Siódmy ogląd mądrości według Stanisława ze Skarbimierza – od strony jej trojakiej podstawy

Data

Polecamy

Divini Redemptoris po latach

Marksizm jest najbardziej skodyfikowanym zapisem wizji budowy raju na Ziemi nie na podstawie naturalnych praw, a zasad wymyślonych przez kilku nawiedzonych autorów. Praktyka pokazała, że w drodze do wymyślonego raju stworzono bardzo realne piekło dla setek milionów ludzi.

Ósmy ogląd mądrości według Stanisława ze Skarbimierza – od strony powinności i poszanowania dobra wspólnego

Poniżej prezentujemy ósmy ogląd mądrości - o dobru wspólnym - Stanisława ze Skarbimierza, uczonego i doradcy królewskiego z XIV/XV wieku. Twórcy polskiej szkoły dyplomacji, prekursora prawa międzynarodowego oraz zasady tolerancji.

Instytucja rodziny i jej wrogowie. II RP, PRL, III RP (3)

Służby ZSRR od początku istnienia infiltrowały organizacje nauczycieli, pisarzy i publicystów. To mobilizacja narodu polskiego w obronie tradycyjnych wartości była przyczyną ich klęski w 1920. Postanowiły je podmienić na swoje.
Przedstawia się przełożenie antyczno-chrześcijańskiej koncepcji mądrości na praktykę polityczną i na formację duchową, rozwijane przez Stanisława ze Skarbimierza – uczonego i królewskiego doradcę z przełomu XIV i XV w.

Pierwsze słowa Mowy o tym, że prawdziwa mądrość ma trojaką podstawę (Sermo de eo, quod in tribus vera sapientia consistit) Stanisław ze Skarbimierza (ok. 1361-1431) skierował do tych, którzy choć nie mają przygotowania do studiowania Pisma Świętego, to jako chrześcijanie są powołani do mądrości. Mądre życie bowiem to warunek zbawienia.

Przedstawiana Mowa jest na wskroś religijna; jest poświęcona fundamentowi mądrości chrześcijanina, czyli moralności danej w Dekalogu i nauczaniu Kościoła. Mimo że opiera się na nich katechizm, to współcześnie coraz rzadziej są obecne w przestrzeni dyskusji publicznej, także w Polsce. Warto zatem za Skarbimierczykiem je przypomnieć.

Na przełomie XIV i XV wieku ogromna większość Europejczyków była analfabetami. Mądrość jednak nie sprowadza się do intelektualnej biegłości lub erudycji. Sam Skarbimierczyk doceniał wartość nauki i racjonalny porządek świata, poświęcił się bowiem jego tworzeniu w Koronie Królestwa Polskiego. W kwestii mądrości to jednak nie rozum odgrywa rolę pierwszoplanową, lecz wola czynienia dobra i unikanie czynienia zła. A więc moralność stoi przed uczonością.

Za św. Augustynem (354- 430) powtórzył, że prawdziwa wiedza, która poprzedza mądrość, ma trojakie korzenie: „mocną wiarę, uczciwe życie i prawdziwą pokutę”. W charakterystyce pierwszej podstawy mądrości, czyli prawdziwej wiary, wyraził credo stylistycznie bliskie sformułowaniu Składu Apostolskiego, po czym uzupełnił je wiarą w moc siedmiu sakramentów świętych: chrztu, bierzmowania, Eucharystii, pokuty, namaszczenia chorych, kapłaństwa, małżeństwa, i przypomniał znaczenie rytuału ich udzielania. Podkreślił wagę sakramentu czwartego, czyli pokuty, jako „deski ratunkowej dla rozbitka”, gdyż nawet po życiu niegodnym pozwala otrzymać łaskę zbawienia. Wszyscy „pyszni, chciwi, rozpustni, cudzołożnicy i nierządnicy, naśladowcy mieszkańców Sodomy i Gomory, pijacy i im podobni” są skazani na wieczne potępienie, o ile się nie ukorzą i nie odbędą pokuty. A ten, kto występuje przeciwko jedności Kościoła („heretyk albo schizmatyk”), nie ma innego wyjścia, jak uznać swoje odstępstwo i wrócić na łono Kościoła, bo „nie pomoże do zbawienia ani chrzest, ani jałmużna, (…) ani nawet śmierć w imię Chrystusa”.

