back to top
More

    Polacy nie chcą Euro … ale je przyjmiemy!

    Strona głównaGospodarkaPolacy nie chcą Euro … ale je przyjmiemy!

    Polecamy w dziale

    Dlaczego zapłacimy więcej za prąd?

    Wreszcie minister Hennig-Kloska pokazała projekt ustawy energetycznej. Zapłacimy więcej, choć ceny energii wróciły do poziomów z 2021? Pani Minister, czy to przez podwyżkę opłaty dystrybucyjnej?

    Lewicowe oblicze Mateusza Morawieckiego

    Mateusz Morawiecki jest nie tylko za aborcją. B. premier kolejny raz pokazał swoją lewicową maskę, twierdząc - (...) ja też jestem lewicowy, jak nasz (PiS) program społeczny - nadal popierając deweloperów :)

    Bo zamieszkacie pod mostem!

    Dopłaty do kredytów mieszkaniowych to pieniądze wyrzucone w błoto, bogacą się na nich tylko deweloperzy - twierdził parę m-cy temu minister Kukucki, przedstawiciel Lewicy w rządzie. I wtedy nie kłamał:)

    Krytykując rząd stajesz się awanturnikiem

    Z pewnością jest duże poruszenie społeczne (przy okazji Mieszkania na Start), ale podejrzewam, że nastroje są podsycane przez zorganizowaną grupę - powiedział minister Hetman. To może posłuchamy ministra? :)
    Prawie 65% Polaków nie chce przyjęcia euro. Nie chce prezes NBP Glapiński i (mówi, że) nie chce premier Morawiecki. Dlaczego zatem przyjmiemy euro w ciągu 5 lat? Bo taka jest konsekwencja 30 lat działań polskiej klasy politycznej.

    Prawie 65% Polaków nie chce przyjęcia euro. Tak wynika z ostatniego sondażu IRBiS dla Radia Zet. Prezes Glapiński, przebywający od dłuższego czasu na płaskowyżu dobrego samopoczucia, nie chce. Premier Mateusz, przy okazji chorwackiego zamieszania, również (mówi, że) nie chce. Dlaczego zatem przyjmiemy Euro? I dlaczego jest to nieuniknione?

    Przyczyna jest jedna – błędna polityka gospodarcza naszego państwa na przestrzeni ostatnich 30 lat. Błędna polityka, która wcale nie została zmieniona przez zwycięski w 2015 roku obóz Dobrej Zmiany (ktoś jeszcze pamięta tę nazwę?).

    Do „wystarczy nie kraść” nie dołożono kolejnego komponentu, potrzebnego w sprawnym zarządzaniu państwem, „dobrze gospodarować”.

    Stery państwa/rządu przejęła partia ludzi uczciwych (proszę się nie śmiać), którzy jednak nie mają pojęcia o dobrym zarządzaniu. Nie maja pojęcia o dobrym zarządzaniu w oparciu o zasoby własne. Oni nawet tych zasobów nie dostrzegają. Dobry zarządca nie opiera perspektyw rozwoju własnej firmy tylko w oparciu o kredyt, licząc na pomyślną koniunkturę w przyszłych latach. Jeżeli tak postępuje, to naraża się na ogromne ryzyko bankructwa.

    Ogromne pożyczkowe środki pomocowe, które otrzymujemy od Unii Europejskiej, w żadnej mierze nie przyczyniają się do budowy samodzielnej gospodarki. Wręcz przeciwnie, w pełni nas uzależniają. A jedyne co powodują, to podniesienie pułapu wejścia w biznes dla początkujących i przetrwania dla małych przedsiębiorców.

    Deklaracje obozu rządowego o nieoddawaniu suwerenności politycznej są tym samym niewiarygodne. Dlaczego zatem tak pożądamy unijnego finansowania? Odpowiedź jest banalnie prosta. Ogromne grupy interesów, bezpośrednio obsługujące te napływające środki, są tym zainteresowane. Za ogromny procent pobierany za pośrednictwo, za szkolenia, za wdrożenia, które nie tworzą rzeczywistej gospodarki i rzeczywistego bogactwa państwa i narodu, nasz rząd sprzedaje nas lub oddaje w pacht. Dla korzyści jedynej grupy społecznej wszyscy jesteśmy oddawani w niewolę bankierów.

    Według wyliczeń różnych analityków do domknięcia budżetu na ten rok brakuje rządowi od 200 do 300 miliardów złotych. W tym na emerytury i wojsko. Nie dość, że brakuje, to nikt nie chce nam tych pieniędzy pożyczyć. Jedynie Komisja Europejska chce, na niemieckich warunkach pełnego podporządkowania się. Oznacza to zgodę na rezygnację z własnej suwerenności na rzecz jednego europejskiego państwa niemieckiego. I nie fantazjujmy, obóz Zjednoczonej Prawicy od początku swojego urzędowania ustępstwa takie czyni. A macha polskimi szablami tylko na użytek wewnętrznych mediów dla ogłupiania własnego elektoratu.

    Gdybyśmy mieli własną niezależną gospodarkę, opartą o rodzime źródła bogactwa, to nie musielibyśmy teraz żebrać i godzić się na każde warunki.

    Czy zostaliśmy do takiej sytuacji doprowadzeni przez zwykłą nieudolność rządzących, czy przez inne, dodatkowe czynniki, to osobny temat. Zatem, kończąc, przyjmiemy euro w perspektywie 5 lat. I będzie to prosta konsekwencja wieloletnich działań naszej warstwy rządzącej i opozycyjnej. Wspólnych działań.

    Bartosz Jasiński

    Ostatnie wpisy autora

    Nowa Konstytucja