Po której stronie walczy Pan Bóg, rosyjskiej czy ukraińskiej?

Data

Polecamy

Wszyscy potrafią grać w piłkę nożną, tylko nie my!

Wyszliśmy z grupy po żałosnej grze. Bo Argentyńczycy postanowili nie strzelać nam więcej bramek. Jako kibic i patriota oświadczam: drużyna narodowa w piłce nożnej ośmiesza Polskę. Boimy się walczyć! Kto za to odpowiada? Bagno PZPN

Czy polski węgiel bardziej niszczy Ziemię niż kolumbijski lub gaz … i w czyim interesie?

Przyjmując kolejne europejskie "pakiety" pomocowe zgadzamy się na likwidację polskiej niezależności gospodarczej i politycznej oraz na systemową demoralizację naszej młodzieży przez lgbt+. Jakie zatem będą przyszłe Rzeczpospolite?

Dla Chińczyków wszystko jest wojną! – gen. Robert Spalding: Wojna bez zasad

Po incydencie w Przewodowie ruszyła lawina emocji. A emocje nie służą myśleniu. Osadźmy ten odprysk wojny w szerszym, światowym kontekście - żeby zrozumieć. Pomoże nam w tym dwóch chińskich pułkowników i jeden amerykański generał.
Dla dzieci tego świata sprawa jest oczywista. Pan Bóg zawsze walczy po ich stronie. Nawet wtedy, gdy napadają, gwałcą, zabijają i plądrują. Przecież czynią tak dla dobra swojego państwa i narodu. A Pan Bóg ma obowiązek im pomagać.

Dla dzieci tego świata sprawa jest oczywista. Bóg zawsze walczy po ich stronie. Nawet wtedy, gdy napadają, gwałcą, zabijają i plądrują. Mają przecież prawo bić się i zabijać dla dobra swojego państwa i narodu. Dla zdobycia przestrzeni życiowej lub obrony swojej strefy wpływów wbrew jej mieszkańcom. A Bóg ma obowiązek im pomagać.

Napadnięci, gwałceni i mordowani uważamy, że Pan Bóg powinien być jednak po naszej stronie. W rozpaczy mamy pretensje o to, że nas porzucił. Albo, że go nie ma, bo gdyby był, to by do takiej niesprawiedliwości nie dopuścił. Przy czym największe pretensje do Boga mają słabo wierzący, albo w ogóle niewierzący. I ci, którzy nic sobie nie robią z Jego Przykazań.

Tyle tylko, że to nie jest prawdziwy i jedyny Bóg, a tylko ludzkie wyobrażenie o nim. Bałwan na miarę naszych żądz i słabości. Ten nasz osobisty bałwan ma być  zawsze na zawołanie i służyć naszym ziemskim celom. Zawsze słusznym, bo naszym.

W ten sposób dopuszczamy – bezmyślnie lub świadomie – do pomieszania porządków, których rozdzielność znamy przecież od 2000 lat. Od Objawienia się Ojca w Synu. I od przedstawienia przez tegoż wykładni Bożego Prawa w sposób prosty i zrozumiały dla każdego (poza uczonymi w Piśmie, faryzeuszami i saduceuszami). Dopuszczamy się bluźnierstwa lub dopuszczamy do bluźnierstwa. Zawsze w imię wyższej ludzkiej racji. Naszej racji.

Jak to się ma do obecnej wojny rosyjsko-ukraińskiej?

Cerkiew ukraińska błogosławi swoich żołnierzy – obrońców Ukrainy. Moskiewski patriarcha Cyryl błogosławi swoich – najeźdźców rosyjskich. Czy zatem jesteśmy skazani na bezmyślne przyjęcie racji jednej ze stron? Bo obu jednocześnie się nie da?

Ukraińcy i Rosjanie odwołują się do wojny sprawiedliwej, która jako jedyna jest dopuszczalna przez Kościół. Chociaż większość argumentów i warunków wojny sprawiedliwej (obronnej) spełnia Ukraina, to Rosja wcale nie stoi tu na straconej pozycji. Jednym przecież z warunków wojny sprawiedliwej, uzasadniającym najazd na obce państwo, jest warunek obrony własnych współwyznawców, uciskanych i eksterminowanych przez obce państwo. To dlatego w propagandzie rosyjskiej i jej licznych pudłach rezonansowych argument obrony prześladowanej ludności rosyjskiej tak silnie wybrzmiewa.

Pojęcie wojny sprawiedliwej powstało w łonie Kościoła za sprawą świętego Augustyna i świętego Tomasza. Zatem w IV i V wieku naszej chrystusowej ery. I od tej pory było twórczo rozwijane, aż do kulminacji w wieku X. Ogłoszony wtedy Pokój i Rozejm Boży (Pax et Treuga Dei) zakazywał wojowania przeciwko ludności cywilnej i ustalał dopuszczalne dni walki w tygodniu. Nie  można było walczyć od środy wieczorem do poniedziałku rano. I oczywiście w Poście i Adwencie. I niech mi ktoś tu powie, że Średniowiecze było ciemne.

Poszerzając twórczo pojęcie wojny sprawiedliwej, nasz papież Franciszek ogłosił, że żadna wojna nie jest sprawiedliwa. Trudno się z tym nie zgodzić. Każda wojna niesie ze sobą zło, które pleni się po obu stronach frontu. I nie szukajmy w tym na siłę popierania Rosji wbrew Ukrainie. To są słowa boże, a nie ludzkie.

Pan Bóg nie wywołuje wojen i ze swoimi aniołami nie walczy po żadnej stronie. Wojny są zawsze wywoływane przez odstępców od naszej Wiary, choćby się nazywali jej największymi obrońcami. Ofiarami w wojnach są biedne dzieci boże, cywilne i te w mundurach. To po ich stronie, po stronie dziecka bożego stoi Pan Bóg.  W jego codziennej walce przeciwko szatanowi, przeciwko złu.

Niezależnie po jakiej stronie konfliktu się znajdziemy, agresora czy napadniętego, mamy postępować jak Jego dziecko. I zgodnie z warunkami wojny sprawiedliwej. Również wtedy, gdy naszym zadaniem jest zabijanie aktualnego wroga. Tylko w ten indywidualny sposób możemy ocalić naszą nieśmiertelną duszę i dostąpić łaski zbawienia.

W Ewangelii znajdziemy wszystko. Wszystko co potrzebujemy do zrozumienia tego świata. Również podstawowe rozróżnienie na sacrum i profanum, któremu poświęciłem tekst powyższy. Rozróżnienie dokonane przez samego Jezusa Chrystusa.

Informacja, że polityka, państwo i problemy z nimi związane, są różne/rozłączne od spraw bożych, jest podstawowa. Musiałem ją przypomnieć, żeby bez tej celowej dezinformacji, zakłócającej nasze logiczne myślenie, omówić cel tej świeckiej wojny.  I świeckiej sferze poświęcę następny felieton sobotni.

Napiszę o tym, kto korzysta i wygrywa na tej wojnie: Amerykanie, Chińczycy, Rosjanie, Ukraińcy, a może my?

Jan Azja Kowalski

PS. Nie jestem żydem, tylko chrześcijaninem. Dlatego proszę wyznawców i sympatyków Starego Zakonu: nie zarzucajcie mi, że wierzę w Jezusa Chrystusa i głoszę Ewangelię! 😊

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora