ABC (Adriatyk-Bałtyk-Morze Czarne) – polski trójkąt bezpieczeństwa

Data

Polecamy

A może, za przykładem Giorgii Meloni zrobimy Rzym w Warszawie?

Rzym w Warszawie? Dlaczego nie? Jak to zrobić pokazała nam Giorgia Meloni. Należy stworzyć patriotyczny obóz odwołujący się do tradycyjnych wartości, proponujący inny niż PiS, obywatelski sposób zarządzania państwem. Lepszy sposób

Nic o nas bez nas? – jak elita zmienia się w klikę

O tym jak Niemcom udało się przekupić i podporządkować...

Niemiecka biurokracja kiedyś nas wykończy!

A może weźmiemy przykład z Wielkiej Brytanii? Anglicy opuścili UE ponieważ dalsze w niej pozostawanie było dla nich nieopłacalne. Niemiecka, biurokratyczna organizacja UE była dla nich nie do przyjęcia. Polskę również to wykańcza.
Ale nam się dostało za Aleję Obrońców Mariupola. Od przyjaciół Moskwy poszukujących prawdy, pamięci i sprawiedliwości. Widzących Ukraińca w każdej krzywdzie Polaka. Właśnie teraz, gdy Ukraina dzielnie walczy z rosyjskim najeźdźcą.

Ale nam się dostało za propozycję zmiany nazwy Alei Armii Ludowej na Aleję Obrońców Mariupola. Niesłusznie. Taka ulica należy się obrońcom Mariupola. Tak jak Lechowi Kaczyńskiemu należały się (i ma) ulica i pomnik w Tbilisi, a pomnik katyński może stać w New Jersey. W taki sposób honorujemy bohaterów walczących lub poległych za drogie nam wartości.

Niepodległa Ukraina zmienia geopolitykę naszej części świata. W sposób dla Polski niezwykle korzystny. Dzięki temu o 1200 km na wschód odsuwa się od Polski zagrożenie ze strony Rosji. Ewentualna klęska Rosji w starciu z Ukrainą, a taką byłaby utrata Donbasu i Krymu, może spowodować erozję obecnej wojskowo-policyjnej władzy w Moskwie. I w konsekwencji utratę Białorusi. Oby to nastąpiło.

Żądający sprawiedliwości – jedynie od Ukraińców i akurat teraz – wprowadzają do dyskusji celowy chaos. Mieszają emocje z polityką po to, żeby zabełtać nam wszystkim w głowie. Chcą nas przekonać, że to właśnie broniący się w roku 2022 Ukraińcy są odpowiedzialni za ludobójstwo na Wołyniu sprzed 80 lat, za mordowanie warszawskich powstańców i mieszkańców, za wszystko.

Zatrzymajmy się na chwilę przy Powstaniu. Oprócz złożonych z kryminalistów oddziałów niemieckich, w tłumieniu Powstania brali udział również żołnierze z RONA i ROA, rosyjskich jednostek walczących po stronie niemieckiej. W ich skład wchodzili przedstawiciele różnych narodów Związku Sowieckiego: Rosjanie, Kałmucy, Białorusini, Turkmeni, Kozacy i inni, również Ukraińcy. (Nie było natomiast, nawet w okolicy Warszawy, ukraińskiej SS Galizien.)

Czy ktoś w Internecie oskarża teraz Kałmuków lub obywateli Turkmenistanu?

A Rosjanie? O, Rosjanie są dużo lepsi. Są szczerzy, prawi, mordowali nas z naszej winy i są Słowianami. I, cii, oni nie rządzą swoim państwem. Z Rosjanami można się dogadać, a z Ukraińcami – nigdy! Trzeba mieć mocno namieszane w głowie lub być rosyjskim agentem, żeby głosić takie brednie. Brednie stojące w sprzeczności nie tylko z rozumem, ale i z wiekami historii.

