To skandal, żeby na polskiej ziemi rozgrywany był Tour de Pologne!

Data

Polecamy

150 posłów w Sejmie – dlaczego tak dużo?

63% Polaków chce ograniczenia liczby posłów do najwyżej 150. Jednak czy potrzebujemy aż tylu w warunkach klubowej dyscypliny? A może zmieńmy zasadę liczenia i powróćmy do koncepcji z I Rzeczpospolitej. Sejm będzie liczył 78 osób.

Finlandia jest gotowa na wojnę z Rosją. A Polska?

Tak twierdzi wódz fińskiej armii, gen. Timo Kivinen. Znając historię wojny rosyjsko-fińskiej 1939/40, powinniśmy mu uwierzyć. Finowie dysponują 280 000 armią i posiadają 1,5 mln sztuk osobistej broni palnej. A czym my dysponujemy?

Towarzystwo jednego mordu – przedostatniego

Jak się pewnie domyślacie, chodzi o towarzystwo mordu ukraińskiego. Wołyń nie był ostatni, ale to on jest eksponowany jako najważniejszy. Zwłaszcza teraz, gdy Rosjanie mordują Ukraińców. Zatem przypomnijmy kilka innych mordów...
Gdy w 1312 r. król Władysław Łokietek tłumił bunt krakowskich mieszczan pochodzenia niemieckiego, musieli oni wypowiedzieć prawidłowo po polsku takie słowa, jak ‘soczewica’, ‘koło’, ‘miele’, ‘młyn’. Bo pomyślmy, Anglicy mają Tour of Britain. Włosi Giro d’Italia. Hiszpanie Vuelta a España. Bawarczycy (pobratymcy Niemców) Rundfahrt Bayer. Francuzi, co nie dziwi, Tour de France. Nawet Słowacy mają swój Okolo Slovenska. Wszyscy mają wyścig […]

Gdy w 1312 r. król Władysław Łokietek tłumił bunt krakowskich mieszczan pochodzenia niemieckiego, musieli oni wypowiedzieć prawidłowo po polsku takie słowa, jak ‘soczewica’, ‘koło’, ‘miele’, ‘młyn’.

Bo pomyślmy, Anglicy mają Tour of Britain. Włosi Giro d’Italia. Hiszpanie Vuelta a España. Bawarczycy (pobratymcy Niemców) Rundfahrt Bayer. Francuzi, co nie dziwi, Tour de France. Nawet Słowacy mają swój Okolo Slovenska. Wszyscy mają wyścig w swoim ojczystym języku, tylko nie my. My nie możemy już od kilkunastu lat mieć Wyścigu dookoła Polski. Musimy mieć jakiś Tour de Pologne.

Właśnie się odbywa i szaleje na nim nasz Michał Kwiatkowski, to chyba dlatego dostałem tej refleksji. Dlaczego on się jeszcze nazywa Kwiatkowski, a nie dajmy na to Blumenthal?

Wzorem mojego mistrza Mikołaja Reja, wręcz nie mogę się nadziwić temu brakowi szacunku dla polskiej mowy w wykonaniu samozwańczych elit narodu polskiego.

A przecież nie zawsze tak było. Gdy w roku 1312 król Władysław Łokietek tłumił bunt krakowskich mieszczan pochodzenia niemieckiego, musieli oni wypowiedzieć prawidłowo po polsku takie słowa, jak ‘soczewica’, ‘koło’, ‘miele’, ‘młyn’. Kto nie zdał testu, tracił życie. I wydaje się, że takie stanowisko wybitnego polskiego władcy powinno być dla nas wzorem i przykładem.

Zgoda, żyjemy w innych czasach, ale jak wykazałem na wstępie, inne narody mimo upływu stuleci szanują swój język. Nie wiem, czy we wszystkich jest taka sama wrażliwość na słowo i czy mają one ustawowe ciała mające dbać o czystość języka. Bo my, Polacy, mamy takowe i to od 1996 roku. Jest nim Rada Języka Polskiego, która ma obowiązek ustawowy. Co więcej, od roku 2000 obowiązuje na terenie Rzeczpospolitej Polskiej Ustawa o języku polskim, przyjęta przez Sejm 7 października 1999 roku. I nowelizowana od tego czasu kilkanaście razy.

Zatem pytam: gdzie jesteś, kwieciście wymowny profesorze Bralczyk? Gdzie jesteście pozostali członkowie Rady w liczbie kilkunastu? Na waszych oczach i na oczach milionów prostych polskich telewidzów łamana jest ustawa polskiego Sejmu – najwyższej władzy ustawodawczej w Polsce. Naruszane jest polskie prawo. Milczenie wasze jest przecież samo w sobie łamaniem waszego ustawowego obowiązku. Jeżeli nie jesteście zdolni zareagować na tak jawny przejaw lekceważenia polskiego języka przez te wszystkie lata, to po co wasze dalsze trwanie? Dla tytułów i diet?

Apeluję zatem do prokuratora generalnego o spełnienie swojego obowiązku i z urzędu zajęcie się tym rażącym naruszeniem polskiego prawa (proszę wcześniej przeczytać ustawę o języku polskim). Podaję też osobę odpowiedzialną za popełnienie tego przestępstwa. Jest nią wieloletni dyrektor „Tour de Pologne”, pan Czesław Lang.

Moja sugestia rozprawienia się z tą personą jest następująca: po pierwsze, bezwzględny śledczy daje mu listę polskich słów do wypowiedzenia. Po drugie, jeśli uda mu się przejść ten test, drugi śledczy (ten dobry) proponuje zmianę obcej nazwy na polską i to już od przyszłego roku.

Nagrodą będzie pozostawienie winnego na wolności. W jednym tylko pozostaję nieugięty. Jako odstraszający przykład dla innych, tylko patrzących, jakby tu nie szanować samych siebie i języka, proponuję zmienić przestępcy nazwisko z niemieckiego Lang na polskie Długi. Przecież Czesław Długi brzmi chyba dobrze? Ale tym powinien, już po powrocie z wakacji, w pierwszej kolejności zająć się Sejm. Tym samym dokona się dwunasta nowelizacja ustawy.

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.

Jan A. Kowalski

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora