Na razie nasza polska porażka w wojnie z Rosją dotyczy tylko wojny informacyjnej. Jednak od tego, od narracji zaczyna się każda wojna. Przegrana narracja może przekształcić się w przegraną w prawdziwej wojnie. Celem wrogiego ataku propagandowego jest zneutralizowanie ludności zaatakowanego państwa poprzez podsycanie podziałów i podważanie zaufania obywateli do jego władz i instytucji. I to się najwyraźniej udało.
Jako przykład podam Ukrainę. Zaczynamy myśleć o Ukraińcach, jak chcą Rosjanie. A ci nie ustają w codziennej pracy w infosferze, wykorzystując całą masę nieświadomych Polaków. Pod każdym postem na FB, popierającym walkę Ukraińców z moskiewskim najeźdźcą, aż roi się od wpisów antyukraińskich lub wręcz prorosyjskich. Pod wczorajszym Mariusza Pateya również.
Rosjanie są mistrzami dezinformacji, ale do upadku zaufania Polaków do własnego państwa przyczyniły się w dużej mierze również nasze władze. Dotyczy to w niespotykanym wcześniej natężeniu okresu po roku 1989. Okresu III RP. I w tym ostatnim przypadku utrata zaufania jest co najmniej usprawiedliwiona.
Zacznijmy od własnego ogródka. Od procesu przekształcenia się PRL w III RP. Generał Kiszczak, Minister Spraw Wewnętrznych i główny architekt tych przekształceń z ramienia Moskwy, zaprojektował państwo-potworka. Takie według zamysłu Kremla miało być. Zniesiona została nie tylko zależność tajnych służb od władz cywilnych, partyjno-państwowych, ale wręcz zostały one podporządkowane tajnym służbom.
W czasie gdy w Polsce trwał festiwal Solidarności, 10 lutego 1981 roku, inny generał, Wojciech Jaruzelski został premierem komunistycznego rządu, a parę miesięcy później, 16 października 1981 roku objął też funkcję I sekretarza KC PZPR (komunistycznej partii podporządkowanej centrali w Moskwie). Ale to nie on, agent wojskowej bezpieki, był w tej układance najważniejszy, ale Czesław Kiszczak, jego oficer prowadzący i szef Wojskowej Służby Wewnętrznej, a od lipca 1981 roku Minister Spraw Wewnętrznych. Tajne służby dostały nieograniczoną władzę nad państwem; w granicach nakreślonych przez Kreml i pod nadzorem sowieckich tajnych służb KGB/GRU.
Celem nadzorców z Kremla było przekształcenie zmurszałego, upadłego technologicznie komunistycznego Imperium w państwo nowoczesne. Nadano tej operacji kryptonim: Pierestrojka i przeprowadzono we wszystkich państwach zależnych od Sowietów.
Nastąpiło wycofanie, przegrupowanie i konsolidacja sił rosyjskich. Teraz obserwujemy próbę odbudowania Imperium, już nie sowieckiego ale rosyjskiego. W tej samej postsowieckiej strefie wpływu, gdzie wycofujące się Imperium pozostawiło swoją liczną agenturę.
Zewnętrzna sytuacja Polski wydaje się być dużo lepsza niż przed rokiem 1993 (wycofaniem wojska rosyjskiego z Polski). Związek Sowiecki rozpadł się również po szwach byłych republik i dopóki ich jako Rosja nie podporządkuje, dopóty nie upomni się o prawa mniejszości prawosławnej w Polsce. W interesie Polski jest, by tak się nie stało. Ocalenie niepodległości Ukrainy jest sprawą dla nas kluczową. Dużo tańszą i bezpieczniejszą niż bezpośrednia obrona naszej niepodległości.
Kiedyś, przed rozbiorami I Rzeczpospolitej caryca Katarzyna finansowała najlepsze pióra Europy, żeby przedstawiać Polaków jako nieokrzesanych dzikusów i anarchistów niegodnych własnego państwa, wręcz zagrażających świętemu porządkowi w Europie. W dużej mierze była to akcja udana. Teraz w podobny sposób, z poprawką na rozwój sfery informacyjnej, rosyjska propaganda atakuje Ukrainę. Zohydza sprawę ukraińską jak kiedyś sprawę polską. Osłabia jednocześnie polskie morale, podważając nasze zaufanie do państwa i wręcz sugerując jego podporządkowanie Ukrainie.
Co na to państwo polskie? Nic! Dlaczego? Ponieważ III RP nie jest państwem poważnym, ale potworkiem zbudowanym przez generała Kiszczaka i jego służby. Potworkiem stworzonym dla zabezpieczenia interesu własnego towarzyszy-kapitalistów, pozbawionym struktur tworzących silne i sprawne państwo w interesie obywateli. Państwem udawanym. Państwem na papierze. Dobranie do zarządzania państwem największych nieudaczników z dotychczasowej opozycji – o czym wielokrotnie pisałem – dopełniło dzieła upadku.
Systemowe pozbawienie państwa polskiego sprawczości – nie jesteśmy ani odgórnie, ani oddolnie zarządzani – wyniknęło częściowo z zemsty Sowietów/komunistów na polskim narodzie – nie chcecie nas, to pożałujecie! I żałujemy, ja żałuję, ale nie odejścia Sowietów, Żałuję, że nie żyjemy w normalnym sprawnym państwie, ale w potworku przez nich zaprojektowanym.
Przy obecnym stanie państwa możemy być bezkarnie dezinformowani/podbijani również przez drugiego naszego sąsiada, przez Niemcy, pod fałszywą flagą Unii Europejskiej. O tym za tydzień.
Jan Azja Kowalski
PS. Jak myślicie, ile dni utrzymalibyśmy linię Wisły przy ataku Rosji bez wsparcia sił NATO? Ukraińcy bronią się już 3,5 roku.



