Rok temu pisałem o różnicy w postrzeganiu sytuacji gospodarczej przez Polaków, a danymi statystycznymi prezentowanymi przez Główny Urząd Statystyczny. Wielu z nas od dawna dostrzegało oznaki spowolnienia gospodarczego. Bezrobocie rosło, dynamika sprzedaży detalicznej zwalniała. Tymczasem GUS przedstawiał całkiem inny obraz. Wg niego konsumpcja w Polsce kwitła.
Okazało się w końcu, że dane Europejskiego Urzędu Statycznego różniły się znacząco od GUS-u. Według Eurostatu dynamika sprzedaży detalicznej była nawet o połowę niższa niż ta prezentowana przez GUS.
Nie przeszkadzało to jednak politykom Koalicji 13 grudnia oraz wspierających ich mediom głosić narracji sukcesu. Szczególnie specjalizowali się w tym Premier Donald Tusk i Minister Finansów Andrzej Domański. Zapowiadali nawet, że w 2026 roku nastąpi przyśpieszenie wzrostu gospodarczego.
https://www.gov.pl/web/premier/premier-na-gpw-rok-2026-bedzie-rokiem-turbo-przyspieszenia
Pod koniec maja GUS opublikował dane o sprzedaży detalicznej w kwietniu 2026 roku. Według GUS urosła ona tylko o 1% r/r wobec 9% r/r wzrostu w marcu. Dane te były znacznie poniżej oczekiwań analityków.
Przyglądając się danym szczegółowym, zaskoczyła mnie, że w układzie segmentowym aż 25% wzrostu sprzedaży odnotowały paliwa; wobec 15% wzrostu r/r w marcu. Zacząłem się zastanawiać czy to możliwe, że Polacy zwiększyli zakup paliw aż o 25%(!), pomimo skokowego wzrostu ich cen po zablokowaniu Cieśniny Ormuz?

Po kilku dniach od opublikowania danych GUS, na konferencji wynikowej wiceprezes spółki Unimot zajmującej się handlem paliwami oznajmił, że wyzwaniem dla spółki pozostaje spadek konsumpcji paliw.
https://strefainwestorow.pl/spolki/unimot-wyniki-i-kwartal-2026-r
Jak to zatem możliwe, że wiceprezes spółki sprzedającej paliwa odnotowuje spadek konsumpcji, a Główny Urząd Statystyczny wykazuje jej wzrost? Czekamy na dane Eurostat.
MTC



