150 posłów w Sejmie – dlaczego tak dużo?

Data

Polecamy

ABC (Adriatyk-Bałtyk-Morze Czarne) – polski trójkąt bezpieczeństwa

Ale nam się dostało za Aleję Obrońców Mariupola. Od przyjaciół Moskwy poszukujących prawdy, pamięci i sprawiedliwości. Widzących Ukraińca w każdej krzywdzie Polaka. Właśnie teraz, gdy Ukraina dzielnie walczy z rosyjskim najeźdźcą.

10% straty na PPK – bo Dawid walczył z Goliatem nie fair?

Dawid walczył z Goliatem nie fair. A powinien walczyć uczciwie - przekonują nas nasi politycy. I wydają nas, małe rybki akwariowe, na łup krwiożerczym rekinom. Czy na tym polega nasza równość szans na globalnym rynku? Tylko pytam.

Inflacja – jak pozbawić zwykłych ludzi 80% oszczędności przy ich aprobacie.

W roku 2008 szacowano, że na świecie jest trzy razy więcej pieniędzy niż warty jest cały świat. Żeby wyjść z kryzysu ... dodrukowano pieniędze. Teraz jest ich pięć razy więcej. Dlatego kryzys będzie dużo większy i dotknie każdego.
63% Polaków chce ograniczenia liczby posłów do najwyżej 150. Jednak czy potrzebujemy aż tylu w warunkach klubowej dyscypliny? A może zmieńmy zasadę liczenia i powróćmy do koncepcji z I Rzeczpospolitej. Sejm będzie liczył 78 osób.

W ostatnią środę Instytut Badań Pollster, na zamówienie Super Expresu, przeprowadził  ciekawy sondaż. Zapytał Polaków o to, ilu posłów powinien liczyć Sejm. Aż 63% optowało za zmniejszeniem liczby posłów do maksimum 150. O jednym to świadczy na pewno – o spadku zaufania wśród Polaków do najważniejszego w Polsce prawodawcy. I o chęci ograniczenia liczby darmozjadów, żyjących z naszych podatków, zapewne też. Podejrzewam, że pytania o jeszcze mniejszą liczbę po prostu nie było.

Obserwując głosowania w Sejmie, kolejne głosowania z zarządzoną dyscypliną partyjną, nie sposób nie zauważyć, że dla tak funkcjonującego Sejmu moglibyśmy zastosować jeden dzielnik równy ilości najmniejszego klubu czyli 11. Tylu posłów liczyła i liczy najmniejsza Konfederacja. A późniejsze dziwaczne koła i kółka nie powinny nas obchodzić. Zatem wszystkich posłów mogłoby być 460:11 = 42.

42 posłów, zgodnie z obecnie panującą metodą  zarządzania państwem, niczego by merytorycznie nie zmieniało. Koszt funkcjonowania Sejmu byłby jednak dużo niższy. To partie musiałyby z własnych pieniędzy utrzymywać towarzyszy … lub się ich pozbyć. A przecież ludzi do pracy brakuje😊

Gdyby jednak przyszło nam do głowy zmienić tę metodę, z centralno-partyjnej na oddolno-państwową, to powinniśmy zastosować trochę inny sposób liczenia. Konkurencyjna do obecnej metoda panowała w Polsce przed zaborami. Przybliżmy ją teraz.

I Rzeczpospolita była tworzona oddolnie, przez wolnych i odpowiedzialnych obywateli-szlachciców. To oni, będąc prawdziwym suwerenem, zarządzali państwem w sposób najbardziej demokratyczny (=reprezentatywny) z możliwych. Na sejmach wojewódzkich wybierali posłów-delegatów na Sejm walny. Ich ilość uzależniona była od liczebności danego województwa.

Przełóżmy to na dzisiejsze warunki. Zwłaszcza na rozszerzenie praw obywatelskich z 10% szlachty na 100% dorosłych Polaków. Najmniejsze województwo opolskie liczy 1 mln mieszkańców. Dla bezpieczeństwa demokracji powinno mieć 2 głosy w Sejmie. Stąd już wynika prosta zasada.

Każde województwo będzie miało jednego posła na 500 000 mieszkańców. A ogólnopolski Sejm będzie liczył 39 milionów : 500 tysięcy = 78 posłów. Prawda, że proste, jasne i przejrzyste?

Tak wybrany Sejm będzie oznaczał powrót do obywatelskiego zarządzania państwem. Oddolnego i najbardziej reprezentatywnego. II stopniowe wybory, najpierw swojego posła w gminie do sejmu wojewódzkiego, a potem na sejmie wojewódzkim posłów-delegatów, pozwolą na utworzenie Sejmu najwyższej aktualnej jakości.

To będzie jakość wymuszona poprzez oddolną selekcję pozytywną. Każda społeczność gminna będzie wybierać najlepszego spośród siebie obywatela-posła. Takiego, który będzie miał szansę konkurować na sejmie wojewódzkim o godność posła-delegata na Sejm walny.

W ten prosty sposób krańcowe upartyjnienie i zbiurokratyzowanie naszego pięknego państwa zniknie w otchłani dziejów. Oby stało się to jak najszybciej.

Jan Azja Kowalski

PS. Mam nadzieję, że Instytut Ordo Iuris, który rozpoczął w maju dyskusję nad przyszłą konstytucją, https://fundamentypanstwa.pl/  zachwyci się moimi uwagami do środowego sondażu. I środowiska, które się w tę pracę włączyły, również😊

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora