Pan też ma napletek, tylko usunięty

Strona głównaFelieton sobotni Jana A. KowalskiegoPan też ma napletek, tylko usunięty

Polecamy w dziale

Czy Polska przetrwa do roku 2030? Artyści i demokracja (2)

Mierni artyści zawsze popierają i będą popierać system, który ich uniezależnia od głosów/pieniędzy zwykłych ludzi. I zapewnia dostatnie życie. Tylko władza odgórna, feudalna – w wersji królewskiej lub socjalistycznej – może im to zapewnić. Dlatego mierni artyści nie są zwolennikami demokracji

Czy Polska przetrwa do roku 2030? Z UE i z Ameryką? (1)

Niczego nie zyskamy „wewnętrznie” – słowo klucz – jeżeli „będziemy służyć dwóm panom” – zdegenerowanej UE, chcącej z Europejczyków zrobić niewolników i Ameryce chcącej odzyskać swoją wolność obywatelską i wielkość państwową. To nie są systemy kompatybilne.

Jan Adriański chce wykończyć Republikę!

Kim jest stojący za prowokacją wobec Republiki Jan Adriański? W klasycznym kryminale sprawa byłaby oczywista. Detektyw prowadzący śledztwo, kierując się zasadą „kto zyskał”, powiedziałby na koniec: to pan, panie Sakiewicz, jest Janem Adriańskim! W życiu nie musi być tak samo;)

Geriatria rządzi, reszta niech się wali!

Nie jest nam potrzebny żaden reset, nie jest nam potrzebna żadna nowa konstytucja. To ludzie powinni się zmienić - oznajmił prof. Piotrowski zaproszony przez Prezydenta do Rady Konstytucyjnej. Już to kiedyś słyszałem - komunizm to najlepszy ustrój, tylko ludzie do niego nie dorośli.
Scedowaliśmy na postkomunistyczną szkołę i takiż Kościół wykształcenie i wychowanie naszych dzieci do mądrości i wolności. W obu przypadkach ponieśliśmy klęskę. Nasze dzieci są głupsze niż my, ich rodzice i dziadkowie, a większość stała się poganami i wrogami nie tylko Kościoła, ale też Wiary.

Miałem dziś napisać o węgierskim doświadczeniu, jakie powinniśmy wyciągnąć z porażki Victora Orbana. Jednak po ostatnim tekście, jaki zamieściliśmy również na FB, pomyślałem, doznalem trochę innej refleksji. 

Rzucili się na nas wszyscy obrońcy posła Berkowicza – za humoreskę na temat jego głupoty politycznej, jaką pokazał w polskim Sejmie. Gdyby nie było transmisji obrad, o co apeluję od paru lat temu, niczego by nie pokazał. To dlatego, że posłowie mogą się pokazać swoim grupom na zewnątrz, obrady Sejmu zaczynają przypominać kabaret. Rzecz jasna apeluję też o całkiem inny kształt polskiego parlamentu, bardzo mniej rozrywkowy.

Nasz admin bronił się dzielnie, dwoił się i troił, w końcu poległ. Odznaczamy go Orderem Virtuti Civilitati, pośmiertnie😉

Zaczęło się prawie niewinnie.

Oho, napletkowo-pisuarowy portal – zauważył jeden czytelnik. Niegroźna uwaga, jak na nasze czasy.

Admin zareagował prawidłowo:

Pan też ma napletek. To nie to samo co rozum. 

Niczego nie można zarzucić tej odpowiedzi pod kątem logicznej złośliwości wywodu. Czego doczekał się w zamian? 

Pan też ma napletek tylko usunięty. Podobnie jak mózg.

Tu już nie było poczucia humoru, tym bardziej logiki. Więcej równie odkrywczych wpisów nie będę przytaczał. 

Miałem dziś napisać o sprawach ważnych, światowych i polskich. Tylko po co, skoro pokolenie 30- i 40-latków nie rozumie słowa pisanego? A logiczną wypowiedź może tylko głupkowato obśmiać. 