Niepodległa Ukraina podnosi stopień naszego państwowego bezpieczeństwa. W dobrze rozumianym polskim interesie narodowym powinniśmy jej pomagać, jak to robimy obecnie. Bez zbytniego szaleństwa, mogącego zagrozić naszemu państwu.

Nie wiemy jaką politykę Ukraina, wyrwana spod wpływu Rosji, będzie prowadzić. Jest od nas dwa razy większa powierzchniowo, ma więcej ludności i bogactw naturalnych. I na pewno nie pozwoli się zdominować. Dodatkowo jej elity władzy mogą wykazać się taką samą krótkowzrocznością, jak niegdyś elity kozackie. Tę krótkowzroczność nawet teraz widzimy, w sytuacji dla Ukrainy trudnej.

Wizja wręcz jednego państwa, jaką jakiś czas temu zaprezentował prezydent Duda, jest zdecydowanie przedwczesna. I dowodzi jedynie słabego zaplecza eksperckiego w otoczeniu Prezydenta. Po obronie niepodległości Ukraina będzie prowadzić własną politykę, niekoniecznie zgodną z naszym interesem narodowym. Na ukraińską, w pełni zrozumiałą próbę wciągnięcia do wojny państwa NATO, nie powinniśmy się nabierać jak dzieci.

Dawna Polska – I Rzeczpospolita – nie podbiła terenów obecnej Ukrainy, Białorusi i Litwy siłą. To polska kultura, w tym kultura polityczna i obywatelska, wywołała na tych terenach oddolną chęć przyłączenia się do naszego państwa i narodu.

Pragnienie posiadania takiej samej jak Polacy wolności obywatelskiej zaowocowała Unią i polonizacją Litwinów i Rusinów. Wbrew ówczesnej elicie władzy, żeby była jasność.

Niepodległa Ukraina, wyzwolona spod wpływu Moskwy, powinna stanowić jeden z bezpieczników naszego bezpieczeństwa zewnętrznego. Ale nie wpłynie na podniesienie poziomu naszej suwerenności, która wynika z potęgi wewnętrznej. Ukraina nie zmodernizuje naszego państwa, nie zlikwiduje biurokracji, nie zmieni obecnego fatalnego zarządzania Polską. Słabi gospodarczo, uzależnieni od Niemiec w ramach Unii Europejskiej, nadal będziemy pozbawieni narzędzi do prowadzenia samodzielnej polityki. I nie będziemy wiarygodnym partnerem dla nikogo. Nie mówiąc już o wpływie na kogokolwiek i cokolwiek.

Państwa ABC (z Ukrainą, a może Białorusią) stanowią ogromny potencjał i przeciwwagę dla wpływów Rosji i Niemiec w Europie. Ze wsparciem Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii oraz Finlandii możemy na stałe zmienić geopolitykę Europy.

Zapewnić wszystkim naszym państwom trwałe bezpieczeństwo. Ale odegranie w tym sojuszu istotnej roli nie dokona się w sposób odgórny i administracyjny, jak wyobraża to sobie nasza klasa polityczna.

Żeby tego dokonać, musimy zmienić nasze państwo. Z partyjno-biurokratycznego na obywatelskie – atrakcyjne pod każdym względem państwo wolności obywatelskiej i gospodarczej.

I zaproponować polski model organizacji państwa naszym sąsiadom.. Nie odbierający im niczego z ich indywidualności, ale oferujący więcej. Model diametralnie różny od imperializmu rosyjskiego i pruskiego.

Przed wiekami ten polski model życia przyciągnął do Rzeczpospolitej przedstawicieli wielu narodów. Chcieli stać się obywatelami Rzeczpospolitej, bo to obywatelstwo gwarantowało im prawa, o jakich dotychczas mogli tylko marzyć.

Czy nie czas zatem na powtórkę z historii, od nas samych zaczynając?

Jan Azja Kowalski

PS. Rosyjska propaganda nie zna granic. Czekam zatem na przekaz, że za zaborami także stali Ukraińcy😊

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora