A jednak zwyciężyliśmy (?) – dzień po stanie wojennym

Strona głównaOpinieA jednak zwyciężyliśmy (?) – dzień po stanie wojennym

Polecamy w dziale

Morderca Leszek Kraskowski idzie siedzieć!

Należało mu się! Gdyby teraz nie został zatrzymany, mógłby w najbliższym czasie wystrzelać ze swojego nielegalnego pistoletu gazowego nie tylko całą komendę wojewódzką, ale też urząd marszałkowski, a nawet rząd z Donaldem Tuskiem na czele. Kto by nas wtedy obronił przed rosyjską agresją?

Kraj Basków i Estonia – autonomia czy własne państwo?

Autonomia czy własne państwo — co lepiej chroni język i tożsamość małych narodów? Przypadki Kraju Basków i Estonii pokazują, że klasyczne odpowiedzi wymagają rewizji. Ani państwo narodowe, ani autonomia nie stanowią wystarczającego warunku przetrwania wspólnoty.

Bez Tomasza Sakiewicza niczego by nie było

Nikt inny, tylko Tomasz Sakiewicz gwarantuje Polsce niepodległość, bezpieczeństwo i rozwój. To jego nieugiętej postawie, mimo braków w garderobie, które złamałyby niejednego twardziela, zawdzięczamy decyzję Donalda Trumpa – wyśle 5 000 dodatkowych amerykańskich żołnierzy do Polski.

Narody, które nie chcą zginąć. Estończycy (2)

Estonia sprawia pierwsze wrażenie kraju uporządkowanego, niemal sterylnego. Już lotnisko w Tallinnie bardziej przypomina skandynawski salon niż port lotniczy dawnego postsowieckiego państwa. Jest niewielkie, przyjazne, z miejscem do zabawy dla dzieci, siłownią, schludnymi sklepami i restauracjami.
To komuniści zwyciężyli. Po to był im potrzebny stan wojenny. Przejęli na własność majątek narodowy, którym wcześniej zarządzali z sowieckiego nadania. Ułożyli jak chcieli III RP i stali się nową elitą nowego państwa - ich państwa

Uroczystości się odbyły. Kolejni działacze zostali odznaczeni. Kolejne taśmy zostały ujawnione. Dzień po, już bez emocji, zastanówmy się nad jego przyczyną i skutkiem. Największą przeszkodą na drodze do poprawnej oceny Stanu Wojennego są byli działacze Solidarności. Dlaczego?

– A jednak zwyciężyliśmy – mówią, gdy staram się wykazać, że to jednak komuniści wygrali. Starych działaczy, obwieszonych medalami i orderami, już pewnie nie przekonam. Spróbuję Was.

Od razu, żeby nie było – konspirowałem od roku 1983, byłem poszukiwany listem gończym przez rok, mam pamiątkę po tamtej wojnie „polsko-jaruzelskiej”  w postaci blizny i … żadnego odznaczenia😊

W latach 1981-89 miała miejsce jedna udana rewolucja społeczna, rewolucja komunistów, co opisałem 30 lat temu w Dziurach w mózgu.

To komuniści zwyciężyli. Po to był im potrzebny Stan Wojenny. Przejęli na własność prawie cały majątek narodowy, którym wcześniej tylko zarządzali z sowieckiego nadania. Ułożyli jak chcieli III RP. Stali się elitą państwową, społeczną, kulturalną i biznesową nowego państwa – ich państwa. Zwyciężyliśmy?

Nawet komunizmu nie obaliliśmy. Udało się tylko unieważnić jego sowiecką wersję. Dziś, 30 lat po, reprezentują nas w Parlamencie Europejskim Leszek Miller (sekretarz KC PZPR) i Sylwia Spurek. I aż się ślinią, żeby znowu nas uszczęśliwić. Tym razem jego postępową, europejską wersją.

Największe zwycięstwo komunistów polegało na wprzęgnięciu w tryby ich odnowionego systemu całej aktywności społecznej (politycznej, gospodarczej, kulturalnej). Po wcześniejszym wyautowaniu  malkontentów.

Mamy co prawda niepodległe państwo, ale czy nie jest to zbieg korzystnych zdarzeń bez związku z naszą siłą/słabością wewnętrzną? I jak długo jeszcze, skoro plany europejskiego państwa materializują się na naszych oczach? Bez oporu, z czynną pomocą „patriotów”.

Patriotyczna retoryka nie wzmacnia naszego państwa. Rzeczywiste działania naszej elity politycznej tylko je osłabiają. Wydają je (nas) na żer obcym i rodzimym grupom interesu. Zaś patriotyczne frazesy tworzą gęstą mgłę zasłaniającą obraz rzeczywistości.

Nadzieja dla Polski to margines wolności w postaci niezależnych od systemu drobnych i średnich przedsiębiorców. I przedstawicieli wolnych zawodów niezależnych od państwowych pieniędzy. Tylko takie osoby, nieuwikłane w obecny postkomunistyczny system, mogą zbudować silne i niepodległe państwo.

Dopiero wtedy zwyciężymy, a ja wypnę pierś 🙂

Jan A. Kowalski

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora

Nowa Konstytucja