Leonardas Vilkas: Litwa – Tajwan: krok ku zbliżeniu

Data

Polecamy

Kto stoi za ostatnimi wydarzeniami w Kosowie?

Za ostatnimi wydarzeniami w Kosowie, poza miejscowymi Serbami, może stać nie tylko Serbia, ale też Rosja. Powstanie nowego ogniska wojny w Europie osłabiłoby politykę sankcji wobec Moskwy. I osłabiłoby pomoc dla walczącej Ukrainy.

Aleja Obrońców Mariupola w Warszawie

W rosyjskiej niewoli wciąż znajduje się ponad 2500 bohaterskich obrońców Mariupola. Najwyższy czas upomnieć się o jeńców i upamiętnić poległych. Zmieńmy nazwę warszawskiej alei, z Armii Ludowej na Aleję Obrońców Mariupola.

Rosyjskie zasoby kadrowe w Europie

Największym bogactwem naturalnym Moskwy, poza ropą i gazem, jest rosyjska agentura ulokowana w strukturach władzy państw demokratycznych. Rosjanie mogą zorganizować pożar w amerykańskim terminalu LNG, strajk lub wymienić premiera.
Gdy pracę rozpoczęła nowa koalicja pod przewodnictwem Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów, wsparcie dla Tajwanu zostało przewidziane już w umowie koalicyjnej.

 Otwarcie Tajwańskiego Przedstawicielstwa na Litwie wywołało spory rozgłos na świecie i wściekłość komunistycznego reżimu w kontynentalnych Chinach. Nie było to wszakże jedynym powodem konfliktu z reżimem ChRL, który dojrzewał już od wcześniej. Jeszcze stosunkowo niedawno na Litwie, podobnie jak w wielu innych krajach, górę brały złudzenia co do widoków, jakie rzekomo ma otworzyć współpraca gospodarcza z ChRL. Zwłaszcza po rozpoczęciu przez Rosję agresji na Ukrainę i aneksji Krymu naiwnie liczono, że ogromny chiński rynek może stanowić alternatywę dla rynku rosyjskiego. Na efekty zacieśnienia relacji nie trzeba było długo czekać. W corocznym raporcie litewskich wywiadów – cywilnego i wojskowego – za 2019 rok wśród zagrożeń, obok Rosji i Białorusi, po raz pierwszy zostały wymienione także komunistyczne Chiny, głównie ze względu na działalność szpiegowską. W tym samym roku litewskie społeczeństwo bezpośrednio zetknęło się z prawdziwym obliczem chaerelowskiego reżimu, gdy 23 sierpnia obchody 80. rocznicy podpisania paktu Mołotow – Ribbentrop i 30. rocznicy utworzenia Łańcucha Bałtyckiego na Placu Katedralnym w Wilnie, które w tamtym roku były poświęcone manifestacji solidarności z Hongkongiem broniącym resztki swej autonomii, usiłowała zerwać nielegalna i agresywna kontrmanifestacja zorganizowana przez ambasadę ChRL. Zaledwie miesiąc później wileńskie ulice „ozdobiły” plakaty zapraszające na świętowanie 70. rocznicy ustanowienia w Chinach władzy ludowej; co prawda, impreza ta została odwołana wskutek oburzenia opinii publicznej. A w grudniu 2019 r. chaerelowscy „turyści” dokonali aktu wandalizmu na Górze Krzyży pod Szawlami, dewastując krzyże umieszczone jako znak poparcia dla protestów w Hongkongu, a na kilku innych krzyżach wypisując chińskie przekleństwa pod adresem Hongkończyków. Do tego dochodziły, podobnie jak w wielu innych krajach, ciągłe usiłowania chaerelowskich firm wejść w sektory strategiczne, co w przypadku Litwy groziło znacznym oddaleniem od USA.

Ówczesny rząd litewski jednak unikał zaognienia stosunków. Sytuacja zmieniła się rok temu, po upływie kadencji poprzedniego Sejmu, gdy pracę rozpoczęła nowa koalicja pod przewodnictwem Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów. Wsparcie dla Tajwanu zostało przewidziane już w umowie koalicyjnej. W maju 2021 r. Litwa wycofała się z formatu współpracy 17+1, w myśl którego 17 krajów Europy Środkowowschodniej miało zostać pomostem ChRL do całej Europy, a Sejm przyjął rezolucję, w której masowe prześladowania Ujgurów zostały określone jako ludobójstwo. Na te kroki reżim spod znaku sierpa i młota zdawał się reagować jeszcze stosunkowo powściągliwie, aczkolwiek ciekawe, że to właśnie w tym czasie na granicy litewsko – białoruskiej pojawili się pierwsi nielegalni migranci, a przecież nie od dziś wiadomo, że reżim Łukaszenki jest powiązany z Pekinem nie mniej ściśle niż z Moskwą… Latem na wiadomość o zamiarze otwarcia w Wilnie tajwańskiej misji handlowo-kulturowej Pekin wybuchł już niepohamowaną złością, a po jej otwarciu 18 listopada swe pogróżki poparł działaniami.

