Zaczęło się normalnie. Mentzen i Braun zapowiedzieli, że w żadnym razie nie poprą Rafała Trzaskowskiego. Było to naturalne i oczywiste. Potem sztaby obu przegranych/wygranych (skreślcie, co chcecie) zaczęły się zastanawiać. Sławomirowi Mentzenowi znowu zaczął szeptać do ucha Asperger, a Grzegorzowi Braunowi? – może Janusz Korwin-Mikke, chociaż zapowiedział przecież: każdy, byle nie Trzaskowski! Zaczęło się dywagowanie i rozszczepianie włosa – jakby tu coś jeszcze ugrać.
Zatem podpowiadam przegranym, Sławomirowi Mentzenowi i Grzegorzowi Braunowi, to system III RP wmawia Wam teraz, że wszystko od Was zależy, że wygraliście, chociaż przegraliście. Jak kiedyś Pawłowi Kukizowi.
Wysłuchałem przemowy Sławka Mentzena i czuję się lekko poirytowany. Po co pytać pretendentów do prezydentury o rzeczy wiadome Pana wyborcom? Przecież głosowali świadomie. Rzekomo szanując ich wolność do podjęcia decyzji, sprowadza Pan rzecz całą do gry w bomby, albo w co się tam teraz gra w internecie.
Ta szalona zasada wprowadza obiektywną równość szans kandydatów. Tak jakby ich działania i postawa dotychczasowa nie miały większego znaczenia. Robimy debatę. Bum! Kto prawidłowo odpowie, ten wygra. Bum! Kto wygra, zostanie prezydentem Polski. Bum! A kasa za zasięgi cyka. Cyk! (I tak nie przebije Pan Stanowskiego😉)
Zatem poważne pytania Sławka Mentzena mnę i z poważną miną wrzucam do kosza. Bum!
Są jednak pytania, które przed II turą powinien Pan, Grzegorz Braun i wasi wyborcy sobie zadać:
Co stracimy na zwycięstwie Rafała Trzaskowskiego jako Polska i Polacy? Jak będzie wyglądać Polska po zwycięstwie Rafała Trzaskowskiego (żeby było jaśniej) Czy będziemy mogli jeszcze publicznie wyrażać swoje poglądy?
Zacznę od Grzegorza Brauna, bo tu sprawa jest oczywista. Po zwycięstwie Trzaskowskiego i wymianie przez niego sędziów Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, jego partia zostanie zdelegalizowana, choć jeszcze nie powstała. Natomiast sam bohater od gaśnicy dostanie dożywotni zakaz sprawowania jakiejkolwiek funkcji publicznej i opiekę tajnych służb.
Teraz Sławomir Mentzen. Przede wszystkim nie powinien być kandydatem na prezydenta, bo się do tej roli nie nadaje, o czym sam najlepiej wie i o czym zapewniał przy starcie, sytuując się najwyżej w randze Ministra Finansów (znając obecną sytuację finansów państwa, szczerze współczuję).
To poparcie elektoratu wolnościowego, jaki cały czas drzemie w polskim narodzie, wydobyło Konfederację i Sławka Mentzena na powierzchnię dziejów. Polacy, zwłaszcza młodzi Polacy, chcą innego, normalnego państwa. Głosują teraz na Konfederację, bo chwilowo nie mają alternatywy.
Co zrobił nasz niedoszły prezydent? Znowu wszystko zepsuł, dokładnie tak samo, jak przed wyborami parlamentarnymi roku 2023. Wtedy klipem: daję wam milion za głowę premiera, teraz dołączeniem do ataku na Karola Nawrockiego (za kawalerkę). Ludzie rozsądni zaczęli się stukać palcem w czoło. Paru nawet do mnie zadzwoniło, namawiając do postawienia krzyżyka jednak przy nazwisku Grzegorz Braun (nie posłuchałem). Dlatego zamiast 20-tu, dostał Mentzen niecałe 15%.
Głosowałem na niego, jak kiedyś na Pawła Kukiza, nie dlatego, że któregoś z nich lubię. Jeżeli widzę jakąkolwiek szansę na rozszczelnienie układu III RP, zaprojektowanego przez generała Kiszczaka (GRU/KGB/WSI/SB), to zawsze popieram taką szansę. Bo to jednak szansa na rozwój i niepodległość Polski.
Paweł Kukiz swego czasu zmarnował tę szansę, a dostał 20,8% w roku 2015. Tyle samo co teraz Mentzen i Braun razem wzięci. I przelicytował. Chociaż Jarosław Kaczyński dawał mu za poparcie połowę miejsc w Sejmie wybieranych w wyborach jednomandatowych – połowiczne spełnienie celu wyborczego Kukiza (Ruchu JOW) – ten odpowiedział całość, albo nic. I dostał nic.
Macie za słabe karty, Panowie, powtórzę za Donaldem Trumpem. Nie przelicytujcie.
Jan A. Kowalski
PS. Sławomir Mentzen wykonał w tej kampanii gigantyczną pracę u podstaw. Naprawdę to doceniam.