Tak to się musiało skończyć. Reforma polskiej szkoły, wprowadzona ustawą w roku Stanu Wojennego (styczeń 1982, Karta Nauczyciela), dokonała dzieła zniszczenia. Pisałem o tym przed paroma laty.

I powtórzyłem partę lat później, przy okazji zlikwidowania przez obecnego prezydenta USA Departamentu Edukacji – niepotrzebnego biurokratycznego tworu, zajmującego się głównie demoralizacją młodzieży i marnowaniem środków publicznych.

Mam nadzieję, że obecnej i kolejnej administracji amerykańskiej uda się ta misja ratunkowa. Tymczasem nasze polskie dzieci są tej szansy pozbawione, bo bolszewicy, teraz unijni, mają inny pomysł. Chcą je ogłupić i zdemoralizować dla własnej nieograniczonej władzy. 

Przyczyna? Skutek?, to ma być/jest dla naszych dzieci jakiś skansen. Skansen niczego nierozumiejących, zbzikowanych staruszków. Jednak jeżeli chcemy cokolwiek naprawić, najpierw uderzmy się we własne piersi. I zmierzmy się ze skalą naszych zaniedbań i nadużyć. 

Jakie były nasze zaniedbania? 

Scedowaliśmy na postkomunistyczną szkołę i postkomunistyczny Kościół wykształcenie i wychowanie naszych dzieci do mądrości i wolności. W obu przypadkach doświadczamy teraz klęski. Nasze dzieci są głupsze niż my, ich rodzice i dziadkowie, a zdecydowana większość z nich stała się poganami i wrogami Kościoła. 

Jak temu przeciwdziałać? Odpowiedź obecnych faryzeuszów udających świętych jest jeszcze głupsza niż nasza na początku lat 90-tych. Proponują jeszcze więcej tego samego. Jeszcze więcej głupiej szkoły i jeszcze więcej przymusowej religii w niej. To według nich ma zadziałać. 

Otóż nie zadziała. Nie zadziała, bo nie odwołuje się do podstaw myślenia i działania każdego człowieka. Każdy normalny rodzic chce mieć normalnie wychowane dziecko. Kocha je i chce być przez nie kochany. Pragnie też, żeby to dziecko przekazało rodzinne wartości (międzypokoleniowy kod kulturowy) kolejnemu pokoleniu, jego wnukom. 

Jeżeli chcemy zatrzymać bolszewicki walec, który ma jeden cel – zniszczyć naszą cywilizację, to musimy umieścić w centrum naszej uwagi naprawczej nasze rodziny. Nie zrobimy tego poprzez nic nie wnoszące „akty strzeliste”,  przez ogólnikowe deklaracje głoszące wszem i wobec, że chcemy dobrze i żeby katecheci nie stracili pracy. 

Jeżeli nie oddamy na powrót władzy rodzicielskiej rodzicom, jeżeli nie oddamy im ich pieniędzy na wychowane i wykształcenie dzieci, jeżeli nie pozwolimy im znowu decydować o dzieciach do czasu osiągnięcia przez nie pełnoletności i niezależności finansowej, to tylko zmarnujemy swój czas na bezsensowny bełkot udający uczoność. 

Jeżeli chcemy cokolwiek zmienić (na lepsze), to musimy zwykłym obywatelom oddać pieniądze i władzę decydowania o sobie i swoich rodzinach. Oznacza to również władzę decydowania o najbliższym otoczeniu i tym szerszym, na władzy państwowej kończąc. 

To też powinna być dla nas lekcja wynikająca z węgierskich wyborów, o czym miałem dziś napisać, a napiszę za tydzień.

Jan Azja Kowalski

Jan A. Kowalski
Jan A. Kowalski
Jan A Kowalski, rocznik 1964. Od roku 1983 działacz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, od 1985 redaktor „małej” Niepodległości (ps. Azja Tuhajbejowicz). Autor „Dziur w Mózgu” i „Wojny, którą właśnie przegraliśmy”.

Ostatnie wpisy autora

Nowa Konstytucja