Premier ma długi weekend, służby nie odbierają złych sygnałów (o eksplozji). Tylko policjanci pracują, kasując mandaty od nieuważnych kierowców, bo mają prowizję.
Weekend to najlepszy czas na dla naszych wrogów. Nie niepokojeni mogą zrobić co chcą. Jakiś czas temu, a nawet całkiem niedawno, mogą zorganizować kolejne samobójstwo niewygodnej osoby. Bez możliwości wykrycia nawet przyczyny śmierci, bo służby polskie nie pracują przez weekend. W poniedziałek jest już za późno na ustalenie czegokolwiek.
Mogą podpalić jakąś halę. Mogą, jak się właśnie okazuje wysadzić kawałek toru kolejowego. Mieszkańcy zgłaszają ten fakt, ale nikogo to nie interesuje. Premier ma wolne, rząd ma wolne i podległe im służby też mają wolne. Co się wydarzyło, ustali się w poniedziałek.
Jest jednak odstępstwo od powyższej reguły. Polacy nie mogą robić żadnych rzeczy, niewygodnych dla obecnego rządu, nawet w weekend.
W ostatni piątek wieczorem, zatem w pełni weekendu, nie mogli wejść na mecz swojej drużyny narodowej z transparentem … bo widniało na nim hasło: Do boju Polsko! Na domiar złego szarfę z tym hasłem dzierżył w swoich szponach biały orzeł (nasze godło narodowe) i jeszcze miał na głowie królewską koronę z krzyżem.

W tym ostatnim wypadku służby zadziałały bezbłędnie, dokonując aresztowania transparentu. Wygląda zatem, że rząd Donalda Tuska, rząd Koalicji 13XII, bezbłędnie wpisuje się w logikę państwa leninowskiego – aparatu ucisku wobec własnych obywateli. Ucisku wobec polskich kibiców, patriotów, opozycjonistów w każdym stanie zdrowia.
A co z obywatelami innych państw, dywersantami i prawdziwymi wrogami naszej ojczyzny?
JAK



