back to top
More

    Rządzą nami korporacje polityczne

    Strona głównaOpinieRządzą nami korporacje polityczne

    Polecamy w dziale

    Odpowiedni kandydat do Panteonu Niezłomnych Polaków

    Wychowywanie „naszych” profesorów zapowiadał na I Zjeździe PPR Władysław Gomułka i proces ten zakończył się w niemałym stopniu sukcesem. Czy jednak dopiero współpraca z UB/SB ma być teraz przepustką do Panteonu Wielkich Polaków?

    Nasze drogie „darmowe” leki

    Rynek leków w Polsce wart jest ponad 50 mld zł. Z tego tylko część zapewniają polskie firmy, a i te sprowadzają surowce z zagranicy. Refundacja to wyprowadzanie publicznych pieniędzy z Polski.

    Oświadczenie w sprawie uwięzienia księdza Michała Olszewskiego

    Żadne okoliczności nie usprawiedliwiają stosowania wobec kogokolwiek fizycznych i psychicznych tortur. Z tego powodu żądamy imiennego wskazania inspiratorów i katów, i przykładnego ich ukarania.

    Widziane na Ukrainie. Amerykanin Billy (14)

    Siedział na lotnisku w Stambule i uśmiechał się dobrodusznie. Łysiejący mężczyzna w średnim wieku. Do mnie również. Czekał na samolot do Moskwy. Ja na samolot w przeciwnym kierunku. Był Amerykaninem.
    Politycy na naszych oczach niszczą ład prawny. Przekonują, że wola polityczna jest ważniejsza niż Konstytucja. Łamią prawo, aby zrealizować swoje cele. A my tracimy pewność prawa opartą o sprawiedliwość, chociaż ich finansujemy.

    Politycy na naszych oczach niszczą ład prawny przekonując, że wola polityczna jest ważniejsza niż Konstytucja. Gotowi są łamać prawo, aby zrealizować swoje cele. To sytuacja alarmująca, bo Polacy tracą fundamenty państwowości, a więc pewność prawa w oparciu o sprawiedliwość, sprawczość i bezpieczeństwo. To co dzieje się na naszych oczach zagraża ładowi prawnemu i wolności w sposób prawdziwy i będzie miało swoje konsekwencje w postaci szerzącej się anarchii. 

    Korporacje polityczne formalnie nie mają podstaw działania, ale tworzą je podkulturowo środowiska partii politycznych. To już nie tylko szef partii i członkowie, ale także ci, którzy odnoszą korzyści z układu politycznego, kapitał i przedsiębiorcy, eksperci, rodziny polityków, gracze zainteresowani korzystnymi dla siebie zmianami prawa, środowiska sędziowskie, prokuratorzy itp. 

    Teoretycznie część z nich powinna być apolityczna, co zapisano w Konstytucji, ale pod płaszczykiem stowarzyszeń, biorą udział w czynnej polityce. Media są pełne aktorów tej plemiennej wojny korporacji politycznych i emocjonujących wydarzeń. Również polityczni dziennikarze uczestniczą w polityce, stanowiąc frontmenów korporacji, którym służą. 

    Zwróćmy uwagę, że to my obywatele finansujemy partie polityczne z naszych podatków, a nie mamy wpływu na jakość ich działania. Są to środowiska zamknięte na nowych członków, strzegące swoich szeregów.  Panują w nich feudalne zasady – seniorów i wasali – przenoszone przez polityków do innych środowisk, np. do spółek skarbu państwa, administracji publicznej, na wyższe uczelnie. Wszędzie tam, gdzie chodzi o status, wpływy, pieniądze i awanse. 

    Środowiska polityczne eliminują ludzi krytycznie myślących, niezależnych, mających potencjał, na rzecz zaufanych i posłusznych. Tworzą się więc sieci powiązań nieformalnych, służących powiększaniu wpływów, mających swoje centrale zarządzania czyli władze partii politycznych, finansowane z budżetu państwa. W takiej sytuacji po prostu tracimy wolność i szanse wpływu na swoje życie.

    Zatem  zasadne jest pytanie: czy głos obywateli ma jakąkolwiek wartość? Czy mamy jeszcze szanse tworzyć oddolne, obywatelskie ruchy polityczne w obronie naszych wartości? 