O ile zarzuty ludobójczego reżimu ChRL – wyraźnie zapożyczone od innego ludobójcy, czyli neosowieckiej Rosji, o udziale Litwy w Holokauście, obecnym prześladowaniu mniejszości narodowych i łamaniu praw człowieka w stosunku do „uchodźców” – dostarczają jedynie ubawu, to usunięcie Litwy z rejestru celnego ma już realne konsekwencje. Ale, mimo lamentu niektórych kręgów, że teraz Litwę czeka katastrofa gospodarcza, niektóre chaerelowskie sankcje nawet wyjdą na korzyść. Na przykład, bydło, które tnie litewskie lasy, by eksportować drewno do ChRL, naprawdę zasługuje na plajtę i bardzo dobrze, że ChRL obecnie tego drewna nie przyjmuje. Poza tym, im mniej się ma wspólnych spraw z takimi krajami jak Rosja, łukaszenkowska Białoruś czy ChRL, tym lepiej. Nieco gorzej, że Litwa może stracić na atrakcyjności także dla zachodnich inwestorów, a niektóre litewskie firmy – utracić także zachodnie rynki, jeżeli ChRL będzie bojkotować wszystkie towary mające nawet drobniejszy element, którego krajem pochodzenia będzie Litwa. Z drugiej strony, obroty Litwy z ChRL stosunkowo nie są duże, jest jej więc łatwiej zająć nieco twardszą postawę wobec komunistycznego kolosu niż innym krajom, zwłaszcza USA, które wcześniej czy później będą musiały odkręcić fatalną „politykę pingpongową”, jeżeli nie chcą zostać drugą gospodarką świata, ustępując przywództwo nad światem komunistom udającym kapitalistów. Zresztą obecne straty w przyszłości może zrekompensować współpraca z mniejszą, ale pod wielu względami atrakcyjniejszą od ChRL gospodarką tajwańską.

Na szczególną uwagę zasłużył fakt, że przedstawicielstwo w Wilnie nosi nazwę Tajwanu, a nie jego stolicy Tajpej, jak w innych krajach nieutrzymujących z Tajwanem oficjalnych stosunków dyplomatycznych, ale mających przedstawicielstwa. Zarówno Tajwańczycy jak i ChRL nadają temu ogromną wagę, choć, wydawałoby się, to nie musi czynić wielkiej różnicy: przecież w zastępowaniu nazwy kraju nazwą jego stolicy nie ma nic niezwykłego, a oficjalną nazwą tego kraju nie jest Tajwan, tylko Republika Chińska. Zresztą placówka, niestety, nie będzie miała charakteru dyplomatycznego. Jednakże ChRL oskarża Litwę o naruszenie polityki jednych Chin. Obecnie Pekin nawet twierdzi, że wystarczyłoby zmienić nazwę przedstawicielstwa na Tajpej, aby stosunki powróciły do normalności. Nie jest to jednak oczywiste, zważywszy że przedstawicielstwa Tajpej w innych krajach powstały na wcześniejszym etapie, gdy chińscy komuniści jeszcze unikali demonstrowania agresywności na zewnątrz, natomiast ostatnio Pekin podobnie ostro reaguje na każde poparcie ich niekomunistycznych adwersarzy z zewnątrz, np. na niedawną wizytę na Tajwanie grupy europosłów. W każdym razie teraz ani Litwa, ani Tajwan nie mogą przemianować przedstawicielstwa, gdyż oznaczałoby to utratę twarzy.

Pekin obniżył relacje dyplomatyczne do poziomu chargé d’affaires, a ostatnio nawet zaproponował zmianę nazwy ambasady Republiki Litewskiej w ChRL na „biuro chargé d’affaires”. Nie przedłuża też akredytacji dla litewskich dyplomatów, w związku z czym wszyscy Litwini zostali odwołani do konsultacji i obecnie ambasada pracuje jedynie zdalnie. Chińscy komuniści nie decydują się jednak na całkowite zerwanie stosunków dyplomatycznych, gdyż wiedzą, że wówczas Litwie nie pozostałoby nic innego jak tylko nawiązanie pełnowartościowych stosunków dyplomatycznych z Republiką Chińską, czyli Tajwanem – w ramach polityki jednych Chin, ale uznając właściwą stronę.

A na razie pozostaje otwartym najważniejsze pytanie: czy ten rzucony przez Litwę mały i skromny kamyk spowoduje chociażby umiarkowaną lawinę. Oby…

Ostatnie wpisy autora