by miała ona jak najmniejszą pomoc z zewnątrz i zniechęca inne narody do wspierania napadniętego. 

    Rosyjska aktywność w krajach Trzeciego Świata to typowa dywersja wobec Zachodu. Moskwa chce w ten sposób zwiększyć swój wpływ na handel surowcami niezbędnymi dla funkcjonowania gospodarek państw rozwiniętych. 

    Rosja nie zaryzykuje konfliktu z silnymi państwami. Wbrew rozpowszechnianym przez nią sugestiom koszt zwycięstwa jest ważny i ma swoje granice. Jeśli Moskwa ją przekroczy, jej elita może utracić władzę. Oczywiście ta granica może się zmieniać, tym niemniej Kreml ma w pamięci upadek cara Mikołaja II. Dogłębnie analizowano przyczyny jego  abdykacji, a także niepowodzenie rządów Kiereńskiego.

    Gdy koszty ekspansji przekraczają pewne granice, Kreml wycofuje się ze swoich planów i czeka na kolejną okazję. W pesymistycznym scenariuszu, gdy udałoby się Rosji podporządkować Ukrainę, przyszłaby kolej na Mołdawię i Gruzję. Jeżeli państwa NATO nie są gotowe na koszty związane z obroną krajów członkowskich na wschodzie, a politycy nie chcą ponosić ryzyka politycznego wynikającego z adekwatnej odpowiedzi na agresję, to rosyjski wywiad to zauważy i Kreml zaatakuje najpierw kraje nadbałtyckie, a potem – w przypadku sukcesu – może i Polskę. 

    Jeśliby NATO zareagowało adekwatnie, nie byłaby to jeszcze III wojna światowa, tylko wojna NATO–Rosja. Konflikt najprawdopodobniej konwencjonalny, choć z użyciem zaawansowanych technologii. III wojna światowa mogłaby się rozpocząć dopiero wtedy, gdy ChRL skorzystałaby z okazji i zaatakowała Tajwan. Prawdopodobieństwo wykorzystania broni jądrowej nawet w tym przypadku byłoby jednak minimalne. Żadna ze stron nie chciałaby ponosić odpowiedzialności za niewyobrażalne straty na swoim terytorium. Cele takiej wojny byłby ograniczone do tzw. terytoriów kontestowanych. 

    W razie przegranej Rosja musiałaby przywrócić granice z 1991 r. Umocniłaby się państwowość Białorusi, Ukrainy, Gruzji, Mołdawii i Armenii, kraje te dołączyłyby do NATO. W Azji natomiast ogłoszono by niepodległość Tajwanu. 

    Państwa demokratyczne mogą sobie zapewnić w miarę trwały pokój tylko wtedy, gdy satrapie się rozpadną na tak małe organizmy państwowe, by nie mogły nikogo skutecznie zaatakować. 

    Zachód jest w stanie wygrać to starcie, choćby w jednym szeregu stanęły Rosja, Chiny i Korea Północna, ale potrzeba woli i gotowości do wyrzeczeń i ofiar. 

    Mariusz Patey 

    Mariusz Patey
    Mariusz Patey
    Absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Publicysta specjalizujący się problematyce ekonomii Międzymorza, bezpieczeństwa energetycznego. Były doradca wojewody lubuskiego, były członek rad nadzorczych spółek prawa handlowego związanych z transportem, rozwiązaniami IT dla transportu.

    Ostatnie wpisy autora

    Nowa Konstytucja