    Kto nas wysłucha, jeśli sami nie będziemy domagać się głosu i sprawczości w przestrzeni publicznej? Kto zatrzyma szaleństwo destrukcji człowieka wierzącego w wartości humanistyczne. Prawo, którego celem nie jest dobro człowieka jest bezprawiem i przemocą, podobnie jak niszczenie prawa stanowionego i zaprzeczanie fundamentom prawa. Z powodu działań korporacji politycznych ustrój państwa zaczął być traktowany instrumentalnie, a przestał być gwarantem bezpieczeństwa obywateli.      

    Oś sporu wiodła przez ostatnie 8 lat wokół tego czy możemy kształtować ustrój państwa odmiennie niż wcześniej. PIS mając większość parlamentarną swobodnie zmieniał ustawy o KRS, Trybunale Konstytucyjnym i Sądzie Najwyższym. Spotkało się to z protestami tych, którzy w III RP ten ustrój tworzyli, a teraz tracili swoje pole władzy w sądownictwie. Do tego środowisko sędziowskie nigdy nie zostało zreformowane i oczyszczone z osób stanowiących filary komunizmu w Polsce. Jeśli ktoś łamał przez dekady prawo, to nie powinien tworzyć nowych instytucji po zmianie ustroju. 

    Obecnie sędziowie próbują wchodzić w buty władzy ustawodawczej, co uważam za bardzo niebezpieczne. Przeciwnicy polityczni PIS jeszcze niedawno w bieżącej walce chwytali się metod protestów ulicznych, donoszenia do Brukseli, używania wpływów w instytucjach międzynarodowych, w tym w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Nie zapominajmy, że ten spór prowadzony jest przez graczy doskonale się znających. Mimo upływu ponad trzydziestu lat scena polityczna jest w Polsce jakby zakonserwowana, nie licząc incydentów typu Samoobrona, Nowoczesna, Kukiz 15’ lub środowisko Szymona Hołowni. 

    Pojawiają się dość wiarygodne informacje, że za ruchami politycznymi stoją ludzie tzw. drugiego kręgu, czyli byli funkcjonariusze służb specjalnych, którzy od czasu do czasu dokonują kontrolowanego przełamania w układzie głównych partii politycznych.    

    Obecnie, gdy PIS po wyborach 2023 nie miał zdolności koalicyjnej i większości parlamentarnej, by utworzyć rząd, Donald Tusk zmontował koalicję partii przegranych. Ich działacze czekali na władzę 8 lat. 

    Dla wielu zaskoczeniem jest, że praworządność, jaką głosili na sztandarach oponenci PIS, okazała się zwykłą atrapą. Jeśli ktoś liczył na więcej prawa i naprawianie systemu, to otrzymał terapię szokową. 

    Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny  Adam Bodnar próbuje pozbyć się Prokuratora Krajowego, podważając jego nominację. Chce też zająć jego gabinet, co szczególnie wprawia internautów w osłupienie, bo sam ma okazały gabinet w warszawskim pałacyku w Alei Róż. Jednocześnie potęguje destrukcję prokuratury, która uwikłana w spór polityczny nie będzie skutecznie działać w walce z przestępczością. 

    Większość rządząca ma w swoim ręku możliwość zmian ustawowych i oddzielenie urzędu Ministra Sprawiedliwości od Prokuratora Generalnego, co byłoby z korzyścią dla niezależności tego urzędu. Jednak nie jest zainteresowana działaniem legalnym, obawiając się, że ich dążenia zahamuje prezydent, którego traktują jak zwykłego przeciwnika politycznego, a nie jak głowę państwa. 

    Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bartłomiej Sienkiewicz bezprawnie wprowadza do TVP swoich zaufanych, dochodzi do partyjnych przepychanek w siedzibie stacji. Ktoś ze służb specjalnych, pracujących w ośrodku technologii, wyłącza Polakom sygnał telewizyjny, w tym kanał informacyjny TVP Info rozwijany przez lata przez szefów sprzyjających rządowi.  Pod presją ustępuje kojarzony z PiS prezes TVP, a Krajowy Rejestr Sądowy zachowując fundament prawa odmawia wpisu zmian w zarządzie, bo minister kultury nie ma prawa mianować zarządu mediów publicznych. Bartłomiej Sienkiewicz, zgodnie z zasadą cel uświęca środki, postanawia inaczej przejąć kontrolę nad mediami publicznymi – ogłasza likwidację zarówno TVP, jak i radia jako spółek. Do tego w mediach pojawia się grupa ekspertów – prawników zależnych od władz partii,  jednej lub drugiej strony sporu, aby nie wyjaśniać, ale zaciemniać obraz.  