Przełożenie mocnej wiary na czynienie dobra jest drugą z trojakiej podstawy mądrości, czyli „uczciwym życiem”. Prawdziwa wiedza, która jest jej poręką, bierze się z przestrzegania przykazań Dekalogu i nauczania Kościoła, jak postępować moralnie. Stanisław ze Skarbimierza przybliżał ją w omawianiu po kolei treści i konsekwencji przykazań.

Pierwsze przykazanie nakazuje miłość jedynego Boga w Trójcy Świętej i jest przede wszystkim drogowskazem ufności w Jego moc i miłosierdzie, które otwiera drogę do zbawienia także przed tym, kto Boga „nawet wcześniej czcią nie obdarzał i zaniedbywał”. W Nim zatem powinno się szukać pociechy i pomocy, bo pokładanie nadziei w innym człowieku może po prostu zawieść, nie mówiąc już o sprzeniewierzeniu się w szukaniu wsparcia szatańskiego. Przywołany w Mowie Boecjusz (480-524) polecał „wzywać ojca wszechrzeczy, gdyż pomijając go, nie da się ustalić jakiegokolwiek początku”, który prawidłowo wyznaczyłby przyszłość i cel ostateczny. Oddawać Bogu cześć oznacza – jak pisał Skarbimierczyk – „w niego wierzyć”, tj. „żadnej rzeczy nie należy tak miłować jak Boga”, a wszelka miłość ma swoje źródło w boskiej.

Drugie przykazanie jest stosunkowo proste, bo zakazuje „[p]rzysięgać fałszywie, niesprawiedliwie, pospiesznie i bez powodu, znieważając Chrystusa lub świętych pańskich”.

Trzecie przykazanie nakazuje świętować niedzielę i inne święta ustanowione przez Kościół. I nie są to po prostu dni wolne od pracy, a tym bardziej przeznaczone do folgowania różnym świeckim przyjemnościom, lecz naznaczone zarówno powstrzymywaniem się przed złymi czynami, jak i wykonywaniem dobrych.

Czwarte przykazanie odwołuje się do obowiązku dbałości o rodziców, ale następnie przenosi uszanowanie i wypełnianie ich woli na „ojców duchowych, krewnych i przełożonych”, aby „liczyć się z ich opinią i oddawać im, co należy”. A to, co im się należy, to nie tylko wychodzenie naprzeciw ich potrzebom materialnym, ale koniecznie także duchowym. Tym bardziej, że – jak pisał Arystoteles (384-322 p. Chr.) – bogowie i rodzice są „sprawcami największych dobrodziejstw”. Wykluczenie wszelkiej agresji, a przede wszystkim tej kończącej się zabijaniem (nieuzasadnionym konieczną obroną, jak w wojnie sprawiedliwej lub wyrokiem sądu), nakazuje przykazanie piąte. Agresja objawia się nie tylko atakiem fizycznym, ale także słownym oraz samym uczuciem nienawiści do bliźniego. I żadna racja wynikająca z hierarchii społecznej, ani siłowa przewaga nie dają upoważnienia do agresji.

Szóste przykazanie stoi na straży nie tylko czystości małżeństwa, uświęconego sakramentem, ale także czystości myślenia i obyczaju. Przykazanie to nie tylko jest zakazem dla tych, którzy mają zamiar lub dopuszczają się myśli i czynów cudzołożnych, ale również jest nakazem dla tych, którzy nie powinni przyzwalać innym na takie postępowanie. A temu, kto traktuje swoją żonę niegodnie, Skarbimierczyk wręcz odmawiał miana chrześcijanina. Zabroniona przykazaniem siódmym kradzież jest rozumiana nie tylko jak zabranie komuś jego własności, lecz także jako jej przetrzymywanie i korzystanie z niej bez zgody właściciela. A zatem np. rzecz znaleziona powinna zostać niezwłocznie oddana. Moralne życie nie polega jedynie na zewnętrznym okazywaniu uczciwości, czystości i wstrzemięźliwości, ale konieczne jest przestrzeganie ósmego przykazania, które nakazuje dbałość o szczerość relacji z innymi ludźmi. Nie mogą być one skażone kłamstwem, pogardą, zarówno okazywaną, jak i skrywaną. Brak szacunku dla drugiej osoby i świadome jej szkodzenie rozpowszechnianiem nieprawdziwych opinii deprawują.

