Jesteśmy świadkami kolejnej walki o polski Kościół. Jej twarzą jest kardynał Ryś, ulubiony pasterz wszystkich ateistów i agnostyków, i apostatów. Słynny heretycki list Episkopatu jego autorstwa, który na szczęście nie został odczytany w zdecydowanej większości kościołów, to był dopiero początek.
Zaraz po jego opublikowaniu nastąpiła natychmiastowa narracja polityków obozu rządowego (Sikorski, Giertych). Zostaliśmy pouczeni jakimi katolikami mamy być – nowoczesnymi a nie zacofanymi.
Co jest główną cechą Kościoła Nowoczesnego? Wątpliwości, kwestionowanie prostego przekazu Ewangelii, zastąpienie Wiary filozofią i psychologią, walka z rzekomym polskim grzechem antysemityzmu. I oczywiście otwartość na wszelkie formy dewiacji, przytulanie jej zamiast odrzucania/osądzania. Żadne przykazanie Dekalogu nie jest dla Kościoła Nowoczesnego oczywiste.
Wahania i wątpliwości to cechy główne tego Kościoła i jego przywódcy, kardynała Rysia. Zaprezentował je u Bogdana Rymanowskiego. Nie ma u niego tak tak i nie nie, są filozoficzne i psychologiczne rozważania, które mogą wreszcie zachwycić byłego jezuitę St. Obirka.
Oprócz rozważań filozoficznych kardynał Ryś podejmuje też decyzje praktyczne. Więcej niż dziwne. Na szefa komisji ds. zarządzania parafią mariacką powołał on komunistę i byłego wicepremiera w rządzie SLD, Jerzego Hausnera.
Obecna władza w Polsce – wdrażająca agendę europejskiego postępu – jest zachwycona nowym metropolitą krakowskim. Takiego przywódcy religijnego potrzebuje. Nic dziwnego, że foruje go teraz, jak komuniści forowali „księży patriotów”. Popierali oni ustrój komunistyczny i PRL. W zamian byli wspierani przez Bezpiekę w jednym celu – rozbicia Kościoła od wewnątrz i zniszczenia jego niezależności od władzy komunistycznej.
Nowy premier Węgier Peter Magyar w trakcie swojej wizyty w Polsce spotka się nie tylko z Premierem i Prezydentem. Spotka się też z Lechem Wałęsą i, no właśnie, z kardynałem Grzegorzem Rysiem. Od Krakowa zacznie swoją podróż po Polsce. I pojedzie koleją, która wg niego powstała dzięki tej złej Unii, jak ją przedstawiał Victor Orban.
Jeździłem tą koleją do Warszawy, a nawet do Gdańska już w latach 80-tych, w PRL. Jednak fakty dla postępowych przywódców europejskich nie mają znaczenia. Liczy się narracja. O to, kto ją zdoła przejąć i narzucić jako prawdę objawioną, również w Kościele, toczy się europejska walka.
Jan A. Kowalski