    Skutki tych działań już widać w sądach. Z powodu chaosu i nieznanego statusu Telewizji Polskiej odraczane są o pół roku kolejne sprawy z udziałem TVP, w tym sprawy byłych pracowników w Sądach Pracy. Sądy argumentują, że nieznany jest status telewizji publicznej jako spółki. Sędziowie nie wiedzą czy TVP jest podmiotem w likwidacji, czy nie oraz na jakiej podstawie prawnej działa obecnie spółka. W ten sposób minister Sienkiewicz wprowadził chaos prawny i ograniczył prawo sądowej ochrony obywateli zagwarantowane w Konstytucji Rzeczpospolitej. Złamanie ustaw powoduje  konkretne skutki prawne dla zwykłych ludzi.              

    Dlaczego władza nie boi się łamać prawa? Odpowiedź jest prozaiczna, bo władza chce powiększać wpływy i ma szereg osób zależnych, które wynagradza za współdziałanie. Istnieje parasol ochronny tworzony przez środowiska polityczne dla tzw. swoich. Od niego zależą kariery, status finansowy, możliwości rozwoju. Politycy wzajemnie się wspierają i chronią przed odpowiedzialnością. Są gotowi walczyć o każdego swojego członka, co znakomicie pokazują sprawy byłego ministra Karpińskiego z zarzutami korupcji, obecnie wysłanego do pełnienia funkcji europosła z ramienia PO czy też sprawa byłych ministrów Kamińskiego i Wąsika z PIS, z których de facto uczyniono więźniów politycznych, mimo aktu łaski prezydenta Andrzeja Dudy w ramach abolicji indywidualnej. W Sejmie na ich miejscach zasiadły na znak protestu żony polityków. Czy zwykłych obywateli jakakolwiek partia broniłaby z takim poświęceniem?

    Osoby z korporacji politycznych ścierają się na wielu poziomach w układzie władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej, ale gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla obywatela? Przecież to daniny obywatela i ustawa umożliwiają uprzywilejowaną pozycję dużym partiom politycznym. Nie oszukujmy się, bez kapitału nowe ruchy polityczne nie mają żadnych szans w tym korporacyjnym światku dotowanym przez budżet państwa milionami złotych.

    Dziś korporacje polityczne są gotowe występować przeciwko prawu, omijać drogę ustawodawczą i wybierać rozwiązania siłowe dla własnych korzyści. Obserwujemy celowe i świadome działania władzy wykonawczej i związanego z nią środowiska politycznego, w tym części prawników, do demontażu ustaw, z którymi się nie zgadzają. Ten demontaż następuje poprzez omijanie drogi legislacji ustawowych. Sytuacja jest bezprecedensowa, bo to już nie jest parlamentarny spór o kształt państwa, ale działania przemocowe, które niszczą ład wewnętrzny i osłabiają państwo. 

    Model jaki proponuje obecny rząd polega na tym, że siła znaczy więcej niż prawo. 

    Ktoś obcy, o złych intencjach, może wbrew prawu wejść do naszego domu i zamieszkać w nim pod pretekstem, iż rości sobie prawo do naszej własności. A któregoś dnia nie wpuści nas do środka, bo uważa się za właściciela. Jest to sytuacja w skali państwa grożąca anarchią. 

    Obecny system finansowania partii politycznych zapewnia korporacjom bezpieczeństwo i siłę. Obraca się przeciwko obywatelowi, który traci wpływ na życie publiczne, szanse rozwoju, pracę, bezpieczeństwo i wolność, bo sukcesy są zarezerwowane dla swoich. 

    Bez zmian systemu finansowania partii politycznych, nie mamy szans na państwo prawa, poważne i wyedukowane środowiska polityczne, prezentujące nowe pomysły. Bez ograniczenia możliwości korzystania z naszych pieniędzy, nie opanujemy apetytów polityków łamiących prawo dla własnych korzyści, bo za rachunki, jakie wystawiają, zawsze płacimy my.

    Anna Maj

    Skrócony link:
    https://abcniepodleglosc.pl/d73y

    Ostatnie wpisy autora

    Nowa Konstytucja