Dziewiąte i dziesiąte przykazanie połączone ze sobą przestrzegają przed pożądaniem cudzej własności, zwłaszcza przed pożądaniem cudzej żony. Współcześni mogą dopatrywać się tu uprzedmiotowienia kobiety, postawienia jej na równi z innymi posiadanymi rzeczami. Owszem, kulturowo pojęta rola kobiety ma w tak przedstawionej relacji znaczenie zarówno dla starożytnych, którym Dekalog został objawiony, jak i dla Skarbimierczyka. Jednak nie chodzi tu o uprzedmiotowienie lecz o to, że kobieta, stając się żoną, powinna stać się w istocie największym skarbem mężczyzny, niejako racją nie tylko jego bytu. Dlatego – z jednej strony – jako tak cenna staje się szczególnym przedmiotem pożądania innych, z drugiej zaś – każda próba z zewnątrz osłabienia małżeńskiej więzi narusza ową rację bytu.

Bardziej szczegółowe wytyczne do moralnego postępowania wynikającego z Dekalogu są rozwinięte w postaci dobrych uczynków. Tworzą one spoiwo między poszczególnymi ludźmi i z ludzkiego zbiorowiska tworzą wspólnotę. Są jednocześnie czynnikiem doskonalącym moralnie ich sprawcę i przybliżają zbawienie. Skarbimierczyk wymienił następujące dobre uczynki: pomaganie potrzebującym nie tylko dobrami materialnymi, ale i duchowymi oraz dobrą radą, okazywanie gościnności, pielęgnowanie, pocieszanie, nawiedzanie cierpiących nie tylko fizycznie, ale i duchowo, a także tych, którzy zostali skazani za popełnione przestępstwa, przebaczanie tym, od których doznało się krzywdy lub niesprawiedliwości; modlenie się za bliźnich, naprowadzanie błądzących lub zdezorientowanych na właściwe postępowanie i godne pochowanie zmarłych. Trzecią podstawą mądrości jest „prawdziwa pokuta”. Człowiek bowiem w dążeniu do moralnego ideału i równocześnie do mądrości popełnia błędy, grzeszy. Oczyszczenie z nich jest konieczne do dalszego doskonalenia się, a polega nie tylko na szczerym żałowaniu za złe czyny, ale na wypełnieniu postanowienia o wystrzeganiu się grzechów ciężkich, których się był dopuścił oraz innych, ponieważ „[c]hoćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno tylko przykazanie, ponosi winę za wszystkie” [Jk 2,10]. Skarbimierczyk w spełnianiu należytej pokuty wskazał na konieczność pełnego wyspowiadania się z popełnionych grzechów.

Przestrzegał natomiast przed dążeniem do oczyszczenia się w wyniku różnych praktyk wróżbiarskich, paranormalnych lub swoistego opłacania się rzeczami materialnymi (np. u „handlarzy świętościami”). Nade wszystko jednak piętnował tych, którzy „mimo popełnienia wielu niegodziwości bez żadnej bojaźni Bożej do Najświętszego Ciała Chrystusa przystępują w sposób bardziej haniebny niż psy. Pies bowiem nie może znieważyć, bo jest stworzeniem bezrozumnym”. Fałszywie pokutującym jest także ten, kto mimo wyznania na spowiedzi grzechu nie potrafi wyzbyć się nienawiści, ale także po prostu pretensji do drugiego, nie oddaje rzeczy zawłaszczonej, tylko czasowo wyzbywa się grzeszenia, nie przeprasza za wyrządzone krzywdy i nie zadośćuczyni im. To ostatnie tak Skarbimierczyk uzasadnił: „Choć Bóg w swoim nieskończonym miłosierdziu gotów jest dla mojego prawdziwego żalu grzech mi odpuścić, nigdy tego jednak nie uczyni, jeśli nie zadośćuczyniłem i bliźniemu, bo Bóg nie pragnie zawłaszczać prawa kogoś innego”.

Pierwszą podstawą mądrości jest wiara. I to każdej mądrości, także tej świeckiej. Mądrość kształtowana wiarą w przekaz religii chrześcijańskiej, jak ta w przesłaniu Skarbimierczyka, ukierunkowuje przede wszystkim na życie moralne. Mądrość współczesnego intelektualisty (filozofa, empiryka, kulturoznawcy itd.), „wyzwolonego” z religijnego dogmatu ukierunkowuje na badanie różnych przejawów rzeczywistości i w odkrywaniu ich bogactwa upatruje wartość. Jednak, jeśli wiarę pojmować jak ufność, to ona – jak pisał Leszek Kołakowski (1927-2009) – „poprzedzać musi wszelkie rozumowanie”. Nie w takim jednak priorytecie, jaki stanowią reguły logicznego myślenia w stosunku do rozwijanej racjonalnie wiedzy, bowiem „[z]aufanie jest aktem moralnego, nie zaś intelektualnego, zaangażowania”. Współczesny intelektualista zawsze wierzy w jakieś wartości w swym badaniach rzeczywistości – zarówno gdy idzie o tzw. przesłanki ostateczne systemu wiedzy o tej rzeczywistości (prawdziwość fundamentu danej wiedzy), jak i gdy chodzi o cel (dobro) prowadzenia owych badań.

Z drugiej strony, mimo tej niejako „świeckiej wiary” nie jest nią zobligowany do porzucenia wiary religijnej. Więcej, ta „jego wiara może nawet znaleźć psychologiczną podbudowę w refleksji nad zawiłą maszynerią Natury”, choć nie może być argumentem w uzasadnianiu hipotez powstających w badaniach naukowych. Relację między wiarą i rozumem, która wyraża się w prymacie tej pierwszej, jasno i w duchu tomistycznym wyraził Jan Paweł II (1920-2005) w encyklice Fides et ratio: „Wiara domaga się, aby jej przedmiot został poznany przy pomocy rozumu; rozum, osiągając szczyt swoich poszukiwań, uznaje, jak konieczne jest to, co ukazuje mu wiara”. Papieska konstatacja stosuje się zarówno do wiary religijnej, jak i „świeckiej”. Aczkolwiek tradycyjnie mądrość w każdej kulturze jest zakorzeniona w moralności.

Źródła

  • Arystoteles, Etyka nikomachejska, tłum. D. Gromska, Warszawa 2007.
  • Boecjusz, O pocieszeniu, jakie daje filozofia, tłum. W. Olszewski, Warszawa 1962.
  • Teresa Grabińska, Po co studiować dziś filozofię? Kontekst bezpieczeństwa osoby i wspólnoty, [w:] Sens humanistyki dzisiaj, red. J. Brzozowski i in., Kraków 2016.
  • Jan Paweł II, Encyklika Fides et ratio, Rzym 1998. Leszek Kołakowski, Jeśli Boga nie ma…, tłum. autoryz. T. Baszniak i M. Panufnik, Kraków 1988.
  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, opr. Zespół Biblistów Polskich, Poznań 1991.
  • Stanisław ze Skarbimierza, Mowy wybrane o mądrości, tłum. B. Chmielowska i in., ., opr. M. Korolko, Kraków 2000

Teresa Grabińska

Teresa Grabińska
Teresa Grabińska
Dr hab., prof. akademicki. Autorka ponad 350prac naukowych, publikowanych w Polsce i za granicą, poświęconych fizyce, filozofii i sekuritologii. Wśród publikacji znajduje się 12 monografii autorskich i 27 monografii zbiorowych pod jej naukową redakcją albo współredakcją.

Ostatnie wpisy autora