Kryzys w Kazachstanie. Przebieg protestów i ich skutki (cz. II)

Data

Polecamy

Komisja Energetyczna 1989 – 2022 potrzebna od zaraz!

Powołanie Komisji Energetycznej w wersji 2008-2022 ma taki sam sens, jak badanie ciąży od 5. miesiąca. Powinniśmy prześledzić cały proces niszczenia polskiej niezależności energetycznej po 1989. I poznać osoby za to odpowiedzialne

Po wybuchu w Przewodowie – fakty, mity i rzeczywistość

Jeżeli chcemy skutecznie pokonać Rosję, to musimy uzbroić się w cierpliwość. Zbudować szeroką koalicję światową w reakcji na niedopuszczalne zbrodnie rosyjskie.

Marsz Niepodległości A.D. 2022

https://www.youtube.com/watch?v=dlzCOTEumuM
Ludzie wystąpili przeciwko skorumpowanym elitom. Siły MSW przeprowadziły próbę pacyfikacji protestu w ramach stanu wyjątkowego, co doprowadziło do najpoważniejszej eskalacji rozruchów.

Przebieg protestów

Pierwsze objawy nieposłuszeństwa obywatelskiego rozpoczęły się niepozornie – od blokad drogowych w mieście Żangaözen drugiego stycznia 2022 roku. To właśnie tam w 2011 roku siły bezpieczeństwa Nazarbajewa, pacyfikując demonstracje, zabiły wedle oficjalnych rządowych szacunków 18 osób, a zdaniem opozycji – mogło zginąć nawet stu manifestujących.

Podczas tych pokojowych demonstracji z początku stycznia zaobserwowano (podobnie jak w 2011 r.) próby negocjacji lokalnych urzędników i polityków z protestującymi. Nie doprowadziło to jednak do deeskalacji rozruchów. Demonstranci zaczęli zbierać się na centralnym placu miasta, gdzie spędzili noc. Równocześnie protesty zaczęły rozlewać się po całym kraju. Rząd i prezydent Tokajew zdecydowali się nawet wycofać podwyżki cen, jednak wśród demonstrantów coraz głośniejsze były żądania polityczne.

W Aktau nad Morzem Kaspijskim zebrał się sześciotysięczny tłum i rozpoczął okupację placu. Mimo że protesty były pokojowe, rozpoczęły się pierwsze aresztowania. Czwartego stycznia demonstranci zebrali się na głównym placu miasta Ałmaty spokojnie manifestując, a policja mimo to rozpoczęła wieczorem ich pacyfikację. To był punkt przełomowy, bo demonstranci nie tylko nie rozpierzchli się, ale podjęli walkę z siłami MSW. Ujawnił się przy tym całkowity brak organizacji i przygotowania taktycznego policji, dysponującej nowoczesnym sprzętem do tłumienia protestów, w tym między innymi pojazdami z zaporami do spychania demonstrantów, których z powodzeniem używano podczas protestów w Mińsku w 2020 roku. Chaos i brak dyscypliny w szeregach sił prewencji został wykorzystany przez protestujących i ulice Ałmaty zmieniły się w pole walki. Przewaga liczebna i determinacja demonstrantów doprowadziły do wypchnięcia sił rządowych z centrum i przejęcia licznych pojazdów policyjnych.

Rząd, decydując o obniżeniu cen gazu, zareagował zbyt późno. Jednocześnie prezydent Tokajew wprowadził stan wyjątkowy w Ałmatach. Zaczęły się pierwsze próby zakłócania Internetu w celu zapobieżenia organizacji protestów, które w dalszym czasie rozlewały się na kolejne regiony i miasta kraju. Pojawiały się też informacje o przechodzeniu żołnierzy i policjantów na stronę demonstrantów, a samo dowództwo wojskowe miało odmówić udziału w pacyfikacji protestów.  Domagano się głównie odejścia byłego prezydenta Nazarbajewa z polityki, dymisji rządu i nowych wyborów.

Następnego dnia rząd podał się do dymisji, a prezydent Tokajew ogłosił odejście Nazarbajewa ze stanowiska szefa Rady Bezpieczeństwa Kazachstanu. W Ałmatach siły MSW jednak ponownie przeprowadziły próbę pacyfikacji protestu w ramach stanu wyjątkowego, co doprowadziło do najpoważniejszej eskalacji rozruchów.

Demonstranci nie tylko zdołali ponownie odeprzeć atak policji i wspierającą ją Gwardię Narodową, ale zaczęli rozbrajać funkcjonariuszy. Szturmowano budynek administracyjny, który po zdobyciu podpalono. Zdobyto składy z bronią i komendę policji. Uzbrojeni w broń automatyczną demonstranci podjęli regularną walkę z siłami bezpieczeństwa.

Zaczęły ginąć pierwsze osoby, także wśród obrońców władzy. Pierwsze nagrania rejestrujące użycie broni palnej przedstawiają postrzelenie gwardzistów przez demonstrantów. Rząd utracił kontrolę nad miastem Ałmaty. Część gwardzistów i policjantów została wzięta do niewoli, większość zaś wycofała się z miasta. Jednak po tym  ujawniła się największa słabość demonstrantów: zdobyli kontrolę nad miastem, po czym większość rozeszła się do domów, a ci, którzy pozostali, nie byli w stanie się skutecznie zorganizować. W innych regionach również doszło do starć, ale o bardziej ograniczonym charakterze.

Jeszcze wieczorem piątego stycznia do Ałmaty wkroczyło wojsko z zadaniem przeprowadzenia “operacji antyterrorystycznej” i rozpoczęły się regularne walki, które trwały przynajmniej cały kolejny dzień. Wojsko i siły specjalne MSW szóstego stycznia metodycznie oczyszczały miasto, likwidowały gniazda chaotycznego oporu, otwierały również ogień do pokojowych demonstrantów, zabijając nieznaną dotąd liczbę osób.

Siły wierne prezydentowi odbiły praktycznie bez walki opanowane przez protestujacych lotnisko.

Prezydent Rosji Władimir Putin na prośbę prezydenta Kazachstanu Kasym-Żomarta Kemeluły Tokajewa wydał rozkaz przygotowania “pomocy” dla Kazachstanu. Za tę operację odpowiadał szef sztabu armii rosyjskiej – generał Walerij Gierasimow. Oddziały rosyjskie przejęły odpowiedzialność za ochronę obiektów rządowych. Ich udział miał charakter demonstracji siły i zademonstrowania, kto rządzi na tym terenie.

Kontyngent wysłany do Kazachstanu co prawda składał się nie tylko z oddziałów rosyjskich, bo uczestniczyli w nim też Białorusini i Ormianie, ale ich udział był czysto propagandowy. Zostali tam zaproszeni przez Kreml po to, by można się było przed opinią publiczną podzielić z kimś odpowiedzialnością za ewentualne ofiary tej interwencji i zatrzeć złe wrażenie interwencji imperialnego mocarstwa.

Obserwując dynamikę protestów w różnych krajach, możemy stwierdzić, że tam, gdzie reżimy używały nadmiernej przemocy i broni celem rozpędzania demonstracji, uaktywniały się także  wśród protestujących tendencje, by odpłacić “władzy” tym samym. Często dochodziło do rozbrajania policji i wojska, a zdarzało się, że ich przedstawiciele solidaryzowali się z postulatami protestujących.

Podobna  jak w mieście Ałmaty drabina eskalacyjna miała miejsce w Kijowie, kiedy to po próbach brutalnego rozgonienia protestów i użyciu broni najbardziej radykalne i zdeterminowane grupy demonstrantów także weszły w posiadanie broni palnej.

W Ałmatach nowym elementem było szerokie ujawnienie się elementów anarchicznych, dokonujących grabieży i niszczenia mienia. Niewykluczone, że wobec de facto braku silnego przywództwa i słabej samoorganizacji uczestników protestów, doszło do uruchomienia przez służby elementów przestępczych po to, by zdyskredytować i skompromitować protesty, a także mieć pretekst do bardziej zdecydowanych działań z użyciem wojska.

Doniesienia o zatrzymanych cudzoziemcach “islamistach” dały nowemu prezydentowi podstawę prawną, by skierować do ODKB, a w praktyce do prezydenta FR Władimira Putina, prośbę o wsparcie wojskowe dla tłumiących protest służb i wojska lojalnego wobec władz.

Dziwi tu postawa Nikola Paszyniana, premiera Armenii (do której należy obecnie przewodnictwo nad ODKB), że podjął decyzję o wysłaniu do Kazachstanu kontyngentu wojskowego ODKB w celu tłumienia kazachskich protestów, skoro sam doszedł do władzy  w wyniku protestów ulicznych właśnie.

Skutki dla społeczeństwa i partnerów zagranicznych Kazachstanu.

Z oceną skutków największych protestów w Kazachstanie od uzyskania niepodległości w 1991 roku trzeba jeszcze poczekać.

Prezydent Kazachstanu, zwracając się o pomoc do ODKB, zaciągnął dług polityczny. O tym koszcie politycznym wspomniał turecki portal yeniakit.com.

Według anonimowego źródła rosyjska interwencja wojskowa była uwarunkowana:

  • uznaniem przez stronę kazachską aneksji Krymu,
  • nadaniem językowi rosyjskiemu statusu drugiego języka urzędowego,
  • zagwarantowaniem mniejszości rosyjskiej autonomii,
  • udostępnieniem Rosji kazachskich baz wojskowych.

Jeśli te warunki będą realizowane, odwrócą całą dotychczasową politykę ostrożnej “kazachizacji” kraju. Wielu Kazachów przyjęło te informacje jako wstęp do ponownej kolonizacji ich kraju.

Interwencja w Kazachstanie unaoczniła faktyczną funkcję ODKB, jaką jest obrona reżimów nie tyle przed zagrożeniem zewnętrznym, co wewnętrznym.

Niewykluczone, że proces emancypowania się kultury i języka kazachskiego, jeśli nie zostanie cofnięty, to na pewno znacząco spowolniony. Powróci kulturowa, a za nią polityczna ekspansja rosyjska. Enuncjacje nacjonalisty Żyrinowskiego, że Kazachstan jest ziemią rosyjską, brane do tej pory jako rojenia niepoważnego politycznego celebryty, mogą się rzeczywiście zrealizować. Nie dziwi antyrosyjski wymiar buntu, jeśli się zna kontekst historyczny stosunków kirgisko-rosyjskich, jak i tradycję antyrosyjskich powstań narodowych. Nie wiadomo, jak szeroko zakrojone będą represje i jakie kręgi społeczne obejmą.

Masowa emigracja świadomych narodowo Kazachów może osłabić wolę oporu na długie lata.

Z drugiej strony – zbiorowa pamięć narodu o doznanych krzywdach będzie konserwować marzenia o własnym wolnym i niezawisłym państwie, co w przypadku osłabienia centrum decyzyjnego w Moskwie prawdopodobnie będzie prowadzić do kolejnej próby uniezależnienia się od Kremla.

Na razie wydaje się, że Moskwa wygrała tę bitwę, ale nie wiadomo czy wojnę.

W wymiarze gospodarczym rząd kazachski, wpuszczając obcych interwentów, traci wizerunkowo jako niezdolny do samodzielnego poradzenia sobie z własnym społeczeństwem. Można domniemywać, że wielu zagranicznych inwestorów może zadawać sobie pytanie, na ile władze w Astanie są niezależne od Kremla i czy nie w Moskwie należy szukać akceptacji i wsparcia dla swych inwestycji w Kazachstanie.

Rząd ChRL już uznał de facto, iż Kazachstan jest wyłączną domeną wpływów rosyjskich. Oświadczenie Pekinu nie pozostawia złudzeń, że CHRL wspiera rosyjskie działania zapobiegające możliwym niekontrolowanym zmianom politycznym w Azji Centralnej. Utrzymanie się przy władzy prezydenta okupione zostało dużymi kosztami dla kraju.

Skutki rosyjskiej interwencji w Kazachstanie dla Polski.

Polska prawdopodobnie będzie musiała odłożyć na dłuższy czas projekty, w których Kazachstan miałby być istotnym rezerwowym w polityce dywersyfikacji dostaw surowców, uniezależniającym nas od FR .

Kazachskie źródła zaopatrzenia trzeba będzie, niestety, traktować jako zależne i kontrolowane przez Kreml, co nie oznacza, by przy spełnieniu określonych warunków cenowych i jakościowych Polska miała z Kazachstanu rezygnować.

Niewykluczone, że nasz kraj będzie się musiał przygotować się na zwiększoną migrację z Kazachstanu nie tylko osób o polskich korzeniach, ale i rodowitych Kazachów. Już obecnie Polska stała się kierunkiem destynacji wielu obywateli krajów Azji Centralnej. Zwiększa się liczba Uzbeków, Kirgizów, Turkmenów szukających pracy w Polsce.

Należy zawczasu przygotować się na różne scenariusze, zwłaszcza że kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej w każdej chwili może eskalować, a Kazachowie z łatwością mogą stać się narzędziem hybrydowej wojny Mińska (z rosyjskim wsparciem), prowadzonej od jakiegoś czasu przeciwko Polsce i krajom nadbałtyckim.

Witold Dobrowolski

Mariusz Patey
Mariusz Patey
Absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Publicysta specjalizujący się problematyce ekonomii Międzymorza, bezpieczeństwa energetycznego. Były doradca wojewody lubuskiego, były członek rad nadzorczych spółek prawa handlowego związanych z transportem, rozwiązaniami IT dla transportu.

Ostatnie wpisy